Co wiemy? Wiemy, że nieznani (na razie) sprawcy przejechali naszą piaszczystą drogą. Być może znawca byłby w stanie łatwo określić w którą stronę, ale ja tego nie potrafię. W każdym razie - przejechali nią od jednego (świeżo położonego) do drugiego (starego i dziurawego) asfaltu, na całej długości zostawiając nader charakterystyczny, niemożliwy do pomylenia ślad bieżnika.
Przy (nowo położonym) asfalcie od strony południowej ślad ten jednoznacznie wskazuje, że nieznani (na razie) sprawcy albo jechali od strony Dąbrówek lub Augustowa, albo w tym kierunku podążali. Przy (starym i dziurawym) asfalcie w Boskiej Woli kierunek który obrali nie jest już tak łatwy do identyfikacji - ale wydaje mi się że raczej skręcili w lewo, a więc w kierunku Bożego (co pozwalałoby zamknąć kółko, bo z Bożego da się przejechać na Augustów...) - i że byli obciążeni, bo ślad, nim skręcił w lewo, dobił prawie do prawej skrajni gruntowej drogi (i tamże odcisnął się, unikając późniejszego zakrycia świeższymi tropami). Nieco bardziej prawdopodobne jest zatem, że przyjechali z Dąbrówek i pojechali do Boskiej Woli - niż odwrotnie...
Czym byli obciążeni nieznani (na razie) sprawcy? Ano - oczywiście - naszymi słupkami ogrodzeniowymi:
Jak ustalił skrupulatnie licząc pozostałe dziury w ziemi policjant, zginęło nam 21 słupków z grubościennej stali o średnicy 2,5 cala, wysokości 210 cm każdy. Oprócz tego dwa słupki drewniane zostały połamane, a trzy - wyciągnięte z ziemi i porzucone. Osikowe poprzeczki zostały porozrzucane po pastwisku, a sizale - pocięte.
Ponadto, tej samej nocy ktoś połamał (ale nie stało się to na skutek kolizji samochodowej, bo brak tego rodzaju śladów - ktoś więc zrobił to celowo...) naszemu najbliższemu sąsiadowi barierki, którymi oznaczył poprzednio skrajnię skręcającej w tym miejscu drogi, żeby mu nie rozjeżdżano działki:
Niewykluczone, że złożone na samochodzie słupki wystawały z bagażnika i nieznani (na razie) sprawcy, pragnęli zgodnie z przepisami kodeksu drogowego oznaczyć ich kraniec czerwoną szmatą. Takową bowiem znaleźliśmy naprzeciw naszego podjazdu - wczoraj wieczorem jeszcze jej tam z całą pewnością nie było:
W miejscu, gdzie nasze słupki ładowane były na samochód nieznanych (na razie) sprawców - najwyraźniej ustawiali się w poprzek drogi, żeby sobie ułatwić załadunek. Zostawili w ten sposób wyraźny i bardzo charakterystyczny podpis:
Ten sam ślad ciągnie się na całej długości naszej piaszczystej drogi, np. w pobliżu miejsca, gdzie sąsiadowi połamano barierki:
oraz tuż przed wjazdem na asfalt w Boskiej Woli:Wnioski? Wnioski jakie wysnułem, są następujące:
1. Jest to najoczywiściej ten sam sprawca, który już raz dokonał takiej samej kradzieży takich samych słupków w styczniu.
2. Absolutnie niemożliwym jest, aby sprawca mieszkał daleko. Nikomu by się nie chciało jechać nie wiadomo jak wielki kawał drogi - w nocy - żeby przywozić jakieś tam słupki ogrodzeniowe.
3. Osobiście uważam, że sprawca/sprawcy potrzebuje tych słupków po to, aby zbudować ogrodzenie. Gdyby chciał je sprzedać na złom - dlaczego nie ruszył 50 takich samych słupków, które mamy po drugiej stronie Wielkiego Padoku, w miejscu gdzie nie tylko od nas, ale i od wsi - absolutnie nic nie widać..? Sprawca zabrał te słupki, które zabrać mu było najwygodniej - bo najwyraźniej regularnie tędy przejeżdża, czy to w drodze do pracy, czy z jakichś innych względów - i tyle, ile mu było akurat potrzebne. Nie rozebrał nawet całej frontowej ściany Wielkiego Padoku - tylko połowę...
4. Uważam też, że sprawca buduje to ogrodzenie właśnie dzisiaj. Po co miałby kraść słupki, gdyby planował budowę dopiero w poniedziałek, czy jeszcze później..?
M. wskazał nam potencjalnego sprawcę - z kryminalną przeszłością, dostatecznie niskim ilorazem inteligencji i rodzinnymi powiązaniami po obu stronach drogi, którą przejechało hipotetyczne BMW (tj. i w Dąbrówkach - i w Boskiej Woli). Na razie jednak - choć mniej lub bardziej dyskretnie przeszukałem podejrzane obejścia - niczego nie znalazłem. Nikt też ani w jednym, ani w drugim miejscu, nie buduje w tej chwili ogrodzenia.
Wszystko jest zatem możliwe. Biorąc pod uwagę wysoce charakterystyczny bieżnik i oczywiste już w tej chwili - upodobanie owego sprawcy/sprawców do cudzej, czyli mojej własności - jest niemal pewnym że wcześniej czy później się spotkamy. A wtedy - boskowolańska gleba wzbogaci się o sporą dawkę cennych substancji odżywczych...
Pod względem prawnym bowiem - sprawcy/sprawcom - prawie nic nie grozi. Z uwagi na nikłą wartość materialną moich słupków (wycenioną przez panów policjantów na łącznie 100 złotych...) - jest to drobne wykroczenie, zagrożone co najwyżej mandatem karnym, jeśli nie upomnieniem. Sprawa z całą pewnością zostanie po niedzieli umorzona. Panowie policjanci zgodzili się co prawda ze mną, że to zaledwie początek dłuższej serii występków - skoro sprawca/sprawcy "zabezpieczył" już słupki, to przecież teraz potrzebuje siatki..! Niewiele jednak mogą zrobić, a prawdę pisząc - to jasnym jest, że nie zrobią nic. Sprawę zatem tak, czy inaczej - trzeba wziąć w swoje ręce.












































