<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625</id><updated>2012-03-03T00:47:34.812+01:00</updated><category term='neofeudalizm'/><category term='matematyka'/><category term='ks. Jełowicki'/><category term='hipokryzja'/><category term='pańszczyzna'/><category term='liryka'/><category term='dopłaty'/><category term='Turcja'/><category term='geny'/><category term='depresja'/><category term='Józef II'/><category term='Turkmenia'/><category term='karpackie'/><category term='gospodarstwo'/><category term='Apple'/><category term='futurologia'/><category term='wieś'/><category term='kulinaria'/><category term='ideologia'/><category term='Jewrosojuz'/><category term='katastrofa smoleńska'/><category term='ucieczka'/><category term='p. Adam Susłowski'/><category term='I wojna światowa'/><category term='trójpolówka'/><category term='Lepsza Połowa'/><category term='Wojtek'/><category term='sadownictwo'/><category term='odwilż'/><category term='Rosja'/><category term='emerytury'/><category term='Grunwald'/><category term='Urszula Le Guin'/><category term='przyroda'/><category term='sport'/><category term='deflacja'/><category term='Ideologia Czynu'/><category term='przyjaźń'/><category term='lęk'/><category term='rewolucja neolityczna'/><category term='policja'/><category term='zima'/><category term='Hans Klos'/><category term='Radek'/><category term='małżeństwo'/><category term='wiosna'/><category term='powrót do natury'/><category term='wycieczka'/><category term='Chiny'/><category term='kryptokracja'/><category term='padoki'/><category term='koty'/><category term='resentyment'/><category term='Ikea'/><category term='demokracja'/><category term='Dalia wlkp'/><category term='Czechy'/><category term='KRUS'/><category term='Galutka'/><category term='Peru'/><category term='czosnek'/><category term='tolerancja'/><category term='publicystyka'/><category term='hydrofor'/><category term='mity'/><category term='I-qing'/><category term='historycy.org'/><category term='urbanistyka'/><category term='Profesor Bobola'/><category term='zmęczenie'/><category term='inteligencja'/><category term='Kompania Wschodnioindyjska'/><category term='kowal'/><category term='stado'/><category term='choroba'/><category term='własność'/><category term='Sobór Watykański I'/><category term='cywilizacja'/><category term='Krystyna'/><category term='ziółka'/><category term='utopia'/><category term='teoria'/><category term='lato'/><category term='pokusy'/><category term='konkurs'/><category term='basen dla koni'/><category term='Bohdan Poręba'/><category term='pogaństwo'/><category term='rozbiory'/><category term='metafizyka'/><category term='rolnictwo'/><category term='Jakub'/><category term='Pan Wojciech Majda'/><category term='gdybanie'/><category term='Piemont'/><category term='Murkis'/><category term='historia'/><category term='pustynia'/><category term='Hrabina'/><category term='rewolucja rosyjska'/><category term='rodzina'/><category term='Lasek Centralny'/><category term='powstanie styczniowe'/><category term='Gluś'/><category term='tekińce'/><category term='Kociewie'/><category term='lis'/><category term='Visconti'/><category term='Melesugun'/><category term='czytelnicy'/><category term='rżnięcie'/><category term='Blog Roku'/><category term='Re-Volta'/><category term='kalesony'/><category term='okolica'/><category term='poznanie'/><category term='wiata'/><category term='Wunderbaum'/><category term='ziemianka'/><category term='Jan Jakub Rousseau'/><category term='Neo-tradycjonalizm'/><category term='podróże kosmiczne'/><category term='koparka'/><category term='pomoc'/><category term='kredyty'/><category term='goście'/><category term='zdrowie'/><category term='mesjanizm'/><category term='wuwei'/><category term='rozród'/><category term='Wielka Sobota'/><category term='wpis gościnny'/><category term='przegląd'/><category term='życiowe'/><category term='absurdy'/><category term='odruchy'/><category term='koza'/><category term='R1913+'/><category term='wspólnotowe pastwisko'/><category term='ekspansja'/><category term='JKM'/><category term='Włodzimierz Szamborant'/><category term='celnicy'/><category term='Feliks'/><category term='roundpen'/><category term='Japonia'/><category term='myszy'/><category term='jeździectwo naturalne'/><category term='racjonalizm'/><category term='kreacja pieniądza'/><category term='Tarot'/><category term='chatka'/><category term='TransBlog'/><category term='ks. Kajsiewicz'/><category term='sąsiedzi'/><category term='powstanie warszawskie'/><category term='religia'/><category term='nauka'/><category term='konie zimnokrwiste'/><category term='alkohol'/><category term='mizantropia'/><category term='konstytucja 3 maja'/><category term='srokacze'/><category term='woda'/><category term='&quot;Najwyższy Czas&quot;'/><category term='blogowanie'/><category term='&quot;SOS dla Stad&quot;'/><category term='p. Marcin Podpora'/><category term='astrologia'/><category term='Freeciv'/><category term='Puszcza Stromiecka'/><category term='granice wzrostu'/><category term='odchody'/><category term='konie staropolskie'/><category term='Al Gore'/><category term='Indianka'/><category term='zapasy'/><category term='Kresowa Zagroda'/><category term='Teofil Szemberg'/><category term='Wendi'/><category term='Sicz Zaporoska'/><category term='Nevzorov'/><category term='hodowla koni'/><category term='agresja'/><category term='wychowanie'/><category term='Dar wlkp'/><category term='żywopłot'/><category term='ujeżdżenie'/><category term='Agepo'/><category term='Cyganie'/><category term='Kozienice'/><category term='beletrystyka'/><category term='śmierć'/><category term='Il Gattopardo'/><category term='zwierzęta'/><category term='pr'/><category term='Margire'/><category term='targowisko'/><category term='Leon Barszczewski'/><category term='Holywood'/><category term='pionierstwo'/><category term='ks. Kolping'/><category term='grzyby'/><category term='Osman Guli'/><category term='święto'/><category term='lektura'/><category term='&quot;Koński Targ&quot;'/><category term='listonosz'/><category term='ancient regime'/><category term='pogoda'/><category term='hierarchia społeczna'/><category term='legizm'/><category term='poszukiwanie pracy'/><category term='przygody'/><category term='rozmrażanie'/><category term='prawo'/><category term='Medyceusze'/><category term='transfer danych'/><category term='ekonomia'/><category term='dobrobyt'/><category term='finanse'/><category term='Sylwestra'/><category term='płodozmian'/><category term='służby specjalne'/><category term='obyczaje'/><title type='text'>Konie achałtekińskie i... inne sprawy!</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>565</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7491424294387896623</id><published>2012-03-02T09:01:00.000+01:00</published><updated>2012-03-02T09:01:30.244+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='utopia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transfer danych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agepo'/><title type='text'>Doomerski quiz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrobiło się ostatnio ciekawiej, ale mam wrażenie, że P.T. Komentatorom i Czytelnikom potrzeba odrobiny rozluźnienia. A ponieważ i tak transfer cieknie mi jak krew z nosa (w dalszym ciągu nie jestem w stanie dostać się do własnej skrzynki mailowej...), to wątpliwym jest, abym zdołał Państwa zabawić jakimś dłuższym postem - przy tym zresztą, cała ta wiosenna chujoza i skoki temperatury skończyły się tym, czym musiały się skończyć, tj. przeziębieniem, w związku z czym postrzegam świat z pewnego oddalenia (no, może nie aż z Księżyca, ale zza gęstej mgły - to tak...) i zwyczajnie niezdolny jestem do precyzyjnego myślenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko dodam - w tej formie, bo pisanie komentarzy jest niemal równie trudne, jak otwieranie skrzynki mailowej: jak na razie nikt z Państwa nie zdołał mnie zaskoczyć. To, że Anonimowa Kira trwa przy swoim, a nawet unosi się moralną wyższością i domaga się odpowiedzi na rzekome argumenty których NIE PRZEDSTAWIŁA - jest oczywiste i normalne. Skoro dyskutujemy, to przecież nie po to, żeby ktokolwiek przyznał się do błędu czy zmienił zdanie. Dyskutuje się po to, żeby każdy z dyskutantów umocnił się w swoich przekonaniach - czyż nie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prosiłbym natomiast kolegę Racjonalnie Oszczędzającego, żeby już sobie dał spokój z tą zabawą w "równego kolesia spod bloku" - ani to śmieszne, ani straszne, dorosłemu facetowi po prostu nie przystoi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymyśliłem dla Państwa zabawę na rozluźnienie. Bardzo proszę o wypowiedzi na temat:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;- czego mi najbardziej zabraknie gdy naszą cywilizację dobrobytu szlag trafi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko jedno, czy naszą cywilizację dobrobytu szlag trafi bo zabraknie energii dla utrzymania istniejącej infrastruktury, czy dlatego że bomba megabitowa załamie nam naukę i zatka przepływ informacji, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Szlag ją trafił i koniec. Czego będziemy najbardziej żałować?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tej chwili - choć to może stan przejściowy (mam nadzieję!) - najbardziej bym żałował jednorazowych chusteczek higienicznych. Oczywiście, pamiętam doskonale czasy, gdy takowych nie było - smarkało się w chusteczki z materiału, wielokrotnego użytku (prać je trzeba było po całkowitym zasmarkaniu) - w związku z czym przez cały sezon grypowy chodziłem jako smarkacz z czerwonym i poobcieranym nosem, który w dodatku piekł (kremów do posmarowania też nie było, bo to były czasy "gospodarki niedoborów"...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://desmond.imageshack.us/Himg516/scaled.php?server=516&amp;amp;filename=tajemniceroku20122sm5.png&amp;amp;res=medium" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://desmond.imageshack.us/Himg516/scaled.php?server=516&amp;amp;filename=tajemniceroku20122sm5.png&amp;amp;res=medium" width="385" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd, jak o tym myślę w tej chwili - to chyba jeszcze bardziej byłoby mi żal... papieru toaletowego! Tego towaru w wiadomym okresie też czasami brakowało - ale nigdy nie brakowało "Trybunu Ludu" (potwornie z niej schodziła farba, malującą na czarno siedzenie...), więc tak naprawdę czasów, kiedy ludzie musieli sobie radzić bez tej higienicznej pomocy - nie pamiętam. Jak to się robi bez papieru..? Ktoś się podzieli pomysłem?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo proszę o wypowiedzi. Będą ciekawe - to może zrobię potem ankietkę i przekonamy się, czego spośród zdobyczy cywilizacji technicznej powinniśmy bronić najusilniej? A może jakiś tekścik na Agepo (już działające!) z tego powstanie..?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7491424294387896623?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7491424294387896623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/03/doomerski-quiz.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7491424294387896623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7491424294387896623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/03/doomerski-quiz.html' title='Doomerski quiz'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-6009438022833944959</id><published>2012-03-01T19:15:00.000+01:00</published><updated>2012-03-01T19:15:43.733+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tekińce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osman Guli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transfer danych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmrażanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Margire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Melesugun'/><title type='text'>Leniwa środa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagły atak ciepła kompletnie nas wczoraj rozłożył: temperatura w ciągu doby wzrosła o dziesięć stopni. Ani nam, ani żadnym z podopiecznych zwierząt nic a nic się nie chciało. Zresztą, jak przytomnie zauważyła Lepsza Połowa, grunt był zbyt grząski, żeby jeździć po drewno. To, korzystając z faktu że w kąpieli błotnej paznokcie im trochę zmiękły, zrobiłem dziewczynkom manicure:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MyekOLVrs4I/T0-ltOFC1PI/AAAAAAAABqE/3N-XRaQz8y8/s1600/IMG_8642.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-MyekOLVrs4I/T0-ltOFC1PI/AAAAAAAABqE/3N-XRaQz8y8/s400/IMG_8642.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pl9NIuuHpuQ/T0-oYCSLbtI/AAAAAAAABqM/aH79Ph6DQ7Q/s1600/IMG_8643.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pl9NIuuHpuQ/T0-oYCSLbtI/AAAAAAAABqM/aH79Ph6DQ7Q/s400/IMG_8643.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji cyknęliśmy im kilka fotek:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nanxRqA2XO8/T0-pSXeenbI/AAAAAAAABqU/Y4hEyHlOz9U/s1600/IMG_8649.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-nanxRqA2XO8/T0-pSXeenbI/AAAAAAAABqU/Y4hEyHlOz9U/s400/IMG_8649.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Osman Guli (popularnia zwana "Bubą")&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Cu3QYSZkeV8/T0-p9fTXmII/AAAAAAAABqc/ADfIFHGCwHM/s1600/IMG_8658.jpg" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-Cu3QYSZkeV8/T0-p9fTXmII/AAAAAAAABqc/ADfIFHGCwHM/s400/IMG_8658.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Margire (zwykle reaguje na słowo "Maleństwo")&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1cS6jz1sQxA/T0-2weZaUbI/AAAAAAAABqs/hINNyEBYyW0/s1600/IMG_8666.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-1cS6jz1sQxA/T0-2weZaUbI/AAAAAAAABqs/hINNyEBYyW0/s400/IMG_8666.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Melesugun (czyli piękny i dzielny koń Lepszej Połowy)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wywiozłem trochę więcej guana - koniecznie trzeba rozmrozić kran pod wiatą, a wygląda na to, że póki nie stopnieje lód skuwający okolice kranu, sam kran też nie rozmarnie. Zostało jeszcze około 30 cm zlodowaciałej ściółki tuż przy ścianie, w którą wbudowany jest kran... Przyjechało też siano. Jesteśmy zatem w pełni zatowarowani zapasami, możemy się oddać stanowi zwanemu popularnie "chujozą wiosenną". Jak taki stan wygląda? Ależ proszę bardzo, tak właśnie:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--6498TmJMmw/T0-4aWn3KEI/AAAAAAAABq0/68DKXrhs3dc/s1600/IMG_8641.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/--6498TmJMmw/T0-4aWn3KEI/AAAAAAAABq0/68DKXrhs3dc/s400/IMG_8641.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj wieczorem nagle i bez uprzedzenia siadł nam transfer danych. Nie wiem dlaczego. Możliwe, że to kwestia aury (wilgotno i niskie ciśnienie...), może coś grzebią przy nadajnikach. W każdym razie - w dyskusji, która rozwinęła się pod poprzednim postem mogę brać udział tylko z najwyższym trudem, a już świętej cierpliwości wymaga korzystanie ze skrzynki pocztowej (wszystkie googlowe usługi ładują się najwolniej i najtrudniej). Dlatego przepraszam za nieodpisywanie czy to na komentarze, czy na maile - ale póki się transfer nie poprawi - nie wyrabiam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje stanowisko wobec zmian wszelakich wyłożyłem dawno temu. Mogę je tylko &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/02/zo-jest-dobre.html"&gt;przypomnieć:&lt;/a&gt; chcesz, Człowieku Dobry, zrobić coś dobrego dla bliźnich..? Tu usiądź chwilkę i poczekaj - może Ci przejdzie..?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-6009438022833944959?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/6009438022833944959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/03/leniwa-sroda.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6009438022833944959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6009438022833944959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/03/leniwa-sroda.html' title='Leniwa środa'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MyekOLVrs4I/T0-ltOFC1PI/AAAAAAAABqE/3N-XRaQz8y8/s72-c/IMG_8642.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5640728808810995725</id><published>2012-02-29T10:26:00.001+01:00</published><updated>2012-02-29T10:28:49.396+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogaństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hodowla koni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konie zimnokrwiste'/><title type='text'>Cóż jest prawda..?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wypracowanie maturalne, prawie ćwierć wieku temu, pisałem na temat aforyzmu „Prawda i przemoc nic jedna przeciw drugiej uczynić nie mogą“. Różnicę tego ćwierćwiecza czuję w tej chwili właśnie – bo zapomniałem już autora tej złotej myśli i właśnie próbuję go znaleźć przy pomocy Googli (których to Googli ćwierć wieku temu, jako żywo – nie było!). Faktem jest – że bez rezultatu (na razie). Internet jest w ogóle potwornie frustrującym miejscem. Gołą dupę znaleźć – żaden problem! A porozmawiać o zbawieniu duszy, o różnicy między człowiekiem a zwierzęciem, czy choćby o genezie własności – ale tak rzeczowo, z&amp;nbsp;argumentami, a nie na poziomie witkacowskich „wątpi“, czyli pospolicie pisząc: flaków, którymi się ciemne i nieokreślone uczucia w człowiecze jestestwo wkradają – nie sposób. Im więcej piszę i publikuję – tym bardziej czuję się w rezultacie samotny. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A niby z&amp;nbsp;samego tylko Prawa Wielkiej Liczby wynika, że jeśli pisać dla milionów: to się przecież wśród tych milionów bratnią duszę tym pewniej znajdzie, im jest ich więcej – prawda? Tymczasem, jest zgoła odwrotnie: im więcej piszących i więcej czytających, im więcej informacji, tym mniej – sensu. Rzeczony na wstępie cytat na pewno gdzieś sobie w sieci bytuje. Ale Google nie mogą go znaleźć wśród dziesiątków jeśli nie setek tysięcy podobnych, choć nie dokładnie takich samych – a zawartych na stronach poświęconych przemocy domowej czy tzw. „filozofii“ Sławoja Żiżka, znanego komunisty, który coś tam na podobny temat pisał. Mistrz Lem to przewidział! Zbliżamy się do informacyjnej zapaści, „&lt;a href="http://agepo.info/2011/01/gumowe-ucho-zboja-gebona/"&gt;bomby megabitowej&lt;/a&gt;“ która rozsadzi naszą konsumpcyjną cywilizację pewniej i szybciej niż Peak Oil.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie o tym jednak chciałem dzisiaj Państwa (czyli, jak mawia Lepsza Połowa: „ludzkość“) pomęczyć. Moje wypracowanie maturalne przyszło mi do głowy naturalnym ciągiem skojarzeń po przeczytaniu dziś rano wczorajszych komentarzy pod &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2012/02/skaryszew-2012.html"&gt;relacją ze Skaryszewa.&lt;/a&gt; Widząc bowiem komentarz anonimowej Kiry nie mogłem nie powtórzyć za Piłatem: &lt;i&gt;Cóż jest prawda..?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/57/What_is.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/57/What_is.jpg" width="287" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="goog_499741776"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_499741777"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A tak się składa, że właśnie od tego cytatu ze św. Jana (18, 38) zacząłem wtedy mój wywód. Którego, rzecz jasna, prawie w ogóle już – poza samym początkiem – nie pamiętam. Nie gwarantuję zatem, że nie będę teraz moim tamtoczasowym poglądom przeczył. Co jednakowoż zostawmy może na inną okazję…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Anonimowa Kira należy do tego, bardzo licznego grona internautów, którzy twierdzą – bardzo pospolicie i trywialnie – że &lt;i&gt;prawda jest jak dupa – każdy ma swoją&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;. Ja uważam za „nawiedzeńców“ szkodliwych idiotów z&amp;nbsp;&lt;a href="http://fundacjatara.info/"&gt;Fundacji TARA&lt;/a&gt; którzy pragną zmienić kwalifikację prawną koni – ze „zwierząt rzeźnych“ na „zwierzęta towarzyszące“ (co automatycznie oznacza rzeź jakichś 300 tysięcy – do niczego już w tym momencie niepotrzebnych – zimnokrwistych koni w Polsce…) i wspierających ich cwanych manipulatorów i bezczelnych łgarzy z „Gazety Wybiórczej“ i TVN, dla których jest to jeszcze jedna okazja do zbijania politycznego kapitału. Anonimowa Kira zaś, tak samo – jak deklaruje – skłonna jest nazywać ludzi sprzeciwiających się zabijaniu nienarodzonych. I w związku z&amp;nbsp;tym postuluje, żebym ja zrezygnował z&amp;nbsp;używania wiadomego epitetu pod adresem szkodliwych idiotów (itd., itd….) – to wtedy ona być może rozważy rezygnację z&amp;nbsp;używania tego samego epitetu wobec ludzi sprzeciwiających się (itd., itd. …). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bo przecież to są tylko idee. Nie jesteśmy w stanie obiektywnie stwierdzić – która jest słuszna. Jedne się nam podobają, inne nie. Te które się nam podobają – wspieramy. Te które się nam nie podobają – zwalczamy. Nie ma jednak powodu, aby się brać do rękoczynów: wszak za nikim żadna prawdziwa prawda nie stoi. Ogólnie rzecz biorąc: &lt;i&gt;c’est le ton qui fait la chancon, &lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;a w tym przypadku – wobec braku innych kryteriów – rozsądnie i słusznie jest zachować &lt;/span&gt;&lt;i&gt;bon ton&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czy dobrze streściłem (po części domniemane, to prawda!) poglądy Anonimowej Kiry? Proszę bardzo: sprostowania są jak najbardziej dopuszczalne!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie przeczę, że odkrycie Prawdy Obiektywnej jest trudne. Być może – niemożliwe. W żadnym razie &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/10/credo.html"&gt;nie mam poczucia, że do takowej Prawdy dotarłem&lt;/a&gt;. Stąd zresztą – często drażnią mnie apodyktyczne wypowiedzi innych bloggerów czy komentatorów.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jednak… &lt;i&gt;C’est le ton qui fait la chancon&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;! Idee, oprócz tego, że mogą się podobać lub nie podobać – mają też swoje konsekwencje. I wbrew mniemaniom naiwnych lekkoduchów – konsekwencje te na ogół da się dość łatwo z&amp;nbsp;góry przewidzieć. Na ogół też: są to konsekwencje zgoła sprzeczne z&amp;nbsp;oczekiwaniami prostych umysłów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zmiana kwalifikacji prawnej koni w Polsce? Ależ proszę bardzo: konsekwencja widoczna jest jak na dłoni – z&amp;nbsp;populacji liczącej teraz ok. 300 – 330 tysięcy sztuk zostanie nam od kilkunastu do może 20 – 30 tysięcy koni rekreacyjnych i sportowych. Hodowla chłopska zniknie jak śnieg na wiosnę. Nikt przecież nie będzie trzymał konia tylko po to, żeby mu gospodarstwo upiększał, są pilniejsze wydatki!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rozumiem, że P.T. żałosnym naiwniakom, cwanym manipulatorm i kłamliwym łachudrom świadomie i celowo – o taki właśnie skutek chodzi? O zatrzymanie „rzezi“ – poprzez rzeź masową i ostateczną? Tak czy nie? Tak czy nie – proszę o jasną odpowiedź, o wybór jednej z&amp;nbsp;tych alternatyw, a nie o bajki, unoszenie się honorem, deklaracje moralności czy inne bzdury. Może nie jest łatwo dojść Prawdy Obiektywnej. Jednak natura ludzka, prawidła ekonomii, zasady rządzące życiem polityczym – to nie są niedocieczone zagadki ani niezbadane tajemnice. Jeśli nie ślęcząc nad książkami – to żyjąc z&amp;nbsp;otwartymi, a nie z&amp;nbsp;zamkniętymi oczami, patrząc i obserwując – łatwo jest dojść zasad, którymi rządzi się ten świat.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czyż zatem, skoro to łatwe i dla każdego dostępne – naprawdę nie mam prawa nazywać „nawiedzeńcem“ kogoś, kto albo nie myśli wcale (bo dąży tak naprawdę do celu dokładnie przeciwnego własnym deklaracjom – popada zatem w jawną sprzeczność, bez pudła i bez konieczności posiąścia Prawdy Obiektywnej dowodzącą pomieszania zmysłów…), albo myśli perwersyjnie i zbrodniczo (skoro świadomie i celowo chce zakaz rzezi – rzezią uzyskać…)? Zaiste – odważy się ktoś z&amp;nbsp;Państwa mi tego prawa odmówić? Na jakiej podstawie..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Od dawna twierdzę, że cały ruch „obrońców praw zwierząt“ to &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/03/zrownowazony-odwrot-w-wersji-na-cztery.html"&gt;banda niebezpiecznych mizantropów&lt;/a&gt;, nienawidzących już nie tylko ludzkości, ale wręcz – życia jako takiego (ponury byłby obraz naszej planety, gdyby z&amp;nbsp;niej nagle gospodarza – czyli ludzkość – zabrać! Tysiące lat musiałyby upłynąć, żeby zamiast pustyń w które natychmiast obróciłyby się nieuprawiane pola, znowu porosła „pierwotna puszcza“. Która zresztą, jak już o tym pisałem – bez człowieka wcale, a wcale by &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/09/o-czowieku-inaczej.html"&gt;nie przypominała Puszczy Białowieskiej&lt;/a&gt;…). Walka z&amp;nbsp;takimi poglądami – to uprawniona samoobrona. Z&amp;nbsp;natury – nie znająca granic, bo agresja tej bandy mizantropów – także żadnych granic nie uznaje…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5640728808810995725?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5640728808810995725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/coz-jest-prawda.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5640728808810995725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5640728808810995725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/coz-jest-prawda.html' title='Cóż jest prawda..?'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-1942463790973362566</id><published>2012-02-27T19:50:00.000+01:00</published><updated>2012-02-27T19:50:04.010+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='targowisko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hodowla koni'/><title type='text'>Skaryszew 2012</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jarmarki konne to relikt dawnych czasów - i, jak wszystkie inne tego rodzaju imprezy - także i skaryszewskie "Wstępy" ("Wstępy" od "wstępnej", czyli pierwszej niedzieli Wielkiego Postu, po której zawsze - od 1633 roku - targ się odbywa) nieuchronnie czeka zagłada. Wcale nie z powodu ckliwo - łzawych akcji &lt;a href="http://www.stop-skaryszew.pl/"&gt;różnych nawiedzeńców!&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tego rodzaju akcje budzą odzew głównie wśród laików. Fakt, że laików mamy 99,97% w społeczeństwie, więc ustalając cokolwiek "demokratycznie" - zakaz np. hodowli koni rzeźnych (czy zakaz "męczenia" koni jazdą wierzchem...) - mamy jak w banku i tzw. "środowisko" ani zipnie. Niezależnie od tego, że samo raczej już się od nalotu ckliwo - łzawego sentymentalizmu &lt;a href="http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,65714.0.html"&gt;uwolniło&lt;/a&gt;. O czym łatwo się przekonać zaglądając na moje ulubione forum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wstępy" nieuchronnie czeka zagłada nie tylko z powodu malejącej populacji koni (napotkani znajomi zgodnie twierdzili, że w tym roku koni było o wiele mniej niż w latach poprzednich...). Po prostu: w Polsce i w całej Europie odchodzi nieubłaganie w przeszłość kultura handlu "targowiskowego" - takiego, jaki panował tu co najmniej od Średniowiecza. W to miejsce popularność zdobywa kultura "bazarowa" - wcześniej typowa dla Azji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na czym polega różnica? Na terenie rzadko zaludnionej w Średniowieczu Europy było zaledwie kilka miast, w których był sens handlować dłużej niż kilka - kilkanaście dni w roku. Większość kupców zatem - krążyła od miasta do miasta, od miasteczka do miasteczka, od wsi do wsi - wystawiając swoje towary na sprzedaż w coraz to nowych miejscach. Z czasem uregulowały to przywileje władców ustalające w jakie dni w roku w danym miejscu odbywa się targ (w te dni handel zwolniony był od części opłat i ograniczeń, jakie dotykały go przez resztę roku). Na ogół starano się, aby na obszarze mniej - więcej jednego dnia drogi konno jakiś targ odbywał się codziennie - w każdy dzień tygodnia (poza niedzielą) w innym miejscu. Przechowały to nazwy miast takich jak "Piątek", "Środa", "Sobota" (środa i sobota to były najpopularniejsze dni targowe).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta metoda handlu wytworzyła specyficzną kulturę. Wynikłą z interakcji pomiędzy wędrownymi kupcami (w przypadku handlu końmi - Cyganami!) - a miejscową ludnością osiadłą, dla której jarmark był wielkim świętem. I jest wielkim świętem dla niektórych nadal - np. dla naszego sąsiada i przyjaciela M., z którym odwiedziliśmy w tym roku "Wstępy".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale to już są relikty, resztki, pozostałości. Europa się zaludniła. Miejsce targowisk zajmują bazary (i supermarkety). Działające permanentnie. I wytwarzające zupełnie inną kulturę: personel bazaru to ludność tak samo osiadła jak jego klienci - często jednak, tworząca specyficzne getto, bo bazarowym handlem zawsze i wszędzie chętnie zajmują się mniejszości. W Imperium Ottomańskim handlem końmi zajmowała się gildia kupców - opanowana przez kilkanaście cygańskich rodzin rezydujących na stałe w Stambule. Mieli swoją uliczkę na "suku", czyli krytym bazarze imperialnej stolicy. Przez tę uliczkę i przez kieszenie (i księgi handlowe) tych kilkunastu rodzin przechodził prawie cały handel końmi na terenie Imperium rozciągającego się na trzech kontynentach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to jest właśnie - przyszłość. Jeśli "Wstępy" pozostaną, to już nie jako impreza handlowa - a: folklorystyczna. Zresztą - jak twierdzą wtajemniczeni znajomi - od dawna już zwiedzający (tacy jak my - z aparatami fotograficznymi i kamerami) przytłaczają liczebnie potencjalnych kupców. Kto by zresztą kupował konia w takim miejscu? Nieuchronnie się przecież przepłaci! A wystarczy wziąć namiary od potencjalnego sprzedawcy i poczekać do środy ("Wstępy" trwają dwa dni: poniedziałek i wtorek...). Koń, który nie poszedł w poniedziałek za 10 tysięcy, we wtorek za 6 - w środę pójdzie za 4...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A oto nasze fotograficzne impresje z dzisiejszego (wietrznego i chmurnego) poranka:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yiB5OXgulJ8/T0vFu5gS27I/AAAAAAAABn8/-NdC8r5E45Q/s1600/IMG_8568.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-yiB5OXgulJ8/T0vFu5gS27I/AAAAAAAABn8/-NdC8r5E45Q/s400/IMG_8568.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pC4wOZGkF_Q/T0vGTCDlJdI/AAAAAAAABoE/-NQRTsSbFLc/s1600/IMG_8569.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-pC4wOZGkF_Q/T0vGTCDlJdI/AAAAAAAABoE/-NQRTsSbFLc/s400/IMG_8569.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Fjxq8DGaNHo/T0vHBxS9CtI/AAAAAAAABoM/SXiJvxYN7_s/s1600/IMG_8570.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-Fjxq8DGaNHo/T0vHBxS9CtI/AAAAAAAABoM/SXiJvxYN7_s/s400/IMG_8570.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tr9M4SeLOko/T0vHgvJ729I/AAAAAAAABoU/MmHV04Haf3U/s1600/IMG_8573.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-tr9M4SeLOko/T0vHgvJ729I/AAAAAAAABoU/MmHV04Haf3U/s400/IMG_8573.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8RGxELGVdjk/T0vIDs8v5YI/AAAAAAAABoc/gJS6eZOTp9o/s1600/IMG_8581.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-8RGxELGVdjk/T0vIDs8v5YI/AAAAAAAABoc/gJS6eZOTp9o/s400/IMG_8581.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vW-BdNqvIHw/T0vIdoJzTgI/AAAAAAAABok/h_HJZafdil0/s1600/IMG_8582.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-vW-BdNqvIHw/T0vIdoJzTgI/AAAAAAAABok/h_HJZafdil0/s400/IMG_8582.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yekI83PlmhU/T0vI8uHTeeI/AAAAAAAABos/UTtXVHyM0oU/s1600/IMG_8585.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-yekI83PlmhU/T0vI8uHTeeI/AAAAAAAABos/UTtXVHyM0oU/s400/IMG_8585.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7k8ExEKn8b4/T0vJzaJ_2-I/AAAAAAAABo0/SQonCa0-qcc/s1600/IMG_8587.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-7k8ExEKn8b4/T0vJzaJ_2-I/AAAAAAAABo0/SQonCa0-qcc/s400/IMG_8587.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Th6CoHXYUYE/T0vMwDvwvKI/AAAAAAAABpM/EE1WZTeWPUI/s1600/IMG_8590.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-Th6CoHXYUYE/T0vMwDvwvKI/AAAAAAAABpM/EE1WZTeWPUI/s400/IMG_8590.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-76cAjSu1NAI/T0vNM_Tqy9I/AAAAAAAABpU/bsNKqqY07Fk/s1600/IMG_8599.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-76cAjSu1NAI/T0vNM_Tqy9I/AAAAAAAABpU/bsNKqqY07Fk/s400/IMG_8599.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_6BPwLNwjKs/T0vN7O-clzI/AAAAAAAABpc/rlePMAJ5VMU/s1600/IMG_8614.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-_6BPwLNwjKs/T0vN7O-clzI/AAAAAAAABpc/rlePMAJ5VMU/s400/IMG_8614.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-q-91gOTTrKo/T0vOnMF0uqI/AAAAAAAABpk/elYEutDGNZM/s1600/IMG_8622.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-q-91gOTTrKo/T0vOnMF0uqI/AAAAAAAABpk/elYEutDGNZM/s400/IMG_8622.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DLO4N_yxpk0/T0vPCJkWxKI/AAAAAAAABps/eMEGOSeb_FQ/s1600/IMG_8627.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-DLO4N_yxpk0/T0vPCJkWxKI/AAAAAAAABps/eMEGOSeb_FQ/s400/IMG_8627.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HCu_T7G5EOw/T0vPbLK5xuI/AAAAAAAABp0/WjWsHluniyw/s1600/IMG_8630.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-HCu_T7G5EOw/T0vPbLK5xuI/AAAAAAAABp0/WjWsHluniyw/s400/IMG_8630.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2SHLqjQLDfA/T0vP1aI953I/AAAAAAAABp8/SkdclV6PfQU/s1600/IMG_8634.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-2SHLqjQLDfA/T0vP1aI953I/AAAAAAAABp8/SkdclV6PfQU/s400/IMG_8634.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciliśmy do domu z nowymi obcęgami do pielęgnacji kopyt oraz (prawdziwym, przywiezionym z Litwy) litewskim chlebem i słoniną. A że święto - "takie jak Boże Narodzenie" (jak rzekł M.) - wymagało uczczenia - to tekst dla "KT" napiszę jednak raczej jutro...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-1942463790973362566?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/1942463790973362566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/skaryszew-2012.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1942463790973362566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1942463790973362566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/skaryszew-2012.html' title='Skaryszew 2012'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yiB5OXgulJ8/T0vFu5gS27I/AAAAAAAABn8/-NdC8r5E45Q/s72-c/IMG_8568.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-3822886453109202335</id><published>2012-02-26T08:45:00.001+01:00</published><updated>2012-02-26T08:56:12.427+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Najwyższy Czas&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poszukiwanie pracy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmrażanie'/><title type='text'>Ex Oriente Lux</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ledwo zdążyłem nakarmić czterokopytne i wytoczyć im nową belkę siana, tudzież wykonać inne Czynności Poranne: nakarmienie kotowatych, rozpalenie w Herculesie IV (chyba już mi się udało opanować tę sztukę – i nawet grzeje, gdy zimno!), itp. – gdy za oknem zrobiło się ciemno. Ki Dyabeł..? Ano taki:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5VsZ_jdebHQ/T0ncnnLAWZI/AAAAAAAABnE/twAtVkkHDQc/s1600/IMG_8557.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-5VsZ_jdebHQ/T0ncnnLAWZI/AAAAAAAABnE/twAtVkkHDQc/s400/IMG_8557.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6vr3XTHLFAk/T0ndJ9UUEnI/AAAAAAAABnM/Ey4ALoivypw/s1600/IMG_8560.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-6vr3XTHLFAk/T0ndJ9UUEnI/AAAAAAAABnM/Ey4ALoivypw/s400/IMG_8560.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bGAtbwvr3GM/T0nfhaLkZGI/AAAAAAAABnc/hzme85I8-oM/s1600/IMG_8563.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-bGAtbwvr3GM/T0nfhaLkZGI/AAAAAAAABnc/hzme85I8-oM/s400/IMG_8563.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jmekqvubQvI/T0ngWqVORWI/AAAAAAAABnk/j04gtg1SRmQ/s1600/IMG_8565.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-jmekqvubQvI/T0ngWqVORWI/AAAAAAAABnk/j04gtg1SRmQ/s400/IMG_8565.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;Zamieć śnieżna trwała wszystkiego może 20 minut i w tej chwili widok spod chatki mamy bajkowy:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pwxksUNXbXE/T0nhbdwHMHI/AAAAAAAABns/IYqSoD7sMLc/s1600/IMG_8566.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-pwxksUNXbXE/T0nhbdwHMHI/AAAAAAAABns/IYqSoD7sMLc/s400/IMG_8566.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gvjNR516DCo/T0niFZr4smI/AAAAAAAABn0/KdM3mJGlnbU/s1600/IMG_8567.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-gvjNR516DCo/T0niFZr4smI/AAAAAAAABn0/KdM3mJGlnbU/s400/IMG_8567.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;co nie zmienia faktu, że nas ta zmiana dekoracji nic a nic nie cieszy – tym bardziej, że może być trwała: do wtorku włącznie prognozują nam tu przejściowy powrót zimy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A kran pod wiatą dalej nie odmarzł – co prawda, przez ostatnie 2 – 3 dni mieliśmy ulgę w pojeniu czterokopytnych, bo piły chętniej z&amp;nbsp;kałuż, które się na padoku zimowym utworzyły, więc na wodę z&amp;nbsp;wiaderek przyniesionych z&amp;nbsp;chatki nie było popytu – ale kałuże właśnie się skończyły i wygląda na to, że co najmniej kolejne 3 dni poić je będziemy „ręcznie“ – w pełnym wymiarze.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mały apel do Szanownych Czytelników: biorąc pod uwagę &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2012/02/wasnosc.html"&gt;jałowość dyskusji&lt;/a&gt; pod ostatnimi postami – może spróbujcie zaprosić do czytania i komentowania jakichś znajomych? Bo tu się nudno robi. Ja mogę obiecać tylko jedno: nie zamierzam niczego zmieniać. Tj. nie zamierzam pisać o dupie Maryni – nawet najzgrabniejszej!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd, „NCz!“ był łaskaw puścić materiał o &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2012/02/tamzing-czyli-raport-z-maszyny-do.html"&gt;mojej byłej pracy&lt;/a&gt; – po swojemu: robiąc dowolne i arbitralne skróty. Z&amp;nbsp;tych skrótów wynikło, że uważam za „szarpania po pysku i kopanie po żebrach“ nie spotkanie Amwayowców czy „motywacyjne szkolenia“ szefuńca – a samą prezentację sprzętu, której dokonywałem w domu klienta. Nic bardziej mylnego! Prezenter który by tak nachalnie, jawnie i natrętnie cokolwiek klientowi wciskał, z całą pewnością nic by nie sprzedał. To należy robić o wiele dyskretniej, wzbudzając w kliencie potrzebę posiadania - której on sam da wyraz, kupując towar od prezentera (a więc odwrotnie niż to się na pierwszy rzut oka wydaje: to nie prezenter sprzedaje klientowi, tylko klient kupuje od prezentera...). Ponieważ również kolega &lt;a href="http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/"&gt;Racjonalnie Oszczędzający&lt;/a&gt; dał był wyraz podobnym błędnym mniemaniom na temat pracy prezentera sprzedaży bezpośredniej, kusi mnie, aby nieco rąbek zawodowej tajemnicy uchylić i opowiedzieć Państwu, na czym to mniej – więcej polega. Z&amp;nbsp;tym, że mam wątpliwości – otóż: jestem marnym prezenterem. Co łatwo sprawdzić – bo po prostu: mało albo nic nie sprzedaję. Skąd zatem pewność, że moja wiedza na ten temat jest w jakikolwiek bądź sposób rzetelna..? Pozostawiam zatem na razie ten problem w zawieszeniu. Może, jeśli będę się nudził… A właśnie widzę, że nowe chmury nadciągają i chyba nic dzisiaj nie zdziałam na zewnątrz chatki..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-3822886453109202335?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/3822886453109202335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/ex-oriente-lux.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3822886453109202335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3822886453109202335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/ex-oriente-lux.html' title='Ex Oriente Lux'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-5VsZ_jdebHQ/T0ncnnLAWZI/AAAAAAAABnE/twAtVkkHDQc/s72-c/IMG_8557.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-633851306936428091</id><published>2012-02-25T09:35:00.001+01:00</published><updated>2012-02-25T13:54:03.626+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='własność'/><title type='text'>Własność</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kiedyśmy wiele lat temu przygarnęli Sylwestrę kot, już po przejściu wszystkich zabiegów weterynaryjnych i higienicznych dzięki którym z&amp;nbsp;dzikiego kota podwórzowego stała się kotem domowym, okazał się niemożliwym do zniesienia współmieszkańcem 20-metrowej kawalerki na ulicy Bagno w Warszawie, którą podówczas wynajmowaliśmy. Dnie spędzała ukryta pod brodzikiem (nie nazwę tego sprzętu szumnym określeniem „wanny“…) lub pod łóżkiem, a za to całymi nocami wciąż od nowa, z&amp;nbsp;prawej na lewą i z&amp;nbsp;lewej na prawą – zwiedzała swoją tak nagle ograniczoną przestrzeń życiową rozgłośnie zawodząc. Próbowaliśmy różnych metod: ponieważ uspokajanie kota, włącznie z&amp;nbsp;próbami przekupstwa żarciem, nic nie dawało, sprawiliśmy sobie zatyczki do uszu, w ten sposób próbując odciąć się od nieustannego miaukotu. I to jednak – niewiele dawało!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pewnego dnia przynieśliśmy z&amp;nbsp;jakichś zakupów karton. Taki, jakiego używa się do pakowania drobnych produktów żywnościowych typu serki, masełka, itp. Nie za wysoki, nie za duży. Kot, który pilnie obserwował tę scenę spod łóżka, stanowczym krokiem objawił się w jasnym świetle dnia, czego nie zwykł był robić do tej pory – po czym nie mieszkając zawłaszczył kartonik, zajmując go w całości własnym jestestwem. Nocne miaukoty (za wyjątkiem jednej – na ogół, chyba, że się coś wyjątkowego wydarzy – przerwy na śródnocny posiłek – ale do tego, to się już przyzwyczaiłem…) ustały jak ręką odjął – kot pilnował swojego kartonika, który stał mu się bezpieczną przystanią na tym pełnym wrogów łez padole…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Minęły lata – w tej chwili, jak sądzę, dla Sylwestry „kartonikiem“ to my jesteśmy: nie wykazuje bowiem szczególnego przywiązania do żadnego konkretnego sprzętu w naszej chatce, kartoników (zużywały się po jakimś czasie…) od dawna jej już nie dajemy, ale za to – wpada w histerię, gdy jednego z&amp;nbsp;nas nie ma dłużej w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak Państwo zapewne zauważyliście, stałą metodą rozumowania jakiej tu używam jest znajdowanie dla zachowań ludzkich analogii ze światem zwierzącym – i szukanie, w ten sposób, zwierzęcej przeszłości człowieka. Czy z&amp;nbsp;tego wynika, że jestem zaprzedanym ewolucjonistą i P.T. Czytelnicy o kreacjonistycznych przekonaniach powinni ten blog omijać jak zapowietrzony..? Mili moi: jestem zaprzedanym czytelnikiem Mistrza Lema który faktycznie – fanatycznym ewolucjonistą był. Ze wszystkim, obcując na co dzień ze zwierzętami – nie znajduję żadnej nieprzebytej przepaści między „człowieczeństwem“, a „zwierzęcością“. Niczego, co by w oczywisty sposób dowodziło, że przejście między pierwszym a drugim ma charakter nieciągły, dyskretny – a nie jest li i jedynie różnicą stopnia, różnicą przy tym – skalowalną w ramach pewnego kontinuum. Jeśli zatem Pan Bóg tchnął w jedno ze zwierząt nieśmiertelną duszę – to fakt ten, wedle moich obserwacji, pozostaje bez najmniejszych obserwowalnych konsekwencji jak chodzi o takie mierzalne czynniki jak inteligencja, empatia, zdolność odczuwania emocji i nawiązywania więzi społecznych. Wszystkie te cechy człowiek posiada w stopniu najwyższym spośród znanych zwierząt – ale inne też je posiadają! Nawet mowa nie jest wcale zjawiskiem tylko człowiekowi właściwym – zapewniam Was, że trudno o gadatliwsze stworzonko od naszej Sylwestry i sądzę, że niejedną kobietę by przegadała!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IysDF54ligs/T0iW0-9RwVI/AAAAAAAABmU/KzcTHKNfzTY/s1600/IMG_0652.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-IysDF54ligs/T0iW0-9RwVI/AAAAAAAABmU/KzcTHKNfzTY/s400/IMG_0652.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;wciąż zestresowana Sylwestra pod łóżkiem&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-E6q1COs9_Gc/T0iZ9yp6keI/AAAAAAAABmc/NJib3xwUwSI/s1600/IMG_0026.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-E6q1COs9_Gc/T0iZ9yp6keI/AAAAAAAABmc/NJib3xwUwSI/s400/IMG_0026.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;i pełen relaks we "własnym" kartoniku&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yYLcu4XVzAg/T0iaqfv5S2I/AAAAAAAABmk/2sjhH8rmzu0/s1600/IMG_0028.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-yYLcu4XVzAg/T0iaqfv5S2I/AAAAAAAABmk/2sjhH8rmzu0/s400/IMG_0028.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;o, proszę&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EvFuc_75ztE/T0ibJea9GLI/AAAAAAAABms/JjkMksIE12M/s1600/IMG_0030.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-EvFuc_75ztE/T0ibJea9GLI/AAAAAAAABms/JjkMksIE12M/s400/IMG_0030.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;można i w tę stronę...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3ZTOzkElpfc/T0ibvInjPXI/AAAAAAAABm0/ttxZFUuvRac/s1600/IMG_0275.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-3ZTOzkElpfc/T0ibvInjPXI/AAAAAAAABm0/ttxZFUuvRac/s400/IMG_0275.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;a, idąc za ciosem: Sylwestra z Pajacem (Kultury...)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ct75T_oRtVs/T0iceUoQI7I/AAAAAAAABm8/CVSRbz_Itng/s1600/IMG_1921.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-ct75T_oRtVs/T0iceUoQI7I/AAAAAAAABm8/CVSRbz_Itng/s320/IMG_1921.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;oraz Sylwestra na Lodzie. Dukaja...&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd Pan Bóg nie zwykł pozostawiać widomych śladów swoich interwencji – nieprawdaż..? Bo cóż by zostało z&amp;nbsp;wolnej woli, gdyby dało się prostą obserwacją, bez żadnych aktów strzelistych i doświadczeń mistycznych stwierdzić: tak, zostaliśmy stworzeni..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czytam sobie właśnie, po kilkuletniej przerwie Adama Krzyżanowskiego „Raj doczesny komunistów“. Jeśli kogoś z&amp;nbsp;Państwa odstrasza ogromniasta cegła „Głównych nurtów marksizmu“ Kołakowskiego, to zarys najważniejszych gałęzi ewolucyjnych tej religii (przecież nie nauki…) i u Krzyżanowskiego znajdzie – włącznie z&amp;nbsp;kanoniczną, moim zdaniem, analizą osobowości i przekonań kolejnych &lt;i&gt;capo di tutti capi&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, względnie &lt;/span&gt;&lt;i&gt;padrone&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; zawodowych uszczęśliwiaczy ludzkości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tutaj chciałbym się zająć jednym tylko z&amp;nbsp;aspektów tego złożonego zagadnienia – własnością.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że własność jest wspólną „instytucją“ wszystkich zwierząt terytorialnych. Tak samo jak Sylwestra (koty są terytorialne…) zawłaszczyła kartonik i z&amp;nbsp;tej swojej „własności“ czerpała poczucie bezpieczeństwa, tak samo jak stada koników polskich podzieliły między siebie terytorium rezerwatu w &lt;a href="http://www.popielno.pl/main.html"&gt;Popielnie&lt;/a&gt; i jedno stado raczej nie wkracza na terytorium drugiego – tak też i ludzie ZAWSZE posiadali własność. Zawsze. Nie było żadnego „pierwotnego komunizmu“, żadnej tam „wspólnoty pierwotnej“, czy innych dyrdymałów wymyślonych przez chodzących z&amp;nbsp;głowami w chmurach filozofów z&amp;nbsp;czasów najgłębszego upadku filozofii, czyli z „wieku oświecenia“. Własność, poczucie własności – to jest element zwierzęcej natury człowieka (dla ewolucjonisty: element natury ludzkiej jako takiej…). Bez własności – ludzkość istnieć nie może. Zresztą, o tym już pisałem – przedstawiając na wynikach konkretnych badań antropologicznych, jak absurdalnym pomysłem jest mit „&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/11/mit-wspolnoty.html"&gt;wspólnoty pierwotnej&lt;/a&gt;&amp;nbsp;“.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wie to chyba zresztą każdy czytelnik Karola Maya – nieprawdaż..? No bo co się działo, kiedy członkowie plemienia Komanczów postanowili zapolować na bizony na terytorium uważanym za własne przez plemię Apaczów. No co..? Ano, moi drodzy – wybuchała wojna… Tak samo jak wojna wybucha, gdy ogier Nacios zapędzi się w poszukiwaniu słodkiej trawy na terytorium uważane za własne przez ogiera Osowca (przykład abstrakcyjny, bo nie pamiętam już, czy te dwa żyły w tym samym czasie w Popielnie, czy nie…), względnie – postanowi zapłodnić jedną z „jego“ klaczy… XVIII-wieczne lekkoduchy opisując jak to „dzicy“ traktują ziemię jako „wspólną własność wszystkich dzieci Boga“, z&amp;nbsp;której każdy może czerpać dowoli – mylą brak hipoteki i aktów notarialnych z&amp;nbsp;brakiem własności.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Właśnie odkryliśmy w naszej chatce bezczelną, o pomstę do Niebios wołającą kradzież! Otóż spod szafy wybiegła mysz. Lepsza Połowa dokonując oględzin miejsca pojawienia się myszy odkryła że ta… przegryzła opakowanie i dobrała się do zapasu kocich chrupek! Mina Sylwestry, gdy to zobaczyła – bezcenna..! Niestety: rozładowała się nam bateria w aparacie, nie pokażę tego Państwu na zdjęciu… W każdym razie: nie daję tej myszy za wiele żywota – są pewne granice, których przekraczać nie wolno…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Samo stwierdzenie, że „wspólnota pierwotna“ to mit i że żadnego komunizmu nigdy nie było, nie ma i nigdzie nie będzie – bo jest to po prostu gwałt na naturze ludzkiej i zwierzęcej -&amp;nbsp; to jest jeszcze względnie trywialna konkluzja. Bardziej mnie dzisiaj interesują dalsze konsekwencje tego stanu rzeczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak widzimy na przykładzie Sylwestry – tudzież na przykładzie Komanczów i Apaczów, a także ogiera Nacios i ogiera Osowiec – istnieje silna korelacja pomiędzy „poczuciem własności“, a „poczuciem bezpieczeństwa“. To naturalne. Po to zwierzętom terytorialnym terytorium – żeby mieć pewność przetrwania. Terytorium to bowiem określone zasoby, których można używać w celu podtrzymania życia, schronienia i przedłużenia gatunku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście ani Sylwestra, ani Komancze i Apacze, a już na pewno nie ogiery walczące ze sobą w rezerwacie w Popielnie (ogiery są w ogóle dość tępe…) nie rozumują w ten sposób. Połączenie własności z&amp;nbsp;bezpieczeństwem działa na poziomie odruchowym, świadomości bynajmniej nie angażującym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Stąd – przywiązanie do rzeczy – do miejsc – nawet: do instytucji. Każdy może mieć – i zwykle ma – coś „własnego“ nawet, jeśli nie ma na to założonej hipoteki i aktu notarialnego. Koniec końców nawet mieszkając w wynajętej kawalerce – można się przecież przywiązać do miejsca, traktując je jako „własne“ – nieprawdaż? Jest to ten sam sentyment, to samo uczucie, ta sama potrzeba! Będąc najemnym pracownikiem wielkiej firmy, fanem klubu piłkarskiego w którym bynajmniej nie mamy udziałów – nie tylko zaspokajamy naturalną dla zwierząt społecznych potrzebę przynależności do grupy, ale i – naturalną dla zwierząt terytorialnych potrzebę posiadania „obsikanego“, „zaznaczonego“ terytorium: wszak wielka firma ma swoje hale fabryczne czy biura, a klub – ukochany przez fanów stadion…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Brak takich widomych, materialnych „punktów ciążenia“ wokół których organizuje się indywidualne i społeczne życie człowieka, czyni z&amp;nbsp;człowieka inwalidę. Wielu „zawodowych rewolucjonistów“ (choć bynajmniej nie wszyscy…) to właśnie tacy inwalidzi – a brak przywiązania do miejsca jakoś tam przyczynia się do ogólnego pokręcenia psychicznego takich indwiduów. Ostatecznie – nawet koczownicy zazwyczaj koczują przemieszczając się mniej lub bardziej regulanie po mniej – więcej stałej trasie, gdzie mają swoje święte góry, kurhany przodków, rzeki, pastwiska, względnie (gdy mówimy o koczownikach współczesnych): śmietniki, punkty skupu, jadłodajnie i węzły sieci cieplnej!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Podstawa instytucji własności jest więc nie tylko pradawna, instynktowna i naturalna – ale też: irracjonalna. Jak wszystkie nasze paleolityczne instynkty, które nie nam i naszemu zadowoleniu z&amp;nbsp;życia – a przekazaniu dalej samolubnego genu służą, ani się troszcząc o los jego chwilowego tylko nosiciela… Stąd uprawnionym jest, rzecz jasna, zadawanie przez owego „chwilowego nosiciela“, którego indywidualne zadowolenie z&amp;nbsp;życia nie ma najmniejszego znaczenia dla przyszłości gatunku – pytań. Z&amp;nbsp;tym, że na ogół nie ma na takie pytania odpowiedzi.&amp;nbsp; W każdym razie – innych niż takie, które jednak wymagają aktów strzelistych i doświadczeń mistycznych…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Owa zwierzęca geneza instytucji własności czyni jej ściśle racjonalną i rozumową analizę bezprzedmiotową. Ściśle racjonalnie i rozumowo podchodzi do własności tylko kupiec, który traktuje własność jak towar – dobro, które nabył i zamierza jak najszybciej i z&amp;nbsp;jak największym zyskiem zbyć. W każdym innym przypadku – pojawiają się emocje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To dlatego tak dobrze się żyje (na ogół…) deweloperom: ludzie kupujący mieszkania w większości (oczywiście nie wszyscy…) – nie kupują towaru, tylko swoje wymarzone „gniazdo rodzinne“, „bezpieczną przystań“, miejsce gdzie spłodzą i wychowają dzieci. To jest pewna niewymierna, „wartość dodatkowa“, za którą miliony gotowe są płacić dożywotnią niewolą w służbie bankierów. Jest to zapewne nieracjonalne – ale nic na to się nie da poradzić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dożywotnia niewola w służbie bankiera to najbardziej niszczący – współcześnie – aspekt własności. Jednak owa irracjonalna własność ma też aspekt twórczy. O swoje – dba się. Często – ponad racjonalną i rozsądną miarę. Czego sam jestem najlepszym przykładem: wczoraj odebrałem po prawie trzech miesiącach (prawie) naprawioną Wendi. Pozbycie się dziur i rdzy z&amp;nbsp;karoserii, wymiana przedniego mostu, naprawa hamulców i trochę innych mniej istotnych napraw – wszystko to kosztowało nas… ocho i jeszcze trochę! Dobrze, że Lepsza Połowa miała trochę odłożone, na „czarną godzinę“, bo byśmy inaczej nie dali rady… Prawdopodobnie racjonalniej byłoby sprzedać Wendi na części – i kupić inny samochód, dokładając pewnie połowę tego, cośmy na remont wydali. Cóż z&amp;nbsp;tego – kiedy my po prostu lubimy naszego Patrola..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Już o hektolitrach potu i dziesiątkach tysięcy włożonych w naszą posiadłość nie chcę pisać – bo to przecież oczywiste…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie: widok Wendi stojącej za oknem działa uspokajająco. Prawie jak ten kartonik na Sylwestrę!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pogarda dla pieniędzy, dla zysku handlowego, dla dorobkiewiczostwa – o której niedawno &lt;a href="http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2012/02/nie-mysl-o-pieniadzach-i-rzeczach.html"&gt;pisał kolega Racjonalnie Oszczędzający&lt;/a&gt; – była dość ważnym motywem narodzin komunizmu. Tego rodzaju pogardę często przejawiali potomkowie „starych rodzin“, dla których nieustanna troska o zysk arywistów była dziwnym i zubażającym człowieka zjawiskiem – stąd wielu wśród założycieli ruchu komunistycznego ziemian czy choćby: potomków szlacheckich rodzin. Z&amp;nbsp;drugiej jednak strony: przywiązanie do ziemi i dworu przodków było motywem, w imię którego znacznie więcej przedstawicieli tej samej warstwy społecznej – położyło głowy na przykład w rosyjskiej wojnie domowej… Ogólnie: komunizm tak samo jak zapoznaje prawdziwą, zwierzęcą genezę własności – przez co roi sobie bezpodstawnie o możliwości jej zniesienia – tak też całkowicie zapoznaje ten „twórczy“, choć dalej – irracjonalny – aspekt własności. Ten właśnie, że właściciel dla swojej własności zrobi WIĘCEJ niż ta własność jest warta – oczywiście: dla innych, bo dla niego jest właśnie warta tyle, ile dla niej robi. Dzięki temu kraje w których dominuje własność prywatna są w oczywisty sposób bardziej zadbane od krajów z&amp;nbsp;dominacją „rzeczy niczyich“, o które nikt nie dba – prywatne konie są tłustsze i mają bardziej błyszczącą sierść od „komunalnych“ – a prywatne trawniki są o wiele lepiej przystrzyżone od miejskich…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-633851306936428091?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/633851306936428091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/wasnosc.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/633851306936428091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/633851306936428091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/wasnosc.html' title='Własność'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-IysDF54ligs/T0iW0-9RwVI/AAAAAAAABmU/KzcTHKNfzTY/s72-c/IMG_0652.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-2428669372040006454</id><published>2012-02-23T19:59:00.002+01:00</published><updated>2012-02-23T20:29:11.857+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koza'/><title type='text'>W poszukiwaniu zaginionych Siekluk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dwóch dniach herkulesowych wysiłków - uruchomiliśmy dzisiaj nasz nowy piecyk marki "Hercules IV":&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HhEnoC5XMCk/T0Z8sPDHdoI/AAAAAAAABmE/PrRA9fjK224/s1600/IMG_8555.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-HhEnoC5XMCk/T0Z8sPDHdoI/AAAAAAAABmE/PrRA9fjK224/s400/IMG_8555.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdę pisząc, jak na nasze możliwości - dwa dni to jeszcze nic takiego! W zasadzie, można by powiedzieć, że poszło gładko. Pozostaje tylko nauczyć się w tym palić tak, żeby było ciepło, a nie tylko ładnie: i tu jednak, można z pełną odpowiedzialnością pisać o dużym postępie - kiedyśmy 14 października 2009 roku po raz pierwszy rozpalali naszą starą kozę (kupioną - wraz z materiałami na nasz stary, własnoręcznie wymurowany komin - za złote obrączki, których zresztą nigdy nie zdążyliśmy wykorzystać w celu zawarcia związku...), ciepła z tego nie było nic a nic - a za to ile dymu..! Teraz przynajmniej nic się nie dymi (Lepsza Połowa twierdzi nawet, że "przyjemnie pachnie"...), w każdym razie - nie wewnątrz chatki. Że jak na razie trochę mało grzeje..? Chwalić Boga, mamy odwilż...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale po kolei, po kolei. Co właściwie robiliśmy przez te dwa dni? Wczoraj pojechaliśmy do niedalekiego Zwolenia, gdzie mieści się firma oferująca wypatrzone przez Lepszą Połowę na Allegro "Herculesy IV". Trafiliśmy na promocję i pod względem finansowym jesteśmy z zakupu zadowoleni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cały problem polegał na tym, że "Hercules IV" ma wylot rury dymowej o średnicy 140 mm. A tymczasem nasz (nowy) komin zbudowany jest z rur o średnicy 120 mm. Tym samym - niezbędnie konieczna nam była redukcja 140/120... Wczoraj, idąc za radą personelu sklepu, zaczęliśmy poszukiwania tego utensylium od radomskiego "Praktikera". Co nas tylko zdołowało: owszem, jakieś tam redukcje były, ale dla zupełnie innych wymiarów i przy tym - tak śmieciowej jakości, że aż dziw, że ktokolwiek jest aż tak odważny, żeby to tuż za piecem montować. Personel "Praktikera", jak zwykle zresztą, nic nie wiedział o innych sklepach, gdzie możnaby taki asortyment nabyć i ogólnie - robił co mógł, żeby nas spławić. Co mu się, skądinąd, całkiem spokojnie &amp;nbsp;- udało!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do domu przez Białobrzegi próbowaliśmy zahaczyć o sklep, w którym kupiliśmy większość elementów komina, ale był już zamknięty. Tak więc dzień pierwszy montażu "Herculesa" zakończył się wypakowaniem go z samochodu i postawieniem w kącie. Grzać się musieliśmy i tak naszą starą, popękaną w wielu miejscach kozą...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wróciliśmy do tematu. Oczywiście: po pokonaniu drobnych trudności! W pierwszej kolejności, gównośmy się wyspali. A to dlatego, że naszemu staremu koćkodanowi zebrało się na bohaterstwo: choć ma na karku - na ludzki wiek przeliczając - ósmy albo i dziewiąty krzyżyk, złapała w nocy mysz. Złapała, przytargała do swojej miski, wytarmosiła, ale pożreć nie dała rady - państwo zbudzeni o 1.00 w nocy dali w zamian chrupki (tudzież, w uznaniu bohaterstwa dzielnego kota - nie wyrzucili jej z chatki wyjeżdżając dzisiaj, jest więc czyściusia, cieplusia i milusia...). Tu, proszę bardzo, bohaterski koćkodan razem z jednym z gumiaków swojego pana:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WednfzvV8TU/T0aGVC16hMI/AAAAAAAABmM/eQnH_0emjZg/s1600/IMG_8554.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-WednfzvV8TU/T0aGVC16hMI/AAAAAAAABmM/eQnH_0emjZg/s400/IMG_8554.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie - mamy odwilż. A co za tym idzie - piętrzącą się górę nawozu. Który odmarza proporcjonalnie do topnienia kolejnych warstw ubitego lodu przed wiatą. W poniedziałek co prawda, przy pomocy M., wywieźliśmy dwie czubate fury - ale cóż z tego: we wtorek było 8 taczek, wczoraj 10, dzisiaj - 14. W deszczu. Przemokłem do suchej nitki - siedzę teraz przed komputerem w bryczesach do konnej jazdy, bo już mi żadne więcej suche spodnie nie zostały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po trzecie wreszcie - Wunderbaum, jak co miesiąc, wymagał zmiany koła. Tyle tylko, że zapasowe za cholerę nie chciało wejść na tylną ośkę. Już zwątpiłem w swoją zdolność przypasowania śrubki do otworu - nie wchodziło i nie wchodziło... W końcu ściągnąłem ze strychu felgę z letnią oponą - i ta weszła. Tak ruszyliśmy w drogę (pierwej zresztą przywiozłem owsa z sąsiedniej wsi: ledwo - ledwo udało mi się przejechać, wygląda na to, że najkrótsza droga do "cywilizacji", przez Brzozówkę i Grabów, jest już, za sprawą roztopów, odcięta!). U wulkanizatora w Warce okazało się, że... majster pomylił koła, gdy dwa tygodnie temu oddawał mi jedno po poprzedniej awarii! Woziłem jako "zapas" koło od Forda, które oczywiście nie mogło wejść na Wunderbauma...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęliśmy poszukiwania dokładnie w tym samym miejscu, w którym przerwaliśmy je wczoraj, tj. w Białobrzegach. Trzeci lub czwarty z odwiedzonych tamże punktów handlowych, skierował nas do rzekomego producenta galanterii stalowej w rodzaju poszukiwanej przez nas redukcji w Sieklukach. Oczywiście - nazwa miejscowości nie była mi obca, ale gdy o niej usłyszałem, kompletnie wyparowało mi z głowy, skąd. Dopiero mapa, której na szczęście nie wyjąłem z samochodu, bo zapomniałem go posprzątać, przypomniała mi, że to po prostu pierwsza wieś za Białobrzegami przy drodze na Radom. Skoro tak - nie było się nad czym zastanawiać, ruszyliśmy tam nie mieszkając!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzeczywiście, trafiliśmy do Siekluk bez problemu. Tylko gdzie ten producent galanterii stalowej..? Miał być obok karczmy "U Jana". A tu jedziemy przez wieś i jedziemy - chałupy bogate i biedne, obejścia większe i mniejsze, ale - żadnego szyldu, ani karczmy, ani producenta galanterii stalowej... Dojechaliśmy w końcu do końca wsi - że było dalej widać jakiś mur, to pojechaliśmy i dalej. Trafiliśmy na urokliwy majątek ziemski z nie do końca zruinowanym jeszcze folwarkiem (musiała tam być albo gorzelnia, albo cukrownia, po okazałym kominie i pięknych zabudowaniach fabrycznych sądząc) - ale, ma się rozumieć, producenta galanterii stalowej - ani śladu!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co było zrobić? Ruszyliśmy z powrotem, kołując trochę, bo się jeszcze łudziłem, że może to po drugiej stronie "siódemki" będzie, więc wróciliśmy przez Bobrek. Ale tam też żadnego producenta galanterii stalowej nie było...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ i tak musieliśmy zrobić drobne zakupy spożywczo - przemysłowe, skierowaliśmy się do Warki, gdzie dziś rano otworzyła się nowa (druga) Biedronka, z tej okazji ogłaszając wielką promocję. Po drodze zajechaliśmy - ja to, prawdę pisząc, bez wielkiej nadziei na sukces - do zaprzyjaźnionej skądinąd hurtowni hydraulicznej. I wiecie co..? Oczywiście, redukcja 140/120 była!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co przypomina opowieść o Koziołku Matołku, co to &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;szukał po szerokim świecie tego, co miał bardzo blisko&lt;/span&gt;... Jak zwykle, jak zwykle...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w "Pierdonce"..? No cóż: Lepsza Połowa trochę liczyła na ceramiczną patelnię. Bo nasza stara miała już całkiem starty teflon (któreśmy do szczętu wyjedli...) i strasznie do niej BLINY (bliny! Nie placki!) przywierały. Że jednak zameldowaliśmy się w sklepie (wciąż potwornie zatłoczonym...) przed 17.00 - mogła sobie o takowej tylko pomarzyć. Kupiliśmy więc (w tej samej cenie) nową teflonową - na razie też wystarczy, a może, nim ten teflon zjemy, znowu się jakaś ceramiczna trafi...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największy problem, jaki osobiście mam z "Herculesem IV" jest taki, że nasza stara koza była bardzo głośna. Od razu było słychać - pali się jak należy, czy nie? A tu cisza. Cisza. I cisza. I tylko płomyk sobie pełga za szybką... A mnie, cholera, zimno - bo cisza! Bo przez dwie i pół zimy, jak cisza była - znaczyło, że koza zgasła i zimno i ja już tak odruchowo reaguję..!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-2428669372040006454?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/2428669372040006454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/w-poszukiwaniu-zaginionych-siekluk.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2428669372040006454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2428669372040006454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/w-poszukiwaniu-zaginionych-siekluk.html' title='W poszukiwaniu zaginionych Siekluk'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HhEnoC5XMCk/T0Z8sPDHdoI/AAAAAAAABmE/PrRA9fjK224/s72-c/IMG_8555.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7589846610817623860</id><published>2012-02-21T17:22:00.003+01:00</published><updated>2012-02-22T20:34:08.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metafizyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koza'/><title type='text'>Масленница</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pytanie na ostatni dzień karnawału: czy je się po to, aby żyć – czy też żyje po to, aby jeść..? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista! Moraliści wyśmiewający lub wyklinający drugą z&amp;nbsp;możliwych odpowiedzi powinni bowiem, nim przyjmiemy ich stanowisko za własne wskazać – po co w takim razie człowiek ma żyć, jeśli nie dla przyjemności? A przypominam, że spośród przyjemności życia jedzenie jest chyba jednym z&amp;nbsp;najmniej kontrowersyjnych: trudno raczej skrzywdzić bliźniego zajadając się – o ile, oczywiście, nie zajadamy się bliźnim, jak niejaki Hannibal Lecter, skądinąd jednak, na szczęście – postać tylko literacka…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Odpowiedź na pytanie po co człowiek ma żyć była kiedyś oczywista: człowiek ma żyć po to, żeby zostać zbawionym. I dlatego powinien przestrzegać Prawa Bożego, które potępia m.in. łakomstwo jako jeden z&amp;nbsp;grzechów głównych (pytanie tylko, czy każdy, kto czerpie przyjemność z&amp;nbsp;jedzenia musi od razu być łakomy? A to nie można się cieszyć posiłkiem i zajadać – z&amp;nbsp;pomiarkowaniem, zwłaszcza co do ilości..?). Niestety, obecnie nie ma tak prosto: odpowiedź na pytanie po co żyć – oczywista wcale nie jest!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Także wśród bogobojnego (&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/08/nowe-barbarzynstwo.html"&gt;na pozór, na pozór...&lt;/a&gt;&amp;nbsp;) prostego ludu, o czym wiele razy pisałem. Problem ten, na pozór oderwany i abstrakcyjny, ukazał się nam w całej pełni przy okazji dyskusji pod &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2012/02/ten-samolubny-gen-i-czemu-nie-wierze-w.html"&gt;poprzednim felietonem.&lt;/a&gt; Wariantem bowiem pytania po co żyć, jest także pytanie – po co trzymać konie? Po co robić w ogóle cokolwiek..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Prawdę pisząc wizja człowieczeństwa polegającego na wypruwaniu z&amp;nbsp;siebie flaków tylko po to, aby na końcu użyźnić glebę najbliższego cmentarza – i aby umożliwić dokładnie taką samą egzystencję następnemu pokoleniu, wielkim nakładem sił i środków spłodzonemu, wykarmionemu i wyedukowanemu – trochę mi się wydaje przerażająca. A taka właśnie wizja wygląda zza pleców tego, kto głosi, że koniecznie to konie muszą zarabiać na ludzi, a nie ludzie na konie i że co by człowiek nie robił, zawsze koniecznie musi mieć na oku jakąś korzyść – jakkolwiek, czasami może niekoniecznie od razu finansową, tylko „szerzej pojętą“.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie, żebym flaków z&amp;nbsp;siebie nie wypruwał. Ależ wypruwam, wypruwam. Staram się jednakowoż, podobnie jak ten &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/01/when-shit-will-hit-czyli-goodbye-zioka.html"&gt;karaibski rybak&lt;/a&gt;&amp;nbsp;, o którym też już kiedyś tutaj wspominałem – mieć na oku nie zysk, dla którego dopiero musiałbym później znajdować jakieś sensowne zastosowanie (a to by mi się chciało jeszcze..?) – tylko sens sam w sobie. A sens sam w sobie daje się odnaleźć tylko wtedy, gdy robimy to, co nas kręci – unikamy zaś robienia tego, co nas nie kręci. No, oczywiście – nie zawsze się tak da! Nie zawsze! A nawet – najczęściej się nie da… Tym niemniej, to jest właśnie ideał, do którego warto – być może, nie wiem jakie jest Państwa zdanie – dążyć..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj w każdym razie, jak na ostatni dzień karnawału przystało – żyję po to, aby jeść! Te oto wspaniałe bliny które Lepsza Połowa, litewskim zwyczajem, usmażyła (nie chwaląc się, jam ziemniaki utarł – w czasie, gdy Lepsza Połowa rozpalała kozę, która mi zgasła, gdym powyższy tekst pisał… ot – takie karnawałowe zamieszanie w podziale pracy, a wszak i na tym Ostatki polegały, że się szlachcic z&amp;nbsp;Żydem, chłop z&amp;nbsp;plebanem na jeden wieczór zamieniali rolami..!).&amp;nbsp; I niech mi ktoś udowodni – że źle robię..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aysWdqIQfJE/T0PEPHYf7gI/AAAAAAAABl8/f7dMPas6OPw/s1600/IMG_8551.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-aysWdqIQfJE/T0PEPHYf7gI/AAAAAAAABl8/f7dMPas6OPw/s400/IMG_8551.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7589846610817623860?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7589846610817623860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7589846610817623860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7589846610817623860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/blog-post.html' title='Масленница'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-aysWdqIQfJE/T0PEPHYf7gI/AAAAAAAABl8/f7dMPas6OPw/s72-c/IMG_8551.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-955266363724531974</id><published>2012-02-19T09:33:00.001+01:00</published><updated>2012-02-19T09:58:46.464+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hierarchia społeczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hipokryzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ancient regime'/><title type='text'>Ten samolubny gen i czemu nie wierzę w rewolucję..?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Istnieje wiele dowcipów skonstruowanych wedle tego samego wzorca. Na przykład: &lt;i&gt;czym się różni sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej? Tym samym, czym krzeszło, od krzesła elektrycznego…&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; I tak samo można o demokracji i „demokracji liberalnej“, itd., itp.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/2f/Nebraska's_electric_chair.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/2f/Nebraska's_electric_chair.JPG" width="277" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie zawsze jednak taki &lt;i&gt;bon mot&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; ma sens. „Demokracja szlachecka“ bowiem (abstrahując już od kwestii, że &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/05/rzeczpospolita-rycerzy-bozych.html"&gt;nazywania w ten sposób subtelnie złożonego ustroju I&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Rzeczypospolitej jest zwykłym barbarzyństwem. No ale cóż! Przyjęło się i uleżało…), jak w ogóle wszystkie ustroje &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/11/dlaczego-jestem-na-ogo-pesymista.html"&gt;ancient regime&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, wliczając w to na równych prawach absolutyzm francuski, oligarchię wenecką i parlamentaryzm brytyjski w wersji aktualnej gdzieś do połowy XIX wieku – a nawet i samodzierżawie carskie – różni się jednak od „demokracji“ współczesnej znacznie większą ilością szczegółów niż krzesło od krzesła elektrycznego (ostatecznie: mebel służący do siedzenia DA SIĘ przerobić na mebel służący do uśmiercania – tu natomiast, mamy do czynienia z&amp;nbsp;przepaścią, ze swoistym „&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/12/limes-inferior.html"&gt;punktem osobliwym“, w którym wątek dziejów&lt;/a&gt;&amp;nbsp;ulega przerwaniu i zawiązuje się na nowo).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd jednak, najważniejszą z&amp;nbsp;tych różnic można, mimo wszystko, streścić stosunkowo zwięźle: za czasów &lt;i&gt;ancient regime&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2012/01/ubudu.html"&gt;rodzice nie wstydzili się&lt;/a&gt;&amp;nbsp;promować swoich dzieci. Syn markiza dziedziczył po ojcu tytuł, włości, koneksje na dworze i – jeśli tylko tego zapragnął – pozycję polityczną. Młody wojewodzic mógł się spodziewać, że i sam zostanie senatorem – jeśli tylko nie będzie się tej, naturalnej kolei losu, aktywnie sprzeciwiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Już Cyryl Parkinson zwrócił uwagę na jedną z&amp;nbsp;ważniejszych konsekwencji tego stanu rzeczy: skoro pozycja w hierarchii społecznej jest – w ogólnych zarysach oczywiście, wszak nikt nie był w stanie zapobiec temu, aby młody markiz czy wojewodzic okazał się utracjuszem, wariatem lub w inny sposób zmarnował pozycję swoją i swego rodu – dziedziczna, to dzierżyciele poszczególnych jej szczebelków nie tracą czasu na wzajemne podgryzanie się, w celu uzyskania promocji. To jest oczywiście grube uproszczenie, bo rywalizacja między rodami i między ambitnymi jednostkami istniała zawsze i wszędzie – ale, przynajmniej, nie każdy musiał zaczynać karierę od zera. A skoro nie musiał zaczynać od zera – to mógł dojść do pozycji dającej mu znaczący wpływ na sprawy państwa gdy był jeszcze młody i pełen sił. Parkinson miał przy tym przed oczami „rządy starców“, charakterystyczne dla wieku XX (z takimi Matuzalemami jak Adenauer, Churchill czy – &lt;i&gt;toutes proportions gardee&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; – Breżniew na czele…) i, typową dla większości biurokracji „ścieżkę kariery“, w ramach której promocja uzależniona jest przede wszystkim od stażu pracu, koncentrując na najwyższych szczeblach tejże biurokracji – osoby w wieku przedemerytalnym. Skrajną antytezą tej sytuacji jest oczywiście wypadek, gdy władzę absolutną obejmuje monarcha, który ma lat osiemnaście (albo i mniej!). Które państwo będzie bardziej dynamiczne, bardziej agresywne i bardziej otwarte na zmiany – rządzone przez starców nad grobem – czy przez młodzieńca, który dopiero zaczyna smakować życia i chwały..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To jest jednak tylko jedna strona medalu! Albowiem z&amp;nbsp;faktu, że po obaleniu &lt;i&gt;ancient regime&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; (co swoją drogą wcale nie jednej rewolucji wymagało i w zasadzie skończyło się na dobre dopiero I wojną światową…) promowanie własnego potomstwa stało się rzeczą wstydliwą i haniebną, wcale nie wynika, że troskliwi ojcowie przestali wspierać swoje dzieci. Po prostu – robią to od tej pory tak, jak dawniej robili tylko kardynałowie i biskupi: po cichu, pod stołem, &lt;a href="http://agepo.info/2010/12/po-co-nam-studia/"&gt;przy pomocy kolegów, układów i pieniędzy&lt;/a&gt;. Najchętniej zresztą – nie swoich pieniędzy, tylko pieniędzy podatników, lokując potomstwo na różnych szczeblach machiny państwowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dzieje się to na skalę masową. Skądinąd – nawet wśród pederastów, grupy obecnie najmocniej promowanej jako ten „proletariat zastępczy“ (skoro mówienie o „wyzysku klasy pracującej“ w systemie, gdzie realną pracą zajmuje się góra 1/5 ludności traci sens…). Kto bowiem powiedział, że koniecznie trzeba promować w ten sposób wyłącznie własne dzieci, a młodego kochanka – to już nie? Pytanie zresztą – ilu ambitnych młodzieńców nie posiadających żadnego innego talentu poza zgrabnym zadkiem, tylko dlatego daje się przecwelować, żeby zrobić w ten sposób karierę? I to niekoniecznie w przemyśle filmowym..! A poza tym, dążenie do przekazania następnemu pokoleniu nagromadzonego majątku i pozycji, jest jednym z&amp;nbsp;najsilniejszych atawizmów ludzkości – i stąd tak zaciekła walka „kochających inaczej“ o prawo do adopcji…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jaki jest skutek tego masowego nepotyzmu? Ano – zaczynamy się jako „formacja cywilizacyjna“ re-feudalizować. Po to istnieją korporacje prawników, żeby synom i córkom ich członków łatwiej było odziedziczyć majątek i pozycje swoich rodziców. Po to ogranicza się i koncesjonuje działalność gospodarczą, aby dzieciom i wnukom tych, którzy obecnie są przedsiębiorcami, nie zagroziła przypadkiem młoda konkurencja (a przy okazji stwarza się „żerowiska“ dla zaprzyjaźnionych, spokrewnionych i spowinowaconych biurokratów – też dziedziczne, rzecz jasna…).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jest to zjawisko naturalne, oczywiste i nieuniknione. Podobnie działo się w Imperium Rzymskim – i nawet inwazja barbarzyńców tego nie zmieniła, bo wprawdzie dziedziczna przynależność do poszczególnych klas społecznych (z najbardziej uciążliwym „dziedzictwem“ w postaci przynależności do najwyższej klasy majątkowej – poddanych osobistym majątkiem i głową odpowiedzialnych za zbieranie należnych Imperatorowi podatków!) została na chwilkę rozluźniona – ale za to zaraz potem powstał „klasyczny“ feudalizm, czyli właśnie: opisywany powyżej &lt;i&gt;ancient regime&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;. Czyli: naturalny ustrój ludzkości. Dążenia do przekazania dziedzictwa potomstwu bez głębokiej ingerencji genetycznej usunąć się bowiem z&amp;nbsp;ludzkości nie da. Tym samym, próżnym strzępieniem języka i klawiatury, utopią i lekkoduchowym wymysłem są wszelkie „anarcho-kapitalizmy“, czy „libertarianizmy“. Nic z&amp;nbsp;tego nie będzie! Jak pytał nas zawsze na seminarium z&amp;nbsp;utopizmu prof. Wnuk – Lipiński: &lt;/span&gt;&lt;i&gt;who keeps the rules?&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; Kto ma strzec reguł gry? I jak sprawić, żeby ten kto reguł gry strzeże – nie począł ich sam nadużywać dla własnej i swojego potomstwa korzyści..?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Odpowiedź: nikt nie pilnuje reguł, ludzie rządzą się sami, nie ma nad nimi żadnego gosudarstwa – to zła odpowiedź. Państwo nie jest tworem sztucznym, narzuconym ludzkości przez kosmitów. Państwo jest nieuchronne, tak samo jak nieuchronne jest istnienie hierarchii społecznej – u wszystkich zwierząt stadnych, a człowiek jest zwierzęciem stadnym. Pytanie tylko – co jest lepsze? Sytuacja, w której naturalne instynkty i atawizmy mogą znajdować sobie ujście jawnie, bez naruszania „reguł gry“ (bo ich zaspokojenie samo jest tychże reguł elementem…) – czy sytuacja w której rządząca szlachta uprawia systemową hipokryzję udając, że nie istnieje i że przynależność do niej – nie jest dziedziczna..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W tym właśnie momencie przechodzimy zgrabnym skokiem jucznego wielbłąda od rozważań ogólnych do sytuacji obecnej. Koledzy zza Wielkiej Wody i nie tylko wieszczą nam rewolucję – latem, może jesienią. A może nawet już na wiosnę, jak tylko puszczą lody..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Prawdą jest, że mamy – przynajmniej w skali kontynentu (o sprawach pozaeuropejskich nie chcę się tu wypowiadać…), klasycznie marksowską sprzeczność pomiędzy „bazą“ (która jest do szpiku kości „feudalna“ od Atlantyku po Ural!), a „nadbudową“ (w której wciąż przechowywane są oświeceniowo – rewolucyjne „memy“: &lt;i&gt;wolność – równość – braterstwo&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, mit skoku przez płot stoczni i temu podobne bzdury…).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tyle tylko, że sprzeczność ta jest lustrzanym przeciwieństwem sprzeczności z&amp;nbsp;roku 1789: wtedy biurokratyzująca się monarchia absolutna zniszczyła realną treść nominalnie wciąż istniejących stosunków feudalnych, torując drogę równości. Obecnie kostniejąca biurokracja faktycznie odcięła się od „prostego ludu“, stając się „nową szlachtą“ – dziedziczną i obwarowaną przywilejami – nominalnie jednak, wciąż istnieje równość (inna sprawa, że nawet nominalnie wyraźny jest już podział na „równych“ i „równiejszych“ – a to za sprawą od półwiecza uprawianej „dyskryminacji pozytywnej“…).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na czym więc właściwie miałaby polegać owa wieszczona przez Kolegów rewolucja? Prosty lud ma obalić rządy „nowej szlachty“ i zaprowadzić „prawdziwą równość“? Czy „nowa szlachta“ ma zerwać z&amp;nbsp;pustym frazesem równości i ogłosić się szlachtą z&amp;nbsp;prawdziwego zdarzenia?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale na czym właściwie ma polegać owa „prawdziwa równość“..? I jak szybko powstanie „jeszcze nowsza szlachta“, równie skutecznie promująca swoje potomstwo – biologiczne czy przybrane, a czasem tylko ideowe – jak obecna? Wreszcie:&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;: dlaczego lud miałby powstawać w imię równości, czy też – nie daj Panie Boże! – &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/11/suma-wszystkich-strachow.html"&gt;wolności?&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times;"&gt;Owszem, memy które mu się wpaja, nieźle go do takiego powstania przygotowują – a już merdialna histeria na tle „arabskiej wiosny“ wyglądałaby wręcz na samobójstwo, gdyby istotnie lud miał „nową szlachtę“ rzezać…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przecież jednak lud wcale niekoniecznie musi powstać w celu rzezania „nowej szlachty“! Prawdą jest bowiem, że czasy robią się coraz cięższe – a jeśli wredny, semicki spisek przeciw naszym aryjskim braciom z&amp;nbsp;Iranu skończy się wojną – to nam od tej walki o pokój włosy dęba staną. Na sam widok ceny litra ropy! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W tej sytuacji dalsze utrzymywanie tego teatru marionetek, tej całej dekoracji udającej „rzeczywistość polityczną“, całej tej hipokryzji – staje się powoli ciężarem nadmiernym i nieposilnym, skoro na to wszystko musi łożyć ledwie 20% wołów roboczych realnie pracujących i ciągnących do przodu cały ten kram. Żeby wołom ulżyć – można przecież z&amp;nbsp;dekoracji i hipokryzji zrezygnować. Będzie biedniej – ale taniej. Może nawet: szczerzej, bo i na zmianę memów z&amp;nbsp;czasem przyjdzie czas.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;Przeciw komu zatem może powstać prosty lud? A, co to za różnica? Mało to kozłów ofiarnych na tym świecie? Na Zachodzie gniew prostego ludu łatwo rozładować, dając mu rzezać imigrantów, zwłaszcza kolorowych i muzułmańskich. U nas – nie ma ich aż tylu, żeby to całkiem gniew prostego ludu rozładowało. Może jednak lud da się napuścić na „czarnych“ (czyli na kler) i na ich „sługusów“ (czyli na inteligencką, ale „nieszlachecką“ młodzież maszerującą w różnych tam „Marszach Niepodległości“..?). Już tam Palikot szykuje noże, już mu agenci jawni, tajni i dwupłciowi szykują bojówki… Nie wierzycie? No cóż: taki scenariusz przynajmniej wydaje mi się realistyczny. Ma jasno określone przesłanki, istnieją siły które mogą go przeprowadzić i nie zawachają się tego zrobić, gdy uznają, że tak trzeba. A rewolucja „niepodległościowo – wolnościowa“..? Wolne żarty…&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-955266363724531974?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/955266363724531974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/ten-samolubny-gen-i-czemu-nie-wierze-w.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/955266363724531974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/955266363724531974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/ten-samolubny-gen-i-czemu-nie-wierze-w.html' title='Ten samolubny gen i czemu nie wierzę w rewolucję..?'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-1632832105980971061</id><published>2012-02-17T13:51:00.001+01:00</published><updated>2012-02-17T14:11:01.108+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lepsza Połowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krystyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmrażanie'/><title type='text'>Prognoza się sprawdza, albo Dzień Kota</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z godziny na godzinę coraz cieplej - i coraz gęściej sypie coraz bardziej mokrym śniegiem. I bardzo dobrze! Tak właśnie miało być: jutro biorę się za rozmrażanie kranu pod wiatą...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem z okazji Dnia Kota, Lepsza Połowa cyknęła kilka fotek naszym ośnieżonym futrom, nieustannie szturmującym chatkę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3fmfC_vdW_o/Tz5LWVFJF9I/AAAAAAAABlU/ZPnEd36vpWY/s1600/IMG_8539.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-3fmfC_vdW_o/Tz5LWVFJF9I/AAAAAAAABlU/ZPnEd36vpWY/s400/IMG_8539.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uj3aZ_Sx3Vs/Tz5LpjhhTzI/AAAAAAAABlc/OHnVynf6AMM/s1600/IMG_8545.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-uj3aZ_Sx3Vs/Tz5LpjhhTzI/AAAAAAAABlc/OHnVynf6AMM/s400/IMG_8545.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-T3Fyqk05v5Y/Tz5L4sfgfwI/AAAAAAAABlk/s9QoOibIwoA/s1600/IMG_8540.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-T3Fyqk05v5Y/Tz5L4sfgfwI/AAAAAAAABlk/s9QoOibIwoA/s400/IMG_8540.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dASSgOfhwN8/Tz5MF_LUfiI/AAAAAAAABls/OCxhpPMPf0k/s1600/IMG_8544.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-dASSgOfhwN8/Tz5MF_LUfiI/AAAAAAAABls/OCxhpPMPf0k/s400/IMG_8544.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FjbAcwFYNh8/Tz5MPo8QhKI/AAAAAAAABl0/hXOqxeZIjQY/s1600/IMG_8546.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-FjbAcwFYNh8/Tz5MPo8QhKI/AAAAAAAABl0/hXOqxeZIjQY/s400/IMG_8546.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lepsza Połowa chora, nie pojechaliśmy więc po nowy piecyk. Generalnie, jedyne co można zrobić, to - posprzątawszy pod wiatą, napoiwszy i nakarmiwszy czterokopytnych - grzać się przy naszej starej kozie (o ile to w ogóle możliwe, bo zostało tylko świeżo ścięte drewno, które na razie za wiele ciepła nie daje... Swoją drogą: tej zimy - za sprawą łagodnej bardzo długo aury - i tak przetrwaliśmy "o suchym drewnie" wyjątkowo długo! Naszej pierwszej boskowolańskiej zimy, zapas suchego drewna skończył się około Nowego Roku, a drugiej - jeszcze przed Bożym Narodzeniem... Skądinąd - najwidoczniej nie tylko my mamy taki problem, bo właśnie nas minął ciągnik, pracowicie wlokący za sobą przez śnieg przyczepę pełną świeżo ściętych brzózek...). W oczekiwaniu na odwilż...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-1632832105980971061?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/1632832105980971061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/prognoza-sie-sprawdza-albo-dzien-kota.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1632832105980971061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1632832105980971061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/prognoza-sie-sprawdza-albo-dzien-kota.html' title='Prognoza się sprawdza, albo Dzień Kota'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-3fmfC_vdW_o/Tz5LWVFJF9I/AAAAAAAABlU/ZPnEd36vpWY/s72-c/IMG_8539.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8147982738258995061</id><published>2012-02-16T16:55:00.000+01:00</published><updated>2012-02-16T16:55:18.055+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiata'/><title type='text'>Tłusty czwartek, czyli gry i zabawy zimowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatki, mięsopust, koniec karnawału - a przy tym i temperatura trochę zelżała i śniegu na sam koniec (oby, oby!) zimy nasypało. Toteż nasi podopieczni, nie bacząc na takie czy inne trudności - świętują:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9mOC-D0SnBk/Tz0eHDYEZjI/AAAAAAAABkc/4vtVBnj-jqY/s1600/IMG_8497.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-9mOC-D0SnBk/Tz0eHDYEZjI/AAAAAAAABkc/4vtVBnj-jqY/s400/IMG_8497.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Wm-SGGnv9VM/Tz0iwQu-gII/AAAAAAAABks/tXPX65TT-y4/s1600/IMG_8500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-Wm-SGGnv9VM/Tz0iwQu-gII/AAAAAAAABks/tXPX65TT-y4/s400/IMG_8500.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wRb5FgZ2Jts/Tz0jYymGouI/AAAAAAAABk0/sCgqnvGpcCs/s1600/IMG_8523.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-wRb5FgZ2Jts/Tz0jYymGouI/AAAAAAAABk0/sCgqnvGpcCs/s400/IMG_8523.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-iA-ulRrq930/Tz0jfx50TKI/AAAAAAAABk8/53YV-LqbBZM/s1600/IMG_8525.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-iA-ulRrq930/Tz0jfx50TKI/AAAAAAAABk8/53YV-LqbBZM/s400/IMG_8525.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy czym, jak widać, najzawzięciej galopują te najchorsze sztuki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A poza tym, to przyjechało do nas dzisiaj (przedostatni transport z tego źródełka, trzeba na początku marca nowego dostawcę znaleźć) świeże siano, więc z tej okazji się obżeramy - niektórzy właśnie sianem pod wiatą, inni - owsem pozostałym na śniegu po obiedzie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R6to-p4g4_k/Tz0j7H7jMSI/AAAAAAAABlE/elLHh9G5PNg/s1600/IMG_8491.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-R6to-p4g4_k/Tz0j7H7jMSI/AAAAAAAABlE/elLHh9G5PNg/s400/IMG_8491.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Światło nie było dzisiaj najlepsze - ale, sądząc po prognozie pogody, w ciągu najbliższych dni lepszego i tak nie będzie: zachmurzenie prognozują nam tu na 100% i opady śniegu, a od soboty - śniegu z deszczem. Dlatego cyknąłem także nasz nowy komin - a co mi tam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RpL-MabNpfY/Tz0ljYWI3tI/AAAAAAAABlM/P8y7US-V30Q/s1600/IMG_8472.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-RpL-MabNpfY/Tz0ljYWI3tI/AAAAAAAABlM/P8y7US-V30Q/s400/IMG_8472.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Solidna robota, powinien wytrzymać dłużej niż poprzedni (swoją drogą, poprzedni, który stawialiśmy sobie "na jedną zimę" i tak wytrzymał dwa i pół raza dłużej, niżeśmy to planowali...). Teraz tylko trzeba wymienić piecyk, bo cug się poprawił i nasza stara koza ewidentnie źle to znosi - pojawiły się w niej dziury, a przesłona rury dymowej regularnie się zamyka, tak mocno w tejże rurze ciągnie. Cóż: liczę tu na Lepszą Połowę, która zresztą już stosowny piecyk sobie na Allegro znalazła, teraz tylko trzeba znaleźć czas, żeby do Zwolenia podjechać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tego śniegu z deszczem wypatrujemy jak zbawienia! W minioną sobotę kran pod wiatą zamarzł. I chociaż spędziłem większość niedzieli na próbie jego rozmrożenia - nic to nie dało. Widać zamarzło już gdzieś pod gruntem, skoro ani wrzątek, ani żadne inne domowe sposoby nie pomagają. Tylko odwilż może nas zatem zwolnić z uciążliwego obowiązku pojenia koni z wiaderek wodą przyniesioną z chatki. Fakt, że poprzednie dwie zimy zawsze też się tak działo - ale tym razem, jest to o tyle niemiłe, że przecież najgorsze mrozy jużeśmy przetrwali, zima załatwiła nas pod tym względem ostatnim swoim podrygiem!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8147982738258995061?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8147982738258995061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/tusty-czwartek-czyli-gry-i-zabawy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8147982738258995061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8147982738258995061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/tusty-czwartek-czyli-gry-i-zabawy.html' title='Tłusty czwartek, czyli gry i zabawy zimowe'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9mOC-D0SnBk/Tz0eHDYEZjI/AAAAAAAABkc/4vtVBnj-jqY/s72-c/IMG_8497.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8557123148485925135</id><published>2012-02-15T08:39:00.003+01:00</published><updated>2012-02-15T08:51:28.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poszukiwanie pracy'/><title type='text'>Tamzing - czyli raport z maszyny do mielenia mięsa</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Jedn&lt;/span&gt;ym z&amp;nbsp;najczęstszych błędów świeżo upieczonych adeptów jeździectwa jest nadużywanie tzw. „pomocy jeździeckich“. Czyli, pisząc po ludzku – bezustanne kopanie konia po żebrach i szarpanie za pysk. Nic dobrego z&amp;nbsp;tego nie wynika. Konie tzw. „szkółkowe“, a więc wykorzystywane właśnie do nauki dla początkujących – słyną z&amp;nbsp;odporności na perswazję. Jeśli w ogóle daje się na nich jeździć, to głównie dlatego, że każda kolejna jazda jest w najdrobniejszych szczegółach kopią poprzedniej – tak więc koń z&amp;nbsp;pewnym doświadczeniem doskonale wie, co ma w danym momencie robić, niezależnie od takich czy innych ekscesów wyprawianych przez ten dokuczliwy ciężar na grzbiecie. Innymi słowy, takie traktowanie zmienia konia w robota. W automat – który, jak to automat – potrafi wykonywać tylko najprostsze i najbardziej powtarzalne czynności…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z&amp;nbsp;niezrozumiałych dla mnie (na razie przynajmniej…) powodów, eksperci od ujeżdżania ludzi – wszelkiego rodzaju „guru“ psychologii biznesu – nie widzą niczego złego w stosowaniu takiej właśnie metody na ludziach. I oczekiwaniu, że po takim „ujeżdżeniu“ – skopani po tyłku i z&amp;nbsp;opuchniętymi pyskami – będą w dodatku pracować efektywniej. Niekoniecznie przy tym – machając kilofem czy łopatą, co jeszcze można by od biedy zrozumieć (choć ja tam bym siekiery do ręki nie dał komuś, kto nie potrafi samodzielnie myśleć – i nie reaguje na bodźce!).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O czym piszę? Ano piszę o bezustannym, nachalnym, wrzaskliwym i do bólu trywialnym motywowaniu. Miałem przez ostatnie sześć tygodni okazję doświadczyć na sobie permanentnego prania mózgu: sześć dni w tygodniu, od rana do (późnego czasem) wieczora. To w ramach dość specyficznej pracy, jakiej – bez najmniejszego powodzenia zresztą – próbowałem się w tym czasie poświęcać, czyli sprzedaży bezpośredniej całkiem zresztą fajnych (ale za to pieruńsko drogich!) myjek parowych. Tym razem bowiem, trafiłem na szefa, który „inwestował“ w swoich pracowników, tj. poddawał nas bezustannemu szkoleniu (to akurat nie było takie złe – choć w efekcie zamiast 8 godzin pracy, o których mówił na początku, wychodziło mi tych godzin – razem z&amp;nbsp;dojazdem – czasem i po 16…) – i równie bezustannemu motywowaniu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://external.ak.fbcdn.net/safe_image.php?d=AQBClSXVOWShKI0h&amp;amp;w=180&amp;amp;h=540&amp;amp;url=http%3A%2F%2Fupload.wikimedia.org%2Fwikipedia%2Fen%2F6%2F61%2FStruggle_session_poster_1.jpg&amp;amp;fallback=hub_likes&amp;amp;prefix=d" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://external.ak.fbcdn.net/safe_image.php?d=AQBClSXVOWShKI0h&amp;amp;w=180&amp;amp;h=540&amp;amp;url=http%3A%2F%2Fupload.wikimedia.org%2Fwikipedia%2Fen%2F6%2F61%2FStruggle_session_poster_1.jpg&amp;amp;fallback=hub_likes&amp;amp;prefix=d" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak Państwo doskonale wiecie, mnie się zwykle kojarzy. I to motywowanie zatem, kojarzyło mi się nieodmiennie z&amp;nbsp;&lt;i&gt;tamzing&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; – taką maoistowską zabawą polegającą na publicznej samokrytyce. Co prawda, szef starał się nas motywować pozytywnie – ale to już akurat różnie mu wychodziło… Dość napisać, że z&amp;nbsp;grona osób, które zobaczyłem na pierwszym takim szkoleniu, jeszcze w połowie grudnia – do połowy lutego przetrwała jedna osoba. Wasz pokorny sługa… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ano – uparłem się, zacisnąłem zęby i postanowiłem wytrwać jak długo się da. Nie dla pieniędzy – nie zarobiłem praktycznie ani grosza, wręcz przeciwnie, jestem o jakieś dwa tauzeny (licząc tylko paliwo i telefon) do tyłu. Uparłem się, bo pierwszego dnia samodzielnego „sprzedawania“ trafiłem do domu pana Krzysztofa w Zalesiu Górnym. Sprzedać myjki to mu nie sprzedałem – chyba nawet zresztą sprzedać i nie chciałem – ale za to próbowałem (i mam nadzieję, że jednak w pewnym stopniu mi się to udało..?) – sprzedać siebie. Niezręcznie jest chodzić od domu do domu z&amp;nbsp;CV w ręku – prawda? Z&amp;nbsp;myjką która i okno umyje i parkiet wyczyści i szybkę piekarnika czy kominka – a, to co innego..! Czy rzeczywiście coś mi te peregrynacje dały, to się przekonamy wkrótce – albo bowiem uda mi się znaleźć inną pracę, albo nie. Jak zwykle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Być może, po prostu, byłem za mało zmotywowany? To znaczy – nie dałem się przekonać, że myjkę za 8 czy 9 tysięcy da się sprzedać i to kilka razy w miesiącu tak, żeby z&amp;nbsp;ich sprzedaży dało się żyć? Jeśli tak, to tym bardziej – dowodnie Państwo widzicie, że z&amp;nbsp;tymi „guru“ psychologii biznesu coś jest nie tak. W końcu, skoro było mi to powtarzane kilka razy dziennie, sześć razy w tygodniu przez sześć tygodni – to dlaczego nie uwierzyłem? I dlaczego nikt inny – z&amp;nbsp;grona osób, którym było to powtarzane w tym samym czasie – też nie uwierzył?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się, czy aby tak właśnie nie miało się zdarzyć? Ostatecznie, nasz (psychopatyczny – na pozór przynajmniej…) szef łatwo mógł uzyskać to, czego od nas chciał, gdyby zamiast swojego czasu i gardła, zainwestował trochę pieniędzy. Chciał, żebyśmy odbywali po 60 spotkań miesięcznie – to było całkowicie nierealne, bo skoro dopiero zaczynaliśmy, to skąd mieliśmy wziąć aż tyle „rekomendacji“, czyli telefonów osób polecanych przez znajomych, u których już odbyliśmy demonstrację? Oczywiście – dało się też inaczej i na ten przykład ja i jeszcze jedna para prezenterów, umawialiśmy sobie demonstracje „z buta“, po prostu chodząc po ulicy i pukając do drzwi – i to też działało, tak właśnie trafiłem do pana Krzysztofa z&amp;nbsp;Zalesia i do pana Artura z&amp;nbsp;Konstancina i jeszcze do wielu innych, sympatycznych i zaradnych osób. Pewnie staralibyśmy się jeszcze bardziej, gdyby nam po prostu płacił za każdą demonstrację – choćby jakieś symboliczne pieniądze tyle, żeby się koszty zwróciły.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chciał, żebyśmy zdobyte „rekomendacje“ zanosili mu do biura. W porządku – zanosilibyśmy je w podskokach, gdyby za każdą taką rekomendację choć kilka złotych wpadało na konto.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chciał, żebyśmy pracowali zespołowo, umawiając demonstracje jeden drugiemu, w zależności od tego, gdzie kto ma bliżej. To też by zadziałało – gdyby tak, jak mówił, rzeczywiście płacił za taką czynność. I gdyby, rzecz jasna, ktoś na taką demonstrację pojechał – rozstaliśmy się w poniedziałek po tym, gdy sam szef olał kompletnie bardzo dobrą demonstrację, ze znacznym prawdopodobieństwem sprzedaży, którą umówiłem mu w Milanówku. Nawet tam nie zadzwonił – a kobieta specjalnie otworzyła wcześniej pizzerię, żeby tylko myjkę wypróbować, bo w piątek zrobiłem dobre wrażenie na jej synu w Piasecznie, skutecznie usuwając – na mrozie – zrobiony spreyem napis na szybie!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Reasumując – szef doskonale wiedział, jak mógłby od nas uzyskać to, czego chciał: wiele demonstracji, wiele rekomendacji i „pracę zespołową“ – tylko musiałby płacić, a nie gadać. No, ale – wyciąganie pieniędzy z&amp;nbsp;portfela, jak wiadomo, boli wyciągającego. Wydzieranie się – boli słuchaczy… Być może zresztą, o to właśnie chodzi? To taka „maszyna do mielenia mięsa“. Szef nieustannie rekrutuje nowych pracowników. Nowi pracownicy przynoszą jako swoje „wiano“ – nowe kontakty od których można zacząć łańcuszek rekomendacji – szef sprzedaje kilka maszyn – pracownik idzie won – przychodzi następny – proces zaczyna się od początku. W ten sposób ponosząc absolutnie minimalne koszty (nawet na ogrzewaniu biura oszczędza – zimno tam było w te mrozy!), lub zgoła żadnych – może, nie przemęczając się nadmiernie, dobrze sobie żyć. Trzeba tylko bezczelnie kłamać: że spotkania umawia „firma“ (a gówno prawda! Jak sam sobie nie umówisz – nigdzie nie pojedziesz…), że jest jakaś stała „podstawa“ wynagrodzenia, wypłacana niezależnie od wyników sprzedaży (nikt takowej nawet na oczy nie zobaczył…), że zwróci koszty paliwa, że pracować będziemy w pobliżu miejsca zamieszkania (i dlatego musiał mnie koniecznie gonić codziennie do biura, 70 km w jedną stronę – nawet, jeśli miałem tego dnia umówione demonstracje w Warce czy w Górze Kalwarii!), że zamierza budować większy zespół, do którego poszukuje kierowników (ha, ha, ha!).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;No cóż: nieumiejętność mówienia prawdy jest chorobą zawodową w tym biznesie. Szefuńcio ostatni nie jest tu bynajmniej przypadkiem ekstremalnym – facet, u którego zaczynałem terminowanie w sprzedaży bezpośredniej jakieś półtora roku temu (od razu piszę: CHCIAŁBYM robić cokolwiek innego niż sprzedaż bezpośrednią – do sprzedaży bezpośredniej, a konkretnie do ziół, wkręcił mnie jesienią 2010 roku redakcyjny kolega, nawet nie mówiąc, co to za robota, a żadnej alternatywy nie miałem – problem polega na tym, że jak dotąd – nic innego nawet się nie jawi na horyzoncie…) był już tak pokręcony psychicznie, że nie umiał wymówić słowa „wypłata“, czy „wynagrodzenie“ – musiał mówić „konstrukcje finansowe“!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Niestety, choroba ta – jak sądzę – dotyka wcześniej czy później każdego, kto odnosi w tej dziedzinie sukces. Ostatecznie, polega to na manipulowaniu ludźmi. Czyż nie? Ależ proszę bardzo – oto dowód: &lt;i&gt;„11 Złotych zasad sprzedaży“&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, podyktowanych nam do kajetów przez szefa na pierwszym zaraz szkoleniu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol start="1" style="margin-top: 0cm;" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Wybierz dom klienta&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zgromadź informacje – kto tam mieszka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zgromadź wszystkich członków rodziny&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Postaraj się o aktywną współpracę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l3 level1 lfo2; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;&lt;i&gt;a)&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Zadawaj pytania&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l3 level1 lfo2; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;&lt;i&gt;b)&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Daj użyć Ökolution &lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;[tak się nazywały te nasze myjki]&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l3 level1 lfo2; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;&lt;i&gt;c)&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Nie ignoruj nikogo&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol start="5" style="margin-top: 0cm;" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Obserwuj i słuchaj klienta&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Od początku zamykaj pokaz&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 54.0pt; mso-list: l2 level1 lfo3; tab-stops: list 54.0pt; text-align: justify; text-indent: -36.0pt;"&gt;&lt;i&gt;i.&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Salon – tak!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 54.0pt; mso-list: l2 level1 lfo3; tab-stops: list 54.0pt; text-align: justify; text-indent: -36.0pt;"&gt;&lt;i&gt;ii.&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Kuchnia – tak!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 54.0pt; mso-list: l2 level1 lfo3; tab-stops: list 54.0pt; text-align: justify; text-indent: -36.0pt;"&gt;&lt;i&gt;iii.&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Łazienka – tak!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 54.0pt; mso-list: l2 level1 lfo3; tab-stops: list 54.0pt; text-align: justify; text-indent: -36.0pt;"&gt;&lt;i&gt;iv.&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Sypialnia – tak!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol start="7" style="margin-top: 0cm;" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Buduj wartość. Sprzedawaj – nie mów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 18.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Dwie przyczyny kupowania Ökolution&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l1 level1 lfo4; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;-&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Klienci wierzą, że jest to jedyna maszyna na rynku, która optymalnie wyczyści ich dom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l1 level1 lfo4; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;-&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Pod koniec pokazu klienci wierzą, że Ökolution jest inwestycją, która przyniesie im więcej korzyści, niż dzisiaj kosztuje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 18.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zrób 8 termofaz brudnych ułożonych jedna obok drugiej na oczach klienta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol start="8" style="margin-top: 0cm;" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Używaj argumentów zamykających (slogany, prawdy      oczywiste)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zamykaj bezpośrednio po pokazie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zamykaj pozytywnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Włóż entuzjazm i energię w demonstrację.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wiem z&amp;nbsp;góry co na ten temat napisze kolega Racjonalnie Oszczędzający! Tylko bardzo proszę, żeby przeczytał sobie powyższy tekst dwa razy, nim skomentuje: czy ja w którymkolwiek miejscu napisałem, że kręci mnie ta robota – i że mam jakiekolwiek szanse odnieść w niej sukces? No nie mam – a to, że sobie ten fakt uświadomiłem, to w ogóle największa korzyść z&amp;nbsp;tego sześciotygodniowego pobytu w maszynie do mielenia mięsa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Natomiast miarą mojej desperacji w poszukiwaniu jakiejkolwiek innej pracy niech będzie to, że dałem się panu Arturowi zaprosić na spotkanie Amwayowców – oczywiście nie po to, żeby się do tej sieci zapisać (wybaczy Pan, Panie Arturze – ale był Pan u nas, sam Pan widział jak żyjemy – i że kupowanie płynu do mycia po cenie wyższej niż w „Biedronce“ w tej chwili raczej nas nie skusi, prawda..?), ale – żeby poznać ludzi. Sam w końcu na „Agepo“, póki ten portal jeszcze działał (mam teraz trochę wolnego czasu, to może wrzucę gdzieś te stare teksty, żeby się nie marnowały?) pisałem, że największym i najważniejszym kapitałem jaki można posiadać – jest kapitał „społeczny“, czyli dobre kontakty z&amp;nbsp;ludźmi – prawda? Zakładam, że wszystko, co się na takim spotkaniu dzieje, zostało przemyślane w najdrobniejszych szczegółach przez najskuteczniejszych i najbardziej „gurowatych“ ze wszystkich „guru“ psychologii biznesu… I to jest taka porcja kopania po żebrach i szarpania za pysk, że gdybym był koniem, to bym dęba stanął! Co w takim razie jest nie tak z&amp;nbsp;człowiekiem, że co konia narowi i do buntu skłania – człowieka wprost przeciwnie: ma właśnie do lepszej pracy nakłaniać..? Przecież koń to na ogół głupie bydle, mawia się, że &lt;i&gt;gdyby koń o swojej sile wiedział, to by nikt na nim nie siedział&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;..? Czyżby człowiek był JESZCZE głupszy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8557123148485925135?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8557123148485925135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/tamzing-czyli-raport-z-maszyny-do.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8557123148485925135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8557123148485925135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/tamzing-czyli-raport-z-maszyny-do.html' title='Tamzing - czyli raport z maszyny do mielenia mięsa'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8072338622441787748</id><published>2012-02-04T19:36:00.001+01:00</published><updated>2012-02-04T19:43:07.211+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koza'/><title type='text'>Fart</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zwykle - mieliśmy farta! A mogłem wyjechać do pracy 10 minut wcześniej. Mogło się zacząć jarać 10 minut później, albo zgoła w nocy, czy - na ten przykład - w niedzielę, gdy planujemy pojechać na zakupy i zostawić chatkę samą..?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem siedziałem sobie przy komputerze mimo, że powoli trzeba się już było zbierać do pracy (akurat fajnie mi szła gierka we Freeciv i stąd zapomniałem, że chciałem jeszcze umyć przed pierwszym spotkaniem Wunderbauma, który zasyfiony jest jak tania dziwka...), kiedy coś mi za plecami zleciało z sufitu. Oglądam się - a tam płomienie na stropie wokół komina...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdę pisząc - sam się sobie dziwię, zawsze sądziłem, że odwagą fizyczną specjalnie nie grzeszę - chyba po prostu: nie zdążyłem się przestraszyć. Nie było czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugi fart (pod rząd! Jak nic, trzeba w totka zagrać...): kran pod wiatą, dzięki temu, żeśmy go kapiącego na noc zostawili - był czynny. Tam można było szybko wiaderka wodą napełnić i na strych zanieść. Cała akcja dłużej niż pięć minut nie trwała, to i opisywać jej nie ma co rozwlekle. Grunt, że pożar został ugaszony - z niewielkimi stratami. Bodaj najpoważniejszą jest uszkodzenie piły i zbiorniczka na paliwo, które to utensylia nazbyt energicznie zrzuciłem z zadymionego strychu - ale piła chyba działa, uszkodzenie wygląda mi na pięknościowe...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście: komin poszedł w drebiezgi. Już mamy nowy, lubo nie wykończony jeszcze na tip top: sołtys, mistrz robót wszelakich, ukończy tę inwestycję w poniedziałek. Ale palić w kozie już można, co skwapliwie czynimy, bo zimno jak Dyabli: chatka wychłodziła się przez te ładnych parę godzin, lód się tu i ówdzie pojawił, na ten przykład - na głównym zaworze wodnym, co mnie poważnie niepokoi. Na razie dało się zdjąć kufajki i gumowce. Może do północy da się nagrzać na tyle, by wytrzymać bez swetra?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy komin ma być trwalszy i bezpieczniejszy: tym razem wykosztowaliśmy się na przewody dymowe ze stali kwasoodpornej, nie powinny tak szybko skorodować jak poprzednie (zdjęcie, wybaczcie Państwo - jak dobrze pójdzie: jutro. Dziś już za ciemno!). Sama obudowa dokładnie w tej samej technologii co poprzednio, ale tym razem wszystkie przejścia przez drewno, tj. przez strop i przez dach - zabezpieczone blachą. I dodatkowo - izolacja z niepalnej wełny mineralnej. Znaczy podobno niepalnej, na ile to się sprawdzi - zobaczymy. Na razie, trochę śmierdzi, ale to dlatego, że paruje przez nią woda z zaprawy murarskiej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście tak samo jak fart chadza parami, tak i pech również: w dodatku do pożaru, musiałem też zrobić rzeźbę w lodzie i powódź. A to dlatego, że urwał się zawór w tym szczęśliwie dla nas niezamarzłym kranie pod wiatą - no i jeśli zwierzaki miały mieć co pić, to trzeba było kran wymienić. A żeby to zrobić, najpierw musiałem odkuć z lodu dojście tamże - a potem: spuścić wodę z hydroforu, bo akurat kranu pod wiatą oddzielnym zaworem nie odcinamy (takie niedopatrzenie - w końcu: to miało być tylko na chwilę, nieprawdaż..?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do spuszczenia wody z hydroforu zwykle używamy kranu pod wiatą, bo największy. A to, skoro ów się nie odkręcał, bo zawór się urwał, wyglądało deczko na błędne koło. Na szczęście sołtys, który już właśnie kończył, bo zmierzchało, przypomniał mi, że mam na strychu solidnej długości rurę wodociągową fi 80 mm. To ją pociągłem. A że zesztywniała z zimna - cały, świeżo wymurowany komin, poszedł wraz z rurą, ledwa ta go dotknęła... I to był właśnie najbardziej dramatyczny moment dnia dzisiejszego - albowiem, tym razem, zdążyłem się przestraszyć..!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, nic wielkiego się nie stało. Czyli fart numer trzy - prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rura przystawiona do wylotu po odkręconym wcześniej (za pomocą sołtysa, bo łatwe to nie było w tym lodzie) kranie znakomnicie się sprawdziła jako odprowadzacz wody. Konie zatem dostały nowy kran (też tylko tymczasowy, tam powinna być calówka, ale w Praktikerze - a wszystkie inne sklepy były już zamknięte - większego niż 3/4 nie było, więc jest 3/4 z redukcją...) i z pragnienia nie umrą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, fartem było też i to, że dnia poprzedniego, przy pomocy Radkowego brata, Tomka, udało mi się uruchomić Wunderbauma. Zaś za radą kolegi Racjonalnie Oszczędzającego - trzymałem Wunderbauma przez mroźną noc na jałowym biegu, więc rano odpalił. Dzięki czemu mogliśmy przywieźć wszystkie potrzebne rzeczy. Zwiedzając przy okazji wszystkie składy budowlane i hydrauliczne w Warce i Białobrzegach (a i tak radomskim Praktikerem się skończyło, bo tu się wszystko o 13.00 zamyka, a wieść o urwanym kranie doszła mnie ździebko później...). Co też miało swój urok. Oglądaliśmy i piecyki, bo nasza stara koza zasłużyła już na emeryturę. Koza, w której przesłona rury dymowej nie daje się otworzyć, bo zachodzi na szamotkę - bezcenne! Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miarę, jak temperatura w chatce wzrasta - coraz dobitniej czuję, że mam lewą kostkę. Kurza twarz! Biegałem z tymi wiaderkami w klapkach. Czyżbym się po drodze uszkodził? Lepsza Połowa melduje śmierć czajnika który zamarzł i po odmarznięciu - przecieka. Mam nadzieję, że to już wszystkie skutki pożaru i powodzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując natomiast - poddaję Państwu pod rozwagę wybranie mnie na dożywotniego caudillo. Jako że potomstwa nie mam, władza dziedziczna na razie mnie nie pociąga, ale jestem otwarty na propozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego powinniście Państwo ten pomysł rozważyć? Ano dlatego, że ja ZWYKLE mam takiego właśnie farta: nawet, kiedy się wali, pali i powodzi - jakoś udaje się wyjść z tego cało, a przynajmniej - z minimalnymi stratami! Co chyba nie jest właściwością bez znaczenia w takim kraju jak Polska..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://z1.demoty.pl/23d0e53d669c407a5c87857644666513" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://z1.demoty.pl/23d0e53d669c407a5c87857644666513" width="386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8072338622441787748?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8072338622441787748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/fart.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8072338622441787748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8072338622441787748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/fart.html' title='Fart'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-6645818461075134887</id><published>2012-02-02T20:59:00.001+01:00</published><updated>2012-02-02T21:03:53.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wendi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wunderbaum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><title type='text'>I po ptokach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo że grzałem silnik jeszcze o 23.00 poprzedniego dnia - dziś o 6.00 rano Wunderbaum już nie odpalił. Nawet nie kaszlał! Obawiam się, że rozrusznik padł. Przekonamy się jutro - mam nadzieję (nic pewnego nie ma na tym świecie - poza, ma się rozumieć, podatkami i śmiercią!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście o pracy nie było mowy, odwołałem dzisiejsze spotkania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to udało się, po prawie ośmiu godzinach różnych zabiegów - odmrozić kran pod wiatą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyjechało też siano - i narżnąłem ociupinkę drewna, w dodatku do tego, które udało mi się przygotować w niedzielę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na razie zatem - nie zginiemy. Mamy owies, siano, wodę i drewno. Drewna zresztą, jeśli nie będę jeździł do pracy, zacznie przybywać, bo cóż właściwie mam innego do roboty..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeśli nawet nie uda się uruchomić Wunderbauma, to podobno (podobno - podkreślam!) remont naszej poczciwej Wendi już się kończy. A wtedy może nawet nie trzeba będzie tego drewna taczką wozić..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie - o tyle jest po ptokach, że nie da się więcej utrzymać pozoru, że zimy w tym roku nie ma. Zostaliśmy odcięci od świata dokładnie tak samo jak dwa lata temu i jak rok temu. I tym razem nawet nie było do tego potrzeba aż takich widoków:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.widelec.org/stuff/lodowiec/lodowiec_09.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://www.widelec.org/stuff/lodowiec/lodowiec_09.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeszedłem się też do sklepu po wódkę. A że zdążyło się już zmierzchnąć - zmarzłem po drodze naprawdę nielicho!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przydałby się taki mały, domowy krasnoludek. Jak nie do czego innego, to chociaż po to, żeby do kozy podkładał: moglibyśmy wtedy osiodłać koniki i załatwić takie sprawunki szybciej (w pojedynkę jakoś głupio - ani nie ma do czego konia przywiązać pod sklepem, ani komu zaufać, że umie potrzymać...). Any ideas, skąd takiego wziąć..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na jutro wyciągnąłem sobie z głębin naszej rozpadającej się szafy (by IKEA...) &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/01/oda-do-kalesonow.html"&gt;kalesony&lt;/a&gt;&amp;nbsp;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-6645818461075134887?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/6645818461075134887/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/i-po-ptokach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6645818461075134887'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6645818461075134887'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/i-po-ptokach.html' title='I po ptokach...'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8927648234987867214</id><published>2012-02-01T21:59:00.001+01:00</published><updated>2012-02-01T22:04:35.552+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>McDonald – rola społeczna?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W przeciwieństwie do sporej części z&amp;nbsp;Państwa – lubię McDonaldy! Przede wszystkim dlatego, że zawsze jest tam czysta i ogólnie dostępna toaleta (aczkolwiek pojawiły się już – i to nie tylko w Warszawie! – McDonaldy z… płatnym parkingiem! Co prawda: jeszcze się mi nie zdarzyło, aby gdziekolwiek ową teoretycznie wymagalną płatność próbowano ode mnie wyegzekwować…). A to ważne udogodnienie w życiu domokrążcy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Owszem: toalety są też na zdecydowanej większości stacji benzynowych. Ale gwarancji nie ma. Można się przykro rozczarować nawet zatrzymując się na stacji noszącej barwy znanej, globalnej sieci. Bywa zaś, że na błędy i rozczarowania – prawie jak przy rozbrajaniu bomby – nie ma czasu! W takich okolicznościach, najbezpieczniej jest wypatrywać powszechnie znanego logo ze stylizowanym „M“.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co do żywienia, jak Państwo zapewne pamiętacie, &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/10/pigua-czy-zioo.html"&gt;nie mam w tej materii żadnych uprzedzeń&lt;/a&gt;&amp;nbsp;. Jak mawiał mój świętej pamięci dziadek – co komu pisane i tak go spotka. Ani liczenie kalorii, ani rozpamiętywanie ilości zjedzonych węglowodanów mnie nie pasjonuje. Nie, żebym komuś bronił, czy zazdrościł: ależ proszę bardzo! W każdym razie: wieszanie na McDonaldzie psów za to, że dzieci grube i nieruchawe, to chyba jednak niejaka przesada. Co – siłą im te hamburgery i colę wciskali, zwabiwszy wcześniej podsępem, niby to na zajęcia ruchowo – taneczne..?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kilka razy zdarzyło mi się też – z&amp;nbsp;czysto komunikacyjnych przyczyn – odbyć jakieś biznesowe rozmowy w McDonaldzie. Generalnie jednak: to nie jest restauracja do której przychodzi się posiedzieć i pokontemplować. Siedzenie i kontemplowanie wydaje mi się sprzeczne z&amp;nbsp;samą istotą mcdonaldyzmu. W końcu: TO jest właśnie – bar szybkiej obsługi! Klient wszedł, wybrał posiłek z&amp;nbsp;prostego, widocznego nad barem menu, zapłacił – i najlepiej, jakby się z&amp;nbsp;tym jeszcze zabrał natentychmiast w cholerę i nie zajmował miejsca. Miejsce jest drogie. W sensie: miejsce siedzące, przy stoliczku. Drogie, bo trzeba wybudować większy budynek, ogrzewać go i sprzątać. Ideałem byłoby, gdyby McDonald składał się tylko z&amp;nbsp;baru (zaplecza to chyba kuchnią nazwać nie można…) – a miejsca dla publiczności było tyle, coby się ta minimalna, technologią dopuszczalna kolejka zmieściła. Stoliczki i siedziska to już zbytek, koncesja „pod publiczkę“, odejście od „istoty mcdonaldyzmu“ w czystej postaci!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.tunisia-live.net/wp-content/uploads/2012/01/Thrifty-families-boost-McDonalds.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://www.tunisia-live.net/wp-content/uploads/2012/01/Thrifty-families-boost-McDonalds.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem dzisiaj po raz drugi na przestrzeni dwóch miesięcy zaobserwowałem zjawisko które na razie jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Może Państwo rzucicie na ten problem jakieś światło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy raz zdarzyło mi się to gdy wracałem, na początku grudnia, spod Żagania. Długa, bardzo męcząca trasa (i do tej pory niezałatwione sprawy: ani artykułu &lt;i&gt;in memoriam&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; pana Tadeusza Kotwickiego nie napisałem, ani projektu stodoły nie zrobiłem… wszystko przez ten brak snu!). Bodaj około 22.00 czy 23.00 zatrzymałem się na siusiu i kawę w McDonaldzie gdzieś pośrodku drogi. Nie pamiętam. Kalisz? Nie Kalisz, ale jakoś blisko Kalisza i też niewielkie miasto…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co mnie zastanowiło? Restauracja pękała w szwach! Sobotnia noc, czas imprez. Młodzież – z&amp;nbsp;wyglądu: nie najgorzej sytuowana – zamiast szaleć w pubie, siedzi nad mlecznym koktajlem bezalkoholowym (nie masz przecież alkoholu w McDonaldzie…) i jakimiś pseudo-deserami. Siedzi – widać to od razu – długo. Całymi godzinami. Towarzystwo rozgadane, rozbawione, niemożliwe, żeby dopiero co weszli i zaraz zbierali się do wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wspomnienie tego zdziwienia powróciło dzisiaj, kiedym też na siusiu zatrzymał się w McDonaldzie przy Puławskiej. Pora była co prawda o wiele wcześniejsza, dzień bynajmniej nie weekendowy, a i restauracja wcale nie pękała w szwach – ale grupka rozbawionej młodzieży pociągającej sobie e-papierosy nad milkszejkami – kubek w kubek: jak w tym nie-Kaliszu!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A już myślałem, że to jakaś małomiasteczkowa przypadłość. Że niby taki McDonald to coś jak kiedyś Pewex: ekspozytura tego wyśnionego „lepszego świata“, który zawsze jest gdzieś indziej, gdzieś daleko, tylko nie tu. I dlatego siedzi się w tym McDonaldzie, choć nawet piwa tam nie dają…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem przypadłość jest również warszawska (zaraz usłyszę, że Warszawa to wiocha – no ok, wiocha – ale: jakby ciut większa od pozostałych, nieprawdaż..?).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O co kaman..? Ktoś z&amp;nbsp;Państwa rozumie te dzieciaki? Bo może ja po prostu już zbyt zgredziałym zgredem jestem, żeby pojąć, co takiego zabawnego może być w siedzeniu w miłym może, ale zimno – industrialnym wnętrzu nad żarciem które ewidentnie źle znosi zbyt długi pobyt na świeżym powietrzu i bez kropli alkoholu w ustach..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8927648234987867214?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8927648234987867214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/mcdonald-rola-spoeczna.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8927648234987867214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8927648234987867214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/02/mcdonald-rola-spoeczna.html' title='McDonald – rola społeczna?'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7113304321684398837</id><published>2012-01-29T11:03:00.001+01:00</published><updated>2012-01-29T11:19:01.548+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wunderbaum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krystyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmrażanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiata'/><title type='text'>Generał Mróz w natarciu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniowatym nic:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HIoFrb77-j4/TyUKthLFOnI/AAAAAAAABjE/SLt30x--fUg/s1600/IMG_8452.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-HIoFrb77-j4/TyUKthLFOnI/AAAAAAAABjE/SLt30x--fUg/s400/IMG_8452.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--gHSTFDQKM8/TyULR4EQmLI/AAAAAAAABjM/fVF8LHWJvws/s1600/IMG_8453.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/--gHSTFDQKM8/TyULR4EQmLI/AAAAAAAABjM/fVF8LHWJvws/s400/IMG_8453.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tylko zużycie siana JESZCZE wzrosło:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ASChZFsj3JE/TyUM63kkW_I/AAAAAAAABjU/nMAMcyJomWA/s1600/IMG_8454.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-ASChZFsj3JE/TyUM63kkW_I/AAAAAAAABjU/nMAMcyJomWA/s400/IMG_8454.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTh0ZvmvEqw/TyUNmSYv0ZI/AAAAAAAABjc/yIMP6MiIRS4/s1600/IMG_8455.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTh0ZvmvEqw/TyUNmSYv0ZI/AAAAAAAABjc/yIMP6MiIRS4/s400/IMG_8455.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;gorzej z nami. Już i tak, przez rodzaj zajęcia (być może, to się jeszcze okaże czy naprawdę...) zarobkowego, któremu ostatnio się oddaję, brakowało mi czasu na sen. Wraz z nadejściem mrozów, jest z tym coraz gorzej: kran pod wiatą trzeba rozmrażać regularnie co kilka godzin, inaczej nic z tego nie będzie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ILs_SO9sbw8/TyUPD7ckGdI/AAAAAAAABjk/xULiAtFI-6w/s1600/IMG_8456.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-ILs_SO9sbw8/TyUPD7ckGdI/AAAAAAAABjk/xULiAtFI-6w/s400/IMG_8456.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;już w tej chwili - tak, jak rok temu - kran zaczął też przeciekać: uszczelka inaczej niż metal zmienia objętość pod wpływem temperatury. Jak potrwa to dłużej niż tydzień - kran będzie do wymiany. A jeśli temperatura spadnie na dłużej niż kilka godzin poniżej -20 stopni: to już pewnie i wstawanie w nocy w celu dodatkowego rozmrożenia nic nie pomoże i przyjdzie nosić wodę koniom z chatki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okazało się przy tym, że i samochód zamarza. Zamarzała i stara, poczciwa Wendi (aktualnie, od ponad miesiąca - w remoncie!) - ale dopiero przy owych -20 stopniach, do których na razie nam wciąż ciut brakuje. Tymczasem Wunderbaum kaszle i chrypi już przy banalnych -10. Trzeba więc regularnie grzać silnik - i modlić się, żeby rozrusznik to wytrzymał, inaczej do roboty nie dojadę!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7-_5QHopx4s/TyURHNzClLI/AAAAAAAABjs/KWkIb_wMSsU/s1600/IMG_8466.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-7-_5QHopx4s/TyURHNzClLI/AAAAAAAABjs/KWkIb_wMSsU/s400/IMG_8466.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale najgorzej mróz znoszą posiadaczki najgęstszych futer! Wystarczy je na chwilę wyrzucić z chatki dla przewietrzenia i opróżnienia pęcherzy, a już krzywda, już rozpacz..:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oE68KL0sFNo/TyUXYOjxEJI/AAAAAAAABkM/a5K_TPz2bhM/s1600/IMG_8467.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-oE68KL0sFNo/TyUXYOjxEJI/AAAAAAAABkM/a5K_TPz2bhM/s400/IMG_8467.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VVe1Y-RCEx0/TyUYZy9qrMI/AAAAAAAABkU/KiJnbB1_SE8/s1600/IMG_8469.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-VVe1Y-RCEx0/TyUYZy9qrMI/AAAAAAAABkU/KiJnbB1_SE8/s400/IMG_8469.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;poza tym, kończy się nam drewno. W związku z czym, mimo niedzieli, wstaję teraz i próbuję uruchomić piłę. Ponieważ Wendi w remoncie, trzeba będzie - o ile piła ruszy, to też nie jest takie pewne - użyć taczki, ale to nam nie pierwszyzna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj spędziłem upojny dzień w towarzystwie muszli (klozetowej), z gorączką i dreszczami - ale dziś jest o wiele lepiej, nie ma się zatem co lenić, bo zamarzniemy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7113304321684398837?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7113304321684398837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/genera-mroz-w-natarciu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7113304321684398837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7113304321684398837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/genera-mroz-w-natarciu.html' title='Generał Mróz w natarciu'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HIoFrb77-j4/TyUKthLFOnI/AAAAAAAABjE/SLt30x--fUg/s72-c/IMG_8452.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-2025178857683468082</id><published>2012-01-18T10:00:00.000+01:00</published><updated>2012-01-18T10:00:26.897+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KRUS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krystyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>A jednak słitaśnie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było wczoraj piękne światło i Lepsza Połowa pobawiła się aparatem - cóż więc pozostaje mi innego, niż złamać dane słowo i jednak się tymi widoczkami Państwu pochwalić?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JulBTwjUn6E/TxZ9H3exyyI/AAAAAAAABhc/V939tHZrq3s/s1600/IMG_8434.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-JulBTwjUn6E/TxZ9H3exyyI/AAAAAAAABhc/V939tHZrq3s/s400/IMG_8434.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;spirala ziołowa pod śniegiem&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j4kBXtNl2n0/TxZ-B0VJsyI/AAAAAAAABhk/-p_c7AbpSnY/s1600/IMG_8435.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-j4kBXtNl2n0/TxZ-B0VJsyI/AAAAAAAABhk/-p_c7AbpSnY/s400/IMG_8435.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sople nad drzwiami chatki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1z7vBMgdp1E/TxZ-iCgSFzI/AAAAAAAABhs/gBWS-jQtCkA/s1600/IMG_8436.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-1z7vBMgdp1E/TxZ-iCgSFzI/AAAAAAAABhs/gBWS-jQtCkA/s400/IMG_8436.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i dwie petentki pod drzwiami&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3fW42N-1Mds/TxZ_SorkQSI/AAAAAAAABh0/9OZe4uv8eW0/s1600/IMG_8437.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-3fW42N-1Mds/TxZ_SorkQSI/AAAAAAAABh0/9OZe4uv8eW0/s400/IMG_8437.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szacowne Stado zażywa kąpieli słonecznej&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ozeNcTcs0jo/TxZ_tS7xteI/AAAAAAAABh8/35z1AFtDgLE/s1600/IMG_8440.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-ozeNcTcs0jo/TxZ_tS7xteI/AAAAAAAABh8/35z1AFtDgLE/s400/IMG_8440.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TLkljFIfm6k/TxaAJvV_a1I/AAAAAAAABiE/l8bffTq036o/s1600/IMG_8441.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-TLkljFIfm6k/TxaAJvV_a1I/AAAAAAAABiE/l8bffTq036o/s400/IMG_8441.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;piękny i dzielny koń Lepszej Połowy - to jest, moim zdaniem, najlepsze wczorajsze zdjęcie. I wcale nie pozowane!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vJVGbklyEZA/TxaAmvJPliI/AAAAAAAABiM/j39z0zbmR1Y/s1600/IMG_8443.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-vJVGbklyEZA/TxaAmvJPliI/AAAAAAAABiM/j39z0zbmR1Y/s400/IMG_8443.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ramzes z Szafranką&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0jL8jpek6Go/TxaDU1v3PVI/AAAAAAAABic/yPFHQVqYjWs/s1600/IMG_8445.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-0jL8jpek6Go/TxaDU1v3PVI/AAAAAAAABic/yPFHQVqYjWs/s400/IMG_8445.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Iwar&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LsWyOc6qPRU/TxaEqBE05oI/AAAAAAAABis/LU4-9_Y3cJ0/s1600/IMG_8448.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-LsWyOc6qPRU/TxaEqBE05oI/AAAAAAAABis/LU4-9_Y3cJ0/s400/IMG_8448.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OAdujQHVpck/TxaJW0hmifI/AAAAAAAABi8/BMK5FFvv4G8/s1600/IMG_8449.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-OAdujQHVpck/TxaJW0hmifI/AAAAAAAABi8/BMK5FFvv4G8/s400/IMG_8449.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;i Krystyna na koniowiązie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A żeby nie było tak już do końca słitaśnie - to mam zmartwienie. Muszę się rozliczyć z ARiMR za program "Młody Rolnik", a tymczasem - firma, która nam kopała studnię, nie dała mi faktury. I coś muszę z tym zrobić. W 7 dni! Właściwie to już w 6... W dodatku: potwornie jestem niewyspany, wracam teraz z pracy po 22.00 i jeszcze muszę prać używane przy demonstracjach szmatki, co powoduje, że na sen zostaje po 5 godzin. No cóż: takie życie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="goog_714216031"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_714216032"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-2025178857683468082?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/2025178857683468082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/jednak-sitasnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2025178857683468082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2025178857683468082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/jednak-sitasnie.html' title='A jednak słitaśnie...'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JulBTwjUn6E/TxZ9H3exyyI/AAAAAAAABhc/V939tHZrq3s/s72-c/IMG_8434.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-945322779698489963</id><published>2012-01-15T10:41:00.000+01:00</published><updated>2012-01-15T10:41:12.777+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sąsiedzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieś'/><title type='text'>Moralność homerycka…</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak Państwo doskonale wiecie, daleko mi do (naiwnie) optymistycznej wiary w człowieka i jego świetlaną przyszłość. Nie nazwałbym się jednak mizantropem. Nie nazwałbym się mizantropem m.in. dlatego, że zdaję sobie sprawę jak względną miarą potrafi być „dobro“ i „zło“. Nikt na ogół nie postępuje źle dlatego, że pragnie zła – jeśli w ogóle bierze pod uwagę zło swojego uczynku (co też nie jest takie oczywiste, można wszak i często robi się źle bezmyślnie…) – to godzi się nań w imię wyższego dobra. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przy czym ta akurat cecha naszego bytu na tym łez padole jest całkowicie niezależna od konkretnego układu odniesienia, czyli od jakiegoś systemu moralnego (uświadomionego, czy tylko intuicyjnie przyjmowanego, to wszystko jedno…): ponieważ wedle ŻADNEJ dającej się pomyśleć moralności nie da się postępować TYLKO i WYŁĄCZNIE dobrze, nigdy, ale to nigdy najmniejszego zła nie czyniąc. Życie zawsze stawia nas przed koniecznością wyboru któregoś z&amp;nbsp; niewspółwykonalnych dóbr – i każdy wybór daje w efekcie jakieś dobro i jakieś zło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tyczy się to nawet świętych! Jest w tym barwnym zastępie wielu oryginałów, którzy w imię „wyższego dobra“ natury religijnej zbuntowali się przeciw obowiązkom wobec rodziny, państwa i stanu. Chociażby święta Kinga, która w imię ascezy odmówiła współżycia z&amp;nbsp;mężem, doprowadzając w ten sposób jedną z&amp;nbsp;gałęzi Piastów do wymarcia. Inna sprawa, że przekazy z&amp;nbsp;tak odległych czasów rzadko pozwalają na wielostronną ocenę sytuacji. Może mu z&amp;nbsp;ust nieprzyjemnie woniało? Opieka dentystyczna kulała wtedy gorzej niż teraz… W każdym razie, na patronkę feministek nadaje się święta Kinga jak znalazł – cokolwiek bowiem było tym dobrem, w imię którego zrobiła swojemu mężowi i poddanym źle: zrobiła to skutecznie, więc umiała się chłopu postawić! A że potem jakieś wojny o spadek wybuchły, iluś tam chłopów zawisło na gałęziach a bab musiało przyjąć obcych żołdaków czy chciały czy nie chciały? Trudno, takie życie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To oczywiście nader ekstremalny przykład. Czyż jednak w podobnej sytuacji nie znajduje się każdy rodzic (już chciałem z&amp;nbsp;rozpędu napisać „mąż“, ale te feministki…), który musi wybrać: czy wziąć nadgodziny lub drugi etat – czy jednak spędzić więcej czasu z&amp;nbsp;dziećmi? Każda decyzja w przyszłości zaboli. Brak gotówki w tak niepewnych czasach może stanowić o być albo nie być. Ale brak czasu dla dzieci też może – po latach – przynieść nader niefajne skutki…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tak się dzieje zupełnie niezależnie od tego, jaką moralnością się kierujemy. Moralność w ogóle jest potrzebna właśnie po to, żeby jakoś te trudne decyzje ułatwiać: porządkuje bowiem różne „dobra“ wedle pewnej, na ogół całkowicie arbitralnej zresztą, skali&amp;nbsp; - tym samym podpowiadając, co czynić, a czego nie czynić. Takich skal, takich hierarchii „dóbr“ da się pomyśleć bardzo wiele różnych i nieraz sprzecznych – i rzeczywiście, w historii tysiące różnych moralności powstało i tysiące innych pewnie jeszcze powstanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mistrz Lem twierdzi, że od rozeznania tej mnogości przychodzi na gatunek ludzki kryzys – bo, skoro żadna moralność nie jest bezwzględnie obowiązująca (a wielka ich mnogość jest tego dostatecznym dowodem…), to w imię czego właściwie mamy się którejkolwiek z&amp;nbsp;nich poddawać? Z&amp;nbsp;czego bierze się relatywizm, ogólne rozmamłanie i upadek ducha, a w dalszej konsekwencji – rozpad kultury, która przestaje ludziom wystarczać jako sposób przeżywania i tłumaczenia świata. Komentator „MarkOwy“ zawsze w takiej sytuacji twierdzi, że całkowite odczarowanie świata jest początkiem jego zaczarowywania na nowo – i coś w tym jest! Coś w tym jest, bo skoro ludzie tak czy inaczej, czy chcą czy nie chcą, zawsze muszą wybierać i zawsze jest to taki wybór, którego skutki po części będą napawać zadowoleniem, a po części sprawią w przyszłości ból – to czy można w ogóle żyć, żadnej zgoła moralności nie wyznając?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Owszem: zasady tej moralności mogą się wydawać innym zmienne, niestałe, kapryśne lub zgoła – perwersyjne! I tu jednak, w sukurs obrońcom ładu przychodzi przyrodzona słabość natury ludzkiej. Jeśli nawet ktoś z&amp;nbsp;góry i programowo wszelką moralność odrzuca, postanawiając kierować się tylko i wyłącznie doraźną korzyścią i przyjemnością chwili – to nikt z&amp;nbsp;nas (a już osobliwie: nikt taki!) nie jest wszechwiedzącym superkomputerem, żeby był w stanie na bieżąco optymalizować bilans przyjemnych i przykrych doznań i na tej podstawie nieomylnie wybierać tylko takie alternatywy, który czynią w konsekwencji ów bilans dodatnim. Postępowanie wedle pewnych zasad, nad którymi nie trzeba za każdym razem od nowa rozmyślać – jest po prostu dużo prostsze! O czym skądinąd pisał ongiś JKM, podając jako przykład studenta korzystającego z&amp;nbsp;komunikacji miejskiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Student wobec problemu korzystania z&amp;nbsp;komunikacji miejskiej może przyjąć trzy postawy: może wykupić bilet i wówczas ma pewność, że nie zapłaci mandatu – może tego biletu nie kupować, z&amp;nbsp;góry zgadzając się z&amp;nbsp;konsekwencją w postaci mandatu, jeśli zostanie złapany, albo też – może za każdym razem, gdy wsiada do autobusu, decydować, czy kupuje bilet czy nie. Dwie pierwsze postawy dają studentowi komfort – może nie myśląc wiele skupić się na innych rzeczach, jakie zwykle czyni się podróżując autobusem: na konwersacji z&amp;nbsp;koleżanką, zapuszczaniu żurawia za dekolty siedzących pasażerek (jeśli młode i ładne), czy w ostateczności – na czytaniu książki. Trzeci wybór jest obiektywnie gorszy o tyle, że zmusza do każdorazowego podejmowania decyzji i sprawia, że o wiele mniej czasu pozostaje na konwersacje, wyszukiwanie wzrokiem zarysu sutka czy w ostateczności – czytanie książek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To jest oczywiście dość trywialny (tym razem) przykład – ale mimo wszystko: nie sądzę, aby wielu ludzi postępowało nawet w dzisiejszych czasach z&amp;nbsp;rozmysłem i celowo – niemoralnie! To się po prostu nie opłaca. Moralność może być silniejsza lub słabsza, jej zasady mogą być trudniejsze lub łatwiejsze do nagięcia czy zgoła zmiany – ale tak całkiem, konsekwentnie niemoralnie – żyć byłoby nader niewygodnie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ćwiczeniem praktycznym tego rodzaju była przygoda która spotkała nas onegdaj w środę. Wyjeżdżam ci ja rano do pracy -&amp;nbsp; i co widzę? W ogrodzeniu Wielkiego Padoku brakuje dwóch słupków:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sPHd61rfbDU/TxKUwx8TBLI/AAAAAAAABg0/TWHfRAIm1Lo/s1600/IMG_8430.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-sPHd61rfbDU/TxKUwx8TBLI/AAAAAAAABg0/TWHfRAIm1Lo/s400/IMG_8430.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GxUGQuU5V1g/TxKVRF6bFbI/AAAAAAAABg8/XRASj0SqKHU/s1600/IMG_8431.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-GxUGQuU5V1g/TxKVRF6bFbI/AAAAAAAABg8/XRASj0SqKHU/s400/IMG_8431.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L0hfDCLixTk/TxKZyk9ooeI/AAAAAAAABhM/5sibymOQsHo/s1600/IMG_8432.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-L0hfDCLixTk/TxKZyk9ooeI/AAAAAAAABhM/5sibymOQsHo/s400/IMG_8432.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-T0Utr_1v3Z0/TxKaQKoin5I/AAAAAAAABhU/KuwMmjZjzaQ/s1600/IMG_8433.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-T0Utr_1v3Z0/TxKaQKoin5I/AAAAAAAABhU/KuwMmjZjzaQ/s400/IMG_8433.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co się stało? Ano – przyjechał ktoś i zabrał sobie te dwa słupki (słupki metalowe w ogrodzeniu Wielkiego Padoku są tylko wkopane – nie mieliśmy do tej pory ani czasu ani pieniędzy na to, żeby je zabetonować, choć oczywiście – zamierzamy to docelowo zrobić…).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po co były mu nasze słupki – 210 cm długości, 2,5 cala średnicy? No cóż: jak na zbieracza złomu łup był zbyt skromny – niechybnie zatem: ktoś w okolicy stawiał sobie furtkę i były mu dwa słupki potrzebne. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego sądzę, że to ktoś z&amp;nbsp;bliskiej okolicy? A sądzicie Państwo, że chciałoby się komuś z&amp;nbsp;daleka jechać po dwa słupki, które za mniej niż 10 zł mógłby sobie kupić na każdym składowisku złomu, gdyby miał bliżej do takiego składowiska niż do naszego Wielkiego Padoku? No, może – ale bez przesady! Nikt z&amp;nbsp;daleka to nie był…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak można ten czyn ocenić? No cóż – to zależy: wedle jakiej moralności? Wedle moralności – powiedzmy – deklarowanej oficjalnie (już nie będę pisał że chrześcijańskiej – no bo te feministki…): była to kradzież i to wyjątkowo złośliwa i niewspółmiernie do wartości przedmiotu szkodliwa. Gdybym bowiem wypuścił konie na Wielki Padok tego ranka (a przecież nie jestem w stanie przed każdym wypuszczeniem tamże koni obejść całego ogrodzenia, które ma 2 km długości!) – to bym ich sobie mógł potem dłuuugo szukać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale wedle moralności homeryckiej?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Cóż to takiego jest – ta „moralność homerycka“?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Moralność homerycką, inaczej bohaterską albo przedsokratejską doskonale scharakteryzował Henryk Sienkiewicz obiegowym już powiedzonkiem „Jak Kali ukraść krowy to dobrze, jak Kalemu ukraść krowy – to źle“.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wedle owej „moralności homeryckiej“, nasz anonimowy (na razie, na razie..!) złodziej postąpił sprytnie, rozważnie i chwalebnie. Sprytnie – bo kradnąc nasze słupki (być może kradnąc też jakiś cement z&amp;nbsp;budowy – niedaleko buduje się nowa, wielka piekarnia, może im tam taczka czy dwie cementu ubyły w tym samym czasie? Być może – kradnąc też farbę – bo nasze słupki dobrze zardzewiałe, pomalować koniecznie trzeba? Być może – adaptując na resztę ogrodzenia jakąś starą bronę czy inny „znaleziony“ gdzieś kawał żelastwa?) zrobił „coś z&amp;nbsp;niczego“ – bez żadnych pieniężnych kosztów, zbudował sobie i swojej rodzinie, którą przecież na pewno kocha (gdyby nie kochał swojej rodziny – to po co i dla kogo miałby cokolwiek w ogóle budować..?) furtkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rozważnie – bo (na razie, na razie..!) nie dał się przecież złapać. Mało tego – tak ukradł te słupki (w miejscu odległym circa about jakieś 200 metrów od naszej chatki), że nawet nie zauważyliśmy kiedy i jak to zrobił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chwalebnie – bo okradł nie „swojego“, tylko „obcego“ i to w dodatku takiego obcego, który zajmuje się na codzień rzeczą kompletnie nielogiczną i niezrozumiałą: zamiast walczyć o byt zębami i pazurami i garnąć „do się“ (jak to się popularnie mówi na Kociewiu) co się da – pieści jakieś totalnie bezużyteczne konie, których nawet nie sprzedaje do rzeźni? Taki „obcy“ – to gorzej nawet nie wróg! Wroga można jeszcze w ostateczności zrozumieć, wróg chce nas zniszczyć, więc zauważa nasze istnienie i może nawet pragnie czegoś, co posiadamy, a więc – w jakiejś mierze przynajmniej, podziela naszą hierarchię wartości. Ale „obcy“ tak dziwny, „obcy“ z&amp;nbsp;Warszawy, „obcy“ który albo sam coś ma (skoro tyle ziemi kupił – to przecież musiał wcześniej ukraść, nie ma siły, żeby inaczej na to zarobił! A teraz się w dodatku z&amp;nbsp;tymi pieniędzmi maskuje, od trzech lat pomieszkując w tymczasowej chatce… Może się przyczaił i przed kimś ukrywa???), albo nawet jeśli nic nie ma – to jest przedstawicielem jakiejś groźnej, tajemniczej siły (bo np., jak to kiedyś słyszałem – stróżuje tylko „u Niemca“, który tak naprawdę jest właścicielem tego wszystkiego…)? Taki „obcy“ – to gorzej niż kosmita! Okraść takiego „obcego“ – to czyn godny najwyższej chwały. To jak Odysa postępek podstępny z&amp;nbsp;Polifemem. To jak Jazona wyprawa po Złote Runo. O takiej kradzieży – nic tylko układać epopeję…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rozumiem naszego anonimowego (na razie, na razie..!) złodzieja doskonale. Nie sądzę, aby wstydził się swojego czynu. Wręcz przeciwnie: jest ze swojego sprytu i rozwagi dumny i zadowolony, a jego kochająca rodzina wielbi go za wybudowanie furtki, oddając mu w ten sposób słusznie należną chwałę. Jeśli nawet nie używają do opisu swoich stanów emocjonalnych tak trudnych słów jak te powyżej – to tak właśnie się czują. Jestem tego pewien!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mało tego! Nie sądzę bynajmniej, aby ktokolwiek z&amp;nbsp;nich czuł się obowiązany wyspowiadać się przed Wielkanocą z&amp;nbsp;tego czynu. O ile oczywiście w ogóle mają zwyczaj przystępowania do spowiedzi – to wcale nie jest takie pewne akurat, wieś nie jest ani trochę bardziej religijna od miasta, przynajmniej nie widzę niczego takiego w najbliższej okolicy. Mógł to zresztą być równie dobrze i jakiś wcale dziany – a jeszcze bardziej – sprytny – przybysz z&amp;nbsp;wielkiego miasta, który właśnie grodzi sobie świeżo zakupioną działkę i tych dwóch słupków na furtkę mu zabrakło, to też jest całkiem możliwe… Jeśli jednak nawet mają zwyczaj przystępowania do spowiedzi, to nie wierzę, że dostrzegą w tym czynie jakąkolwiek możliwość moralnej nagany. Przecież zrobili dobrze swojej rodzinie, czyli sobie – czyż nie? A cóż jest najwyższą, najbardziej absolutnie absolutną wartością wedle pospolitego, najczęciej spotykanego w polskich kościołach nauczynia? Rodzina! To dla rodziny należy się poświęcać, to rodzinie dawać pierwsze miejsce, jej służyć, dla niej pracować…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Może nie mam racji? Ależ proszę, proszę mi to udowodnić – tylko nie na przykładach z&amp;nbsp;dużych ośrodków akademickich, gdzie czasem jeszcze trafi się jakiś ksiądz który naprawdę boi się Boga i coś wie o doktrynie katolickiej… Na ogół bowiem, Kościół polski został opanowany przez dziwną, pogańską sektę czcicieli Bogini Matki – taka zemsta prostego ludu, z&amp;nbsp;którego 90% księży obecnie się wywodzi – za obalenie „dawnych bogów“ 1000 lat temu…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skoro zatem czyn naszego anonimowego (na razie, na razie..!) złodzieja jest ewidentnie prorodzinny – to czy może on go w tej sytuacji uważać za moralnie naganny? No przecież, że nie może!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wszystko się zatem ze wszystkim wiąże i w jedną, logiczną całość się składa. Co było do udowodnienia…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Cóż mogę zrobić w tej sytuacji? Oczywiście, w miarę wolnego czasu (którego ostatnio prawie nie mam, niestety…) postaram się budowniczego furtki odszukać. A jak go znajdę… Nie, Policji do tego mieszać nie zamierzam! Dołów u nas dostatek, legion mógłbym pochować tutaj i nawet kawałek hełmu by nie wystawał…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na razie zaś: złożę naszemu anonimowemu (na razie, na razie..!) złodziejowi – budowniczemu serdeczne życzenia. Takie biblijne. Jak na dyskusję o moralności przystało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Obyś – złamasie – patrzył na powolną śmierć własnych dzieci! Żeby ci żona rogi z&amp;nbsp;Murzynem przyprawiła! Żeby ci zboże zgniło, żeby ci się szczury zalęgły, żeby ci chuj nigdy więcej nie stanął, żebyś ogłuchł, oniemiał, zaniemógł i na koniec – zdechł tarzając się we własnych szczynach! Co, daj Boże – się stanie, amen!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-945322779698489963?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/945322779698489963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/moralnosc-homerycka.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/945322779698489963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/945322779698489963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/moralnosc-homerycka.html' title='Moralność homerycka…'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-sPHd61rfbDU/TxKUwx8TBLI/AAAAAAAABg0/TWHfRAIm1Lo/s72-c/IMG_8430.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-1560131997367061029</id><published>2012-01-10T21:50:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T21:50:56.843+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hierarchia społeczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='futurologia'/><title type='text'>Łubudu</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co zajadę do pana Stanisława w Warce, za każdym razem pyta mnie – &lt;i&gt;kiedy to wszystko pie..pnie?&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; Kolega Woody_90 z&amp;nbsp;forum historycy.org, któremu zostało jeszcze trochę do tytułu inżyniera też pyta – czy zdąży ów tytuł zdobyć, czy jednak lepiej od razu wiać do Kanady?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Odpowiem Państwu hurtem. I nawet biblijnie, jak na proroka &lt;i&gt;in spe&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; przystało: otóż bardzo bym chciał, żeby pie..pło jak najszybciej! Albowiem napisane jest: &lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="mso-ansi-language: EN-US;"&gt;&lt;i&gt;Przyszedłem puścić ogień na ziemię, a czegóż chcę, jedno aby był zapalon?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; (Łk 12,49).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A poza tym, gdyby wreszcie pie…pło, to bym się przynajmniej nie musiał przejmować, co mi zrobi bank, jak mu po raz kolejny nie zapłacę ani grosza mimo telefonicznych gróźb (a nie zapłacę – i nic, ale to kompletnie nic na to nie mogę poradzić…). Bo co, jak co, ale bank to tego pie..nięcia na pewno nie przetrzyma! Przestałbym się stresować smutnym losem komiwojażera (fajny towar mam w tej chwili, od paru dni dosłownie…&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nawet powiedziałbym, że racjonalnie oszczędny – na chemii gospodarczej w każdym razie, pozwala oszczędzić radykalnie! – ale coś czuję że to nie ostatnia zmiana branży…), niepewnego dnia ani godziny – bo przecież, kiedy już wszystko pie..pnie, to się cała niepewność bytu skończy i jasnym będzie, że gorzej już być nie może – nieprawdaż..? W ogóle: wszystko stałoby się jasne, proste, poukładane – można by zacząć od początku nie oglądając się na przeszłość, a w czym jak w czym, ale w zaczynaniu od początku, od karczowania pierwotnej puszczy i orania nieużytków – jestem, było nie było – doświadczony… Czyż to nie jest piękna perspektywa?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A gdyby nawet przyszło i głowę położyć – to i cóż z&amp;nbsp;tego? Nic to – jak mawiał Mały Rycerz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Problem jest tylko jeden. Nic z&amp;nbsp;tego! Żadnych marzeń proszę Państwa! Żadnych złudzeń. Nic nie będzie czyste, proste i jednoznaczne. Nie będzie żadnego „wielkiego pie..pnięcia“, tym bardziej zaś – nowego początku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd sytuację obecną trafnie przewidział Mistrz Herbert (od razu odpowiem malkontentom: w sztuce nie ma żadnej demokracji, równouprawnienia i równości – w sztuce panuje zasada &lt;i&gt;my home is my castle&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; i na TYM BLOGU Mistrzami są Stanisław Lem i Zbigniew Herbert – natomiast &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Paulo Coehlo to grafoman: w życiu nie zdołałem przebrnąć przez więcej niż kilka stron jego napuszonych psuedomądrości – i jeśli to się komuś niepodoba, to mogę jedynie wyrazić ubolewanie, ale zdania nie zmienię!), chociażby w znanym wierszu „Potwór Pana Cogito“, jakże trafnie opisującym naszą obecną egzystencję:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„potwór Pana Cogito&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;pozbawiony jest wymiarów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;trudno go opisać&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;wymyka się definicjom&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;jest jak ogromna depresja&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;rozciągnięta nad krajem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;nie da się przebić&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;piórem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;argumentem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;włócznią“&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Cały bowiem problem – jak skądinąd słusznie i lapidarnie zauważył u siebie kolega Racjonalne Oszczędzanie – polega na tym, że człowieka niewoli jego własna słabość. Jesteśmy z&amp;nbsp;natury leniwi, pazerni i zawistni. I dlatego zrobimy co w naszej mocy, żeby żyć za darmochę, mieć możliwość łupienia innych – i żeby nikt inny przypadkiem nie miał od nas lepiej! My – to znaczy jakieś 93% populacji. 93%, bo zwykle odchylenia od przeciętnej przy normalnym rozkładzie cech to właśnie 7%: a cechy, które wymieniłem powyżej, to cechy normalne człowieka. Wcale nie tylko Polaka, choć oczywiście Czytelnicy – emigranci zaraz zaczną prostować, że tak jest tylko między Bugiem a Odrą, a gdzie indziej to ludzie gotowi zasłodzić bliźnich z&amp;nbsp;życzliwości, a sukces sąsiada cieszy ich jak własny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To są złudzenia moi kochani! Po prostu gdzie indziej lepiej się maskują. No i większy dobrobyt skłania do niejakiego rozluźnienia – także w tak fundamentalnych sprawach. Niech no jednak bieda wyjrzy z&amp;nbsp;kąta – a zobaczymy, jak z&amp;nbsp;tą dyscypliną społeczną, poczuciem odpowiedzialności za ogół i życzliwością będzie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co zatem przewiduję w najbliższej przyszłości? Jak już panu Stanisławowi dzisiaj mówiłem, na razie wszystko wskazuje na to, że zgodnie zmierzamy w kierunku Związku Socjalistycznych Republik Jewropiejskich, toczka w toczkę przypominającego Koreę Północną. Jest to kierunek zmian najbardziej prawdopodobny – bo wymagający najmniej energii, a zarazem: zgodny z&amp;nbsp;ogólnym trendem zmian we Wszechświęcie, a więc – ze wzrostem entropii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To by się pewnie Szanowny Profesor Bobola oburzył, bo wedle jego koncepcji entropii społecznej, stan bardziej uporządkowany – a niewątpliwie społeczeństwo północnokoreańskie uporządkowane jest aż do przesady – cechuje mniejsza entropia niż stan bardziej anarchiczny – a te resztki wolności, jakie obecnie jeszcze tu i ówdzie mamy (przez niedopatrzenie, przez niedopatrzenie moi drodzy…). zdają się trącić anarchią. Chyba jednak łatwo możemy to nieporozumienie rozwiązać wskazując na fakt, iż stosunki społeczne w Korei Północnej są może i bardzo uporządkowane – ale też i: niezmiernie monotonne! W ramach zrealizowanej tamże Tyranii Doskonałej, wszystko i wszyscy podlegają w takim samym stopniu absolutnej dominacji rządzącego klanu: zanim ktokolwiek jest synem, ojcem, sąsiadem, szefem czy podwładnym – jest najpierw i przede wszystkim: poddanym dynastii Kimów. I ta jego „etykieta“ wszystkie pozostałe zmazuje i wypiera.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zupełnie inaczej było w Europie (i w Ameryce też…) drugiej połowy XIX wieku, czyli w krótkiej bardzo i dawno już zapomnianej Epoce Wolności, przez którą dawno temu przeszła nasza cywilizacja: człowiek mógł być poddanym tego lub owego cesarza czy króla, ale zarazem – był też potomkiem swego rodu, członkiem jakiejś lokalnej społeczeności regionalnej lub sąsiedzkiej, przedsiębiorcą lub pracownikiem, mógł być też członkiem tej lub owej partii – w każdym z&amp;nbsp;tych układów odniesienia podlegając sztywnym regułom etykiety i ścisłej dość zależności, był zarazem o wiele bardziej wolny niż my obecnie – i, mimo że żadna z&amp;nbsp;tych zależności nie mogła prawomocnie rościć sobie bezwzględnej przewagi – jednocześnie był też byt jego społeczny uporządkowany w sposób nierównie bardziej subtelny i skomplikowany, niż to jest w jakiejkolwiek Tyranii możliwe!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Stopniowe tworzenie się Tyranii Doskonałej polega na kompresji wszystkich tych społecznych „układów odniesienia“ do jednego tylko, totalnego. Jest to naturalne. Jak już pisałem, stan jaki wytworzył się na skutek liberalnego przewrotu w wieku XIX, był pewnym wyjątkiem – zwykle bowiem, jakiś jeden wymiar, jakiś jeden punkt odniesienia, dominował nad pozostałymi, składającymi się na drogowskazy ludzkiego życia. Tyle tylko, że przed rewolucją liberalną, tym dominującym układem odniesienia były raczej więzy krwi – stosunek pokrewieństwa. Co dla zaprzedanych „klasycznych“ liberałów do tej pory jest kamieniem obrazy – bo wszak stanowi podstawę kumoterstwa, nepotyzmu i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans. W Tyranii nowoczesnej natomiast, dominują więzi sztuczne: takie, które mają POZÓR stosunku pokrewieństwa (pozór tylko więzów krwi ma przynależność narodowa! Owszem: w 99,97% Polakiem jest ten, kto się Polakiem urodził: jednak wcale z&amp;nbsp;tego nie wynika, że wszyscy Polacy są ze sobą spokrewnieni – i że nie-Polacy nie mogą być spokrewnieni z&amp;nbsp;Polakami!), albo i – żadnych zgoła pozorów już nie mające, jak właśnie – przynależność do Eurokołchozu. Czy wcześniej – komunizm sowiecki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skoro jednak więzy krwi (jako ta podstawa kumoterstwa, nepotyzmu i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans) zostały wyśmiane, zachwiane i zniszczone – a ludzie widać LUBIĄ, gdy całe ich życie podporządkowane jest jednej i tylko jednej hierarchii i jednemu i tylko jednemu systemowi wartości – to cóż innego można zrobić? Tyranie rodzą się na takiej glebie spontanicznie. Nic ich wzrostu i rozkwitu nie powstrzyma – nie prawo przecież, które jest tylko narzędziem w rękach gosudarstwa, a każde gosudarstwo ze swej natury – dąży do przekształcenia się w Tyranię właśnie!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście mrzonką zupełną, nie wartą właściwie szerszej dyskusji, są różne projekty anarchistyczne, prawe, lewe, kapitalistyczne czy syndykalne – to są brednie po prostu! Człowiek jest zwierzęciem stadnym, a zwierzę stadne nie może żyć bez hierarchii, bez władzy i prawa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jedynym właściwie remedium na wzrost i rozkwit Tyranii jest przeciwstawianie więzom sztucznym – więzów naturalnych. Nie Rodziny nawet (koniecznie pisanej przez wielkie „R“!) – bo to by wymagało od ludzi heroizmu, to by było promowanie cnót: a czyż można wierzyć w sukces przedsięwzięcia, które zależy od ludzkiej cnoty..? Jakoś trudno mi znaleźć przykłady takiego sukcesu… Nie Rodziny zatem (pisanej przez wielkie „R“) – tylko: nepotyzmu, kumoterstwa i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans. Nie heroizmu i cnót – a słabości, lenistwa i samolubstwa genów, które zmuszają ustawionych tatusiów, by popierali kariery nawet swoich nieudanych synów… a niejedno imperium już dzięki takiemu ojcowskiemu zaślepieniu upadło! Miejmy nadzieję, że imperium Kimów też upadnie, jak nie przy wnuczku, to może chociaż przy prawnuczku założyciela..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie ma co liczyć, żeby nas nawet nasze słabości od stania się jedną z&amp;nbsp;jewrosojuznych republik uchroniły. W końcu Greków raczej w nepotyźmie, kumoterstwie czy innych występkach przeciw Bożkowi Równych Szans nie przegonimy, nieprawdaż..? A nic nie wskazuje na to, żeby im się, przy całej ich, jakże naturalnej i radosnej &lt;i&gt;postawie prorodzinnej&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, wszystkimi tymi występkami manifestowanej, udało wierzgnąć przeciw ościeniowi… Może jednak, podobnie jak paru innym, zbliżonym kulturowo nacjom, uda się nam przynajmniej zająć pozycję jednego z&amp;nbsp;weselszych baraków tego obozu?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O to zresztą chyba trwa obecnie walka buldogów pod dywanem. Nie o żadną tam niepodległość – ta została przehandlowana już dawno (czy zresztą jesteśmy aby pewni, że kiedykolwiek po 17 września 1939 roku było CZYM handlować..?). Tylko o to, kto będzie w tym obozie barakiem weselszym, a kto – mniej wesołym. Na szczęście – ta sprawa tylko w niewielkim stopniu zależy od rozstrzygnięć jakie zapadają we Frankfurcie! Jeszcze się taki nie urodził, który by Greków czy Włochów do roboty zagonił – na Polaków też pod tym względem nie ma bata, sroceśmy spod ogona nie wypadli! Nieprawdaż..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nic tu się w każdym razie nie stanie nagle. Jeśli nawet przyjdzie odrzucić pozłotkę blichtru i luksusu i zaprzestać życia na kredyt – to przecież i to się nie stanie z&amp;nbsp;dnia na dzień! Ot, znowu VAT wzrośnie o punkt procentowy. Cena ropy podskoczy o kolejne 20 groszy na litrze. Lista leków refundowanych się skróci. Komiwojażerom będzie z&amp;nbsp;miesiąca na miesiąc coraz trudniej sprzedawać niknącej w oczach klasie średniej dobre nawet towary (jak rewelacyjne naprawdę urządzenie do mycia parą przegrzaną, z&amp;nbsp;którym jeżdżę po domach i firmach teraz). Takie tam. Zaiste – nie ma się co bać o dokończenie studiów inżynierskich czy bilet do Kanady. Za rok ten bilet będzie oczywiście droższy. A za lat pięć czy sześć może się okazać, że kto nie odpracuje lub nie odda w inny sposób kosztów swojej edukacji, biletu za Ocean legalnie nie dostanie. Jednak – ludzie potrafili wyjechać zagranicę z&amp;nbsp;Polski nawet w roku 1950 czy 1951. Myślicie że komputery, czytniki linii papilarnych i inne gadżety to jest aż tak wielka różnica..? Narazie to są tylko narzędzia w rękach ludzi, żadna sztuczna inteligencja nimi nie zarządza – kto będzie chciał, ten wyjedzie. Kto będzie chciał i umiał – może nawet część majątku ocali. Nie ma się co martwić na zapas!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czy ludzie się przeciw temu zjazdowi w dół nie zbuntują..? Dajcie spokój, dorośli ludzie i w takie bajki wierzyć..? A kiedyż to ludzie się zbuntowali, jeśli tylko władzuchna kochana umiała jak należy „przejściowe trudności“ wytłumaczyć – i winnych przykładnie ukarała..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I tym, jakże optymistycznym akcentem, pozostaje mi czytanie na dziś zakończyć. Chętnie bym dodał jeszcze coś, co by stworzyło bodaj pozór usprawiedliwienia dla zilustrowania tekstu tak fajną panią, jak to ostatnio kolega Racjonalne Oszczędzanie robi – ale wybaczcie: brak mi fantazji. A to dlatego, że od dni kilku rodzę. Rodzę kamień. Może nawet już go urodziłem – właśnie próbuję to sprawdzić patrząc, ileż to wytrzymam bez piguły? Póki rodziłem, musiałem brać regularne co 6 godzin, inaczej skręcało mnie w ósemkę. Teraz mija już dziesiąta godzina i jakoś mnie nie skręca. Może zatem poród już za mną? Zobaczymy do rana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To mój drugi poród, więc można powiedzieć – rutyna. Niestety, nie zdołałem zastosować rady lekarza sprzed dziesięciu lat. Wtedy pomogło mi urodzić kilka piw w wannie z&amp;nbsp;gorącą wodą. Nawet nie o to chodzi, że nie mamy wanny ani gorącej wody – nie przesadzajmy, coś tam mamy, nawet woda odkąd po raz trzeci wymieniłem podgrzewacz, wcale ciepła. Po prostu: odkąd rodzę – mam wstręt do piwa. Pierwszy raz w życiu! I to jest właśnie nieszczęście – a nie żadne tam łubudu, którego i tak nie będzie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-1560131997367061029?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/1560131997367061029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/ubudu.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1560131997367061029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1560131997367061029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2012/01/ubudu.html' title='Łubudu'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-311428805014958118</id><published>2011-12-29T17:12:00.001+01:00</published><updated>2011-12-29T17:17:00.679+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytelnicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkohol'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pr'/><title type='text'>Zdziwienie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img.pegra.pl/tmp/3/1/b/0/glos-lema.640x480.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://img.pegra.pl/tmp/3/1/b/0/glos-lema.640x480.jpg" width="255" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeforsowałem się wczoraj przy robótkach ręcznych, tj. przy machaniu siekierą i dziś zwyczajnie nic mi się nie chce robić. Najpierw długo siedziałem przed komputerem, a potem, po wywiezieniu kilku taczek guana, zabrałem się do leniwej, międzyświątecznej lektury. W ramach bowiem chwilowego rozpasania, kupiłem sobie zbiór opowiadań pt. „Głos Lema“ – rozlicznych autorów piszących „w stylu“ Mistrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdziwienie ogarnęło mnie przy czytaniu wstępu autorstwa Jacka Dukaja. Dowiedziałem się oto, że… Lema się już dzisiaj nie czyta! Że to taki sam „starożytny“ dla młodzieży autor, jak jakiś tam Mickiewicz, Sienkiewicz czy inny Białorusin znany głównie z podręczników szkolnych, skrótowych bryków i mniej lub bardziej nudnawych ekranizacji na które obowiązkowo chodzą całe szkoły. Z tą tylko różnicą, że ekranizacji Lem ma jednak stanowczo mniej od Sienkiewicza…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż: nie jestem w stanie polemizować z tą tezą. Bo po prostu nie wiem. Nie robiłem żadnych badań na młodzieży w tej materii! Jeśli tak jest istotnie, to po raz kolejny przekonałem się, jakim jestem beznadziejnym zgredem… Skądinąd: dlaczego miałoby mnie to w ogóle obchodzić? Jeśli ktoś nie czyta lub nawet coś tam czytając nie ceni Mistrza – tym gorzej dla niego! Oznacza to li i jedynie, że jest idiotą, z którym nie warto rozmawiać, bo i nie ma o czym… Czy to mój problem? W żadnym razie..! To wyłącznie problem tych, którzy Lema nie czytają, lub nawet coś tam czytając – nie cenią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w związku z tym należy zmuszać do czytania Lema, na ten przykład zwiększając liczbę jego dzieł w szkolnym curriculum? Ależ w żadnym razie! Po pierwsze – czytanie Lema to jedna z największych przyjemności intelektualnych, jakich można doświadczyć w życiu. Jeśli ktoś sam, dobrowolnie się tej przyjemności pozbawia..? Co komu do tego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie zaś – liberalizm liberalizmem, wolność pięści kończąca się na granicy cudzego nosa wolnością pięści i nosa – a świat byłby o wiele lepszym miejscem do życia, gdyby ludzie RZADZIEJ używali generalizacji. Osobliwie, gdy nie potrafią tego robić. A naprawdę mało kto potrafi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ogół nie istnieją żadne „problemy społeczne“. Tak samo jak nie istnieje (bo istnieć z definicji w ogóle nie może!) „społeczny problem nieczytania Lema“ – tak też nie istnieje żaden „społeczny problem pijanych kierowców“. I sympatyczni skądinąd blogerzy &lt;a href="http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/12/alkohol-i-papierosy.html"&gt;bredzą jak potłuczeni i niestworzone opowiadają androny twierdząc inaczej!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby wykazać istnienie statystycznie ważkiego związku pomiędzy spożywaniem lub niespożywaniem alkoholu a jakością prowadzenia samochodu nie wystarczą durne wyzwiska, bezmyślne powtarzanie medialnej papki czy odwoływanie się do „wiedzy potocznej“ (nad czym popastwię się jeszcze niżej!). Do tego potrzebne są żmudne badania i niezgorsza matematyka. Jeśli wierzyć autorom „Superfreakonomii“, które to dzieło &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/03/superfreakonomia.html"&gt;recenzowałem tu dawno temu&lt;/a&gt;, takie badania podjęto, a matematykę zastosowano. Jak w wielu innych sprawach wynik okazał się z „wiedzą potoczną“ nieuzgadnialny. Albowiem siadając za kierownicę po alkoholu rzeczywiście mamy większą szansę spowodować wypadek drogowy niż prowadząc na trzeźwo. Mniej więcej: trzynaście razy większą szansę. Problem jest jednak jeszcze poważniejszy,&amp;nbsp; gdy jakiś biedak po kielichu decyduje się wracać do domu pieszo – wówczas jego szanse na udział w jakimś „zdarzeniu drogowym“ rosną w sposób statystycznie ważki. Pijany pieszy ma – po uwzględnieniu wszelkich statystycznych poprawek – jeszcze pięć razy większą szansę na to, że spowoduje wypadek, niż pijany kierowca!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego zatem policja nie poluje na pijanych pieszych – tylko na pijanych kierowców, którzy są o tyle mniej groźni dla otoczenia..? Dlaczego nikt nie kontroluje przechodniów alkomatem, a kierowcy są kontrolowani regularnie? Czyżby dlatego że z kierowców można – potencjalnie – więcej zedrzeć finansowo niż z pieszych..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można się na to obrażać, można nie przyjmować do wiadomości, można powtarzać swoją mantrę – proszę bardzo: można! Czy to jest mój problem? Nie! To jest problem idioty, który się z wynikami badań naukowych pogodzić nie potrafi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd się w takim razie bierze ta mantra, owa „wiedza potoczna“? Powtarzana przecież nie tylko przez sympatycznych skądinąd blogerów, ale i przez policję, przez ustawodawców i sądy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie już tę historyjkę Państwu opowiadałem, możliwe że niejeden raz – ale co mi szkodzi powtórzyć? Tak samo jak nie widzę najmniejszego powodu przejmować się faktem, że biedni idioci nie czytają Lema – tak też nie widzę najmniejszego powodu by przejmować się, że być może niektórych z Państwa nudzę. Za długie teksty? Obiecuję pisać jeszcze dłuższe! Zbyt dużo trudnych słów? OK – w takim razie koniec ze słitaśnymi zdjęciami koników i przyziemną prozą dnia codziennego – w końcu prowadzę ten blog trzeci już rok i wszystko, co się w gospodarstwie dzieje dzień po dniu pewnie ze dwa razy opisałem. Od tej pory będzie tu tylko ciężka metafizyka z socjologią. To – ze specjalną dedykacją dla czytających bloga służbowo. Kupcie sobie słownik, biedni durnie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alors, reverons a nos moutons! Wiele lat temu zdarzyło mi się pracować w „Super Expressie“. W dziale zagranicznym konkretnie – przez co uczestniczyłem w tej akcji tylko doraźnie, nieledwie z boku. Chodzi o akcję „psy gryzą dzieci“. Jak już z całą pewnością pisałem i tu i w „NCz!“ – jeśli mamy pewną populację psów i pewną populację dzieci i te dwie populacje nie są od siebie izolowane, to liczba wypadków pogryzień dzieci przez psy (a także – nigdzie nie zgłaszana i przez to „ciemna“ liczba wypadków pogryzień psów przez dzieci!), zależy li i jedynie od liczebności obu zbiorów. Nic się na to nie da poradzić. Z czego łatwo wywnioskować, że jak ktoś próbuje „coś na to poradzić“, to niechybnie wyjdzie na durnia. Co oczywiście w niczym nie przeszkadza – próbować! Albowiem głupota ludzka jest niewyczerpana – i jest to jedyny rodzaj nieskończoności, którego istnienia możemy być całkowicie i bez najmniejszych wątpliwości pewni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Super Express“ gdy doń trafiłem był właśnie głęboko zaangażowany w podpuszczanie ówczesnego wicepremiera Tomaszewskiego do tego, żeby „coś zrobił“ w kwestii dzieci pogryzionych przez psy. Przynajmniej raz w tygodniu dawaliśmy opis jakiegoś incydentu. Jako pracownik działu zagranicznego zbierałem oczywiście informacje na temat incydentów spoza Polski – tudzież opracowywałem tzw. „ramki“, w których podawane były przykłady zagramanicznych uregulowań prawnych w kwestii trzymania psów. Nie umiem wskazać zleceniodawcy tej kampanii – zbyt nisko stałem w hierarchii, żeby się tego chociażby domyślać. Tym bardziej, że oprócz macierzystego „Supera…“, takie same teksty puszczała w tym czasie „Wybiórcza“ i cała reszta merdiów, z telewizyjnymi na czele. Sporo to musiało kosztować! Ale tego, że kampania jest celowa i sterowana, nikt nawet nie próbował ukrywać – zresztą jak to można było zrobić, kiedy po każdej odprawie bezpośredni przełożony przychodził i kazał znowu szukać czegoś o psach..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sprawa, że w dziennikarstwie jak w żadnej innej dziedzinie życia sprawdza się mądrość z „Rejsu“: ludzie najbardziej lubią te filmy, które już znają! Skoro temat dzieci pogryzionych przez psy okazał się nośny, podchwyciły go inne media – to siłą rzeczy trzeba go było ciągnąć, bo widać: tego właśnie oczekują czytelnicy! Tak więc absolutnej pewności rozróżnienia, co było polityczną intrygą, a co zwykłym we współczesnym dziennikarstwie owczym pędem – mieć nie można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się jednak złożyło, że ledwo po kilku miesiącach pracy trafiłem do przeciwnego obozu – do Biura Informacji i Propagandy… tfu: Promocji, oczywiście że Promocji – MSWiA. Jak tylko tam trafiłem, zaraz podniosłem alarm, że z tymi psami to podpucha jest i sprawa nie może się dobrze skończyć: trzeba koniecznie ten nawał publikacji zignorować, po jakimś czasie same wygasną, a ludzie zapomną i nie będzie sprawy. Oczywiście – kto by tam słuchał takiego leszcza jak ja? Prace nad rozporządzeniem o obowiązku rejestracji psów niektórych ras były już zresztą zbyt zaawansowane – i wkrótce potem zostało ono podpisane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekt? Efekt był bardzo łatwy do przewidzenia. Z dnia na dzień wszystkie merdia jednogłośnie zmieniły front o 180 stopni i wicepremier zamiast zebrać laur obrońcy niewinnej dziatwy przed krwiożerczymi rotweilerami czy amstafami – dostał nową (wcześniej był znany jako „taksówkarz z Pabianic“) ksywkę: „hycel“. Ksywka się przyjęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak właśnie rodzi się „wiedza potoczna“. Jest to efekt albo celowych manipulacji, albo – typowego dla współczesnego dziennikarstwa owczego pędu. Prawdziwość czy nieprawdziwość informacji która u podstaw jednego lub drugiego leży – nie ma przy tym najmniejszego znaczenia. Jak będzie się to dostatecznie często powtarzać – ludzie uwierzą, przyswoją, zapamiętają i będą od tej pory powtarzać z najgłębszym przekonaniem! Choćby i na blogach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do pijanych kierowców – to oczywisty interes policji i polityków w ich prześladowaniu widać jak na dłoni. Taki sam związek można by spokojnie udowodnić w odniesieniu do wieku kierowcy czy też jego płci. Kierowca starszy wiekiem jest oczywiście mniej sprawny, częściej go trapią różne ograniczające orientację i sprawność psychomotoryczną przypadłości – co więcej: niektóre z tych przypadłości mogą się objawić nagle i nawet obowiązek przechodzenia częstych badań kontrolnych przypadku nagłego zawału za kierownicą nie wykluczy. Z łatwością można by znaleźć nawet i codziennie – jeden lub dwa incydenty spowodowane przez starszych kierowców. Pobombardować tym publikę przez kilka tygodni – a prace nad nowelizacją kodeksu drogowego ruszą jak z kopyta… Podobnie z płcią. A trudno by to było znaleźć przykłady wypadków powodowanych przez kobiety w stanie PMS?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego zatem tak się nie dzieje? Odpowiedź: bo to się nie opłaca! Odebranie prawa jazdy wszystkim którzy kończą 65 rok życia (na ten przykład) – zmniejszyłoby wpływy niemiłościwie nam panującego gosudarstwa z akcyzy paliwowej, VAT i paru innych podatków. Z kolei kazać staruszkom słono płacić za obowiązkowe badania np. co trzy miesiące..? E, tylko lekarze na tym zarobią, a nie budżet! Uczciwi badań i tak nie przejdą (pokażcie mi człowieka który badany co trzy miesiące nie okaże się za którymś razem ciężko chory?), reszta da w łapę – a sama trudność techniczna tego przedsięwzięcia, za które ktoś przecież musiałby zapłacić jasno wskazuje na nieopłacalność takich pomysłów. Podobnie jak pomysłów ograniczania kobietom prawa do prowadzenia pojazdu przez jeden tydzień w miesiącu. Kto niby miałby wystawiać stosowny papierek..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pijany? Stan upojenia stwierdzić jest bardzo łatwo, bardzo tanio i może to zrobić każdy patrol drogówki przy pomocy prostego w obsłudze urządzenia. Koszt – pomijalny. Zarobek – i dla budżetu i dla policjantów (co też trzeba brać pod uwagę: dzięki temu budżet może zaoszczędzić, nie podnosząc im pensji!): oczywisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głupi by z tego nie skorzystał! Że więc niemiłościwie nam panujące gosudarstwo (aż tak) głupie nie jest – to korzysta. I stąd merdia zgodnym chórem wmawiają ludziom, że „pijani kierowcy wiozą śmierć“. A wyniki badań naukowych? Kto by się tam jakimś jajogłowym ględzeniem przejmował…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej, że powstała na skutek takich manipulacji (czy też owczego pędu…) „wiedza potoczna“ jest niezmiernie trwała i odporna na próby rewizji! O ile ludzie bywają niezadowoleni ze swojego wyglądu, statusu materialnego czy nawet – prowadzenia się własnej połowicy – to na ogół nikt nie jest niezadowolony ze sprawności własnego umysłu. A skoro tak, to wszelkie próby udowadniania że interlokutor był w błędzie i że głośno ten błąd rozgłaszał, powodują odruchowe zaperzanie się i agresję. Zmiana poglądów to zjawisko tak rzadkie, że prawie niespotykane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wszyscy wiedzą, że“, „każdy zgodzi się z tym“, „mówi się powszechnie“ – i temu podobne nic właściwie nie mówiące stwierdzenia – to takie magiczne wytrychy, które z każdego komunału, byle był często i z wielką pewnością siebie powtarzany, czynią przekonania o solidności gibraltarskiej Skały. Z takimi sobie nie podyskutujesz, bo tylko guzy można sobie nabić! I wiecie co? Po prostu żal mi ludzi, którzy takich słów – wytrychów muszą używać, bo inaczej swoich poglądów uzasadnić nie potrafią. Czegoś im braknie widać – i całe ich szczęście w tym tylko, że zwykle nie zdają sobie z tego sprawy. Tak czy inaczej – żal mi ich prawie tak bardzo jak tych biednych durni, którzy muszą czytać tego bloga bo takie dostali służbowe polecenie – i jak tych biednych idiotów, którzy od Lema wolą jakąś tam fantasy, jak twierdzi Dukaj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, okładki to mają te książki fajne – wszystkie te lalunie w skąpych strojach lub zgoła bez – hm, hm, czemu nie? Raz na jakiś czas, w pociągu na przykład – pewnie to lepsze niż przaśna dosłowność pornosa, no i nie trzeba się przed ludźmi kryć… Ale tak na zawsze, bez wyjątku, tylko i wyłącznie? Biedni idioci…&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://mobini.pl/upload/files/129/526/865/968/682/102_fantasy_4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://mobini.pl/upload/files/129/526/865/968/682/102_fantasy_4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A „Głos Lema“? Z opowiadania na opowiadanie czyta się coraz lepiej. Wirtualny świat Wojciecha Orlińskiego ze „Stanlemiana“ chętnie bym odwiedził po raz kolejny, pomysł i bohater aż proszą się o cykl (albo i serial telewizyjny..?). Następujący zaraz po nim „Telefon“ Rafała Kosika zostawia czytelnika z poczuciem nie rozwiązanej do końca zagadki i też ma w sobie potencjał na coś większego. Bardzo jestem ciekaw co będzie dalej? Czytam sobie tedy – a Państwo, Szanowni Czytelnicy, męczcie się z powyższym tekstem, a proszę bardzo…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-311428805014958118?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/311428805014958118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/zdziwienie.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/311428805014958118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/311428805014958118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/zdziwienie.html' title='Zdziwienie'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-6919020050709203812</id><published>2011-12-26T21:55:00.000+01:00</published><updated>2011-12-26T21:55:48.987+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hierarchia społeczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='futurologia'/><title type='text'>Limes inferior</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i3.fmix.pl/fmi2930/fac8862e001e78b54beef505/zdjecie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://i3.fmix.pl/fmi2930/fac8862e001e78b54beef505/zdjecie.jpg" width="245" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeinstalowując dziś rano system (co, wygląda na to, stało się już zajęciem rutynowym: blueconnect konsekwetnie powoduje rozpad dysku startowego, coś na nim nadpisując – dziś kolorytu zabawie nadał fakt, że zapomniałem, jak się mechanicznie otwiera kieszeń napędu DVD, a system z dysku w ogóle już się nie ładował – i, nim sobie przypomniałem, jak włożyć płytkę, trochę czasu minęło… żeby na przyszłość sobie takich dylematów oszczędzić, wgrałem najuboższę wersję „Tigera“ na drugą partycję – można będzie naprawiać dysk startowy nie odpalając koniecznie tej nieszczęsnej płytki, która też przecież – wieczna nie jest!), sięgnąłem sobie dla zabicia czasu do półki z książkami. Padło na Limes inferior. Nie ukrywam, że czytać zacząłem dla otwierającej powieść sceny, w której Sneer leży sobie na łódce w towarzystwie biuściastej dziewczyny topless. Łódka, słońce, lato – to naturalna reakcja na dość podłą aurę jest (choć w sumie, nie ma co narzekać: przynajmniej kran pod wiatą nie zamarza!). A z tym topless, to już konsekwencja przeczytanego wczoraj &lt;a href="http://tuskulum-riannon.blogspot.com/2011/12/stare-skarpety-i-urodzinowe-cycki.html"&gt;wpisu blogerki Riannon&lt;/a&gt;: nie mogłem się oprzeć…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już jednak czytać zacząłem, to przeczytałem do końca. W konsekwencji zaś – natchnęło mnie do polemiki z posłowiem pana Macieja Parowskiego, egzegezującym to znakomite dzieło. Oczywiście że (skądinąd dość enigmatyczni…) Obcy byli Zajdlowi potrzebni jako alegoria Sowietów – siłą narzucających i utrzymujących absurdalny system społeczny w krajach satelickich. Poza tym, taka kosmiczna ingerencja doskonale tłumaczy globalny charakter Wielkiej Reformy – bez czego, wynikły z owej Reformy dysfunkcjonalny system pewnie by padł w wyścigu z racjonalniejszą konkurencją. Choć… tego właśnie – nie jestem taki pewny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiemy już po &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/11/dlaczego-jestem-na-ogo-pesymista.html"&gt;wspólnej lekturze de Tocqueville’a &lt;/a&gt;– nie jest łatwo wywołać rewolucję (czy tam Reformę…). Właściwie: jest to niemożliwe. O ile władza sama najpierw takowej starannie nie przygotuje – zmieniając zastane stosunki i burząc porządek, z którego sama ongiś wyrosła. Monarchia absolutna biurokratyzując się, centralizując i regulując zburzyła feudalny porządek społeczny: ludzie stali się sobie równi de facto (jeśli nawet nie byli jeszcze równi de iure), bo wszyscy w równym stopniu byli pokornymi petentami na przedpokojach władzy – i takie ich zrównanie przywiodło w końcu znaczną ich część (nie w sensie liczby, lecz w sensie – woli działania rzecz jasna!) do jedynego logicznego wniosku, że piramida prestiżu której zwieńczeniem był za ancient regime monarcha, to bajki dla dzieci i zwykła ściema. Władza leży bowiem gdzie indziej. Konkretnie zaś: leży na ulicy. Nie można rządzić ludźmi używając tylko i wyłącznie nagiej przemocy – a skoro zawodzi najpewniejsza podpora wszelkiej władzy, jaką jest możliwość dystrybucji prestiżu (bo ludzie splendorów rozdawanych przez władzę nie traktują już poważnie…) – to władza w praktyce znika. Leży na ulicy – i ten ją weźmie, komu nie zabraknie bezczelności i odwagi, żeby się po nią schylić…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sposób miejsce porządku feudalnego, który był w pewnym sensie porządkiem totalnym (drabina zależności feudalnych była zarazem piramidą prestiżu, bogactwa – i władzy politycznej!), zajął na pewien czas porządek liberalny. Taki, w którym hierarchie bogactwa, prestiżu i władzy przenikały się, ale nie były już ze sobą tożsame. Pochodzenie ze znakomitego, zasłużonego rodu dalej mogło być (choć wcale nie musiało!) źródłem prestiżu, a w pewnych granicach – nawet bogactwa – nie dawało jednak automatycznie udziału we władzy. Największy nawet majątek nie wiązał się automatycznie z posiadaniem równie wielkiego prestiżu (w tamtych, odległych od nas o półtora stulecia czasach, ludzie zadawali sobie trud pytania o pochodzenie takiego majątku…) – i niekoniecznie musiał oznaczać jakikolwiek udział w sprawowaniu władzy. Teoretycznie władzę sprawować mieli ci, którzy cieszyli się największym zaufaniem swoich współobywateli. Wyrażanym albo poprzez wybory – albo, jak w monarchii obu Bonapartych – poprzez plebiscyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od początku były z tym teoretycznym założeniem problemy. Rosnące w miarę, jak poszerzał się krąg wyborców – obywateli. Nie jest przypadkiem, że w chwili, gdy zaczęto w większej liczbie liczących się krajów wprowadzać wybory powszechne – porządek liberalny załamał się. Doszło do kolejnej rewolucji, choć nie wszędzie była ona tak widowiskowa i krwawa jak ta w Piotrogrodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już monarchia absolutna ancient regime wykształciła sobie liczne zastępy wiernych sług gosudarstwa – owych Tocqueville’owych intendentów, subintendentów i kontrolerów. Za pierwszego Bonapartego słudzy ci, umundurowani, zaszeregowani wedle tabel uposażenia i hierarchii rang – stali się siłą napędową wszystkich reżimów Europy: za jedno – stworzonych przez Bonapartego, czy walczących z nim. Albowiem posiadanie zastępu sprawnych i zdyscyplinowanych sług stało się dla gosudarstwa koniecznym warunkiem przetrwania – te, które się takiego zastępu w porę nie dochowały zniknęły z map. Skądinąd: wynalazku tego po raz pierwszy dokonali, zdaje się (jak wszystkiego, jak wszystkiego prawie…) Chińczycy w Epoce Królestw Walczących. I tak, jak walczące ze sobą państwa starożytnych Chin rywalizowały „w sztuce uprawy roli i wojny“ – tak nowożytne państwa Europy ścigały się „w sztuce wytopu stali i wojny“. Unowocześniając przy tej okazji swoich poddanych i przeorywując krajobraz minionego świata do imentu – &lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/02/baron-haussmann-czyli-rozum-za.html"&gt;o czym pisałem na innym miejscu obszernie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłopot w tym, że gdzieś po drodze wierni słudzy gosudarstwa, stali się tegoż gosudarstwa władcami. Było to naturalne i nieuniknione. U podstaw XIX-wiecznego liberalizmu leżał pewien zasadniczy, systemowy optmizm: wierzono w postęp, zakładano że ludzie mogą ludzkie sprawy urządzić racjonalnie, humanitarnie i planowo. Ponieważ jedną z immanentnych cech postępu jest też i racjonalny podział pracy – któż inny miał nad tym panować niż posiadający odpowiednie przygotowanie fachowe specjaliści od racjonalnego, humanitarnego i planowego urządzania ludzkich spraw. Czyli kto..? Tak jest, zgadujecie Państwo bez pudła: oczywiście – wierni słudzy gosudarstwa! Czyli podreferendarze, referenci, inspektorzy, kierownicy, dyrektorzy i podsekretarze stanu… wiem, że nie wymieniłem wszystkich, ale czy jest ktoś taki, kto wszystkich – z gajowymi, leśniczymi, nadleśniczymi, a tudzież i naczelnikami poczt i stacji kolejowych, dróżnikami, policmajstrami, celnikami etc., etc. – wymienić zdoła..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia zaufania współobywateli jawi się tu jako wtórna, jeśli nie – wątpliwa. Po pierwsze – sami to Państwo chętnie przyznacie – czyż rację można ustalać w głosowaniu? Jeśli jakieś rozwiązanie jest racjonalne i merytorycznie słuszne – to jaki jest sens nad nim głosować? Takie głosowanie dopuszcza przecież możliwość wyboru rozwiązania nieracjonalnego i merytorycznie niesłusznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie – pojawili się przecież także i specjaliści od zdobywania zaufania współobywateli, od wygrywania wyborów. A skoro tak – to czyż sam ów akt głosowania ma jeszcze jakieś znaczenie? Skoro jest to tylko WYNIK pewnych z góry zaplanowanych działań..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, proszę Państwa, że przejaskrawiam, wyolbrzymiam, hiperbolizuję! Ale idzie mi tylko o to, żeby przekazać Państwu w możliwie niewielu słowach moją intuicję tego, czym była ta druga rewolucja – rewolucja która wszędzie na świecie zburzyła porządek liberalny i zastąpiła go porządkiem biurokratycznym. Skądinąd – wszędzie na świecie nader podobnym do Zajdlowego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia zatoczyła koło. Wróciliśmy – czy może: wracamy, bo losy jeszcze się ważą, nie wszystko jeszcze się zdecydowało – do porządku totalnego. Takiego, w którym wszystkie hierarchie społeczne mają jedno źródło, w którym istnieje tylko jedna piramida społeczna, monopolizująca zarówno prestiż, jak i bogactwo i władzę. Owszem – najśmielsze eksperymenty jakie słudzy gosudarstwa podjęli w tej materii zakończyły się po niedługim czasie porażkami. Przecież jednak wierni słudzy gosudarstwa nie mogą na tym poprzestać! Oni muszą próbować znów i znów – i właśnie dlatego mam wątpliwość, czy dla zaprowadzenia na całym świecie takiego reżimu jaki opisuje Zajdel, rzeczywiście jest nam potrzebna jakaś inwazja z Kosmosu..? Merytokratyczna biurokracja powstaje w każdym państwie świata – nie ma jej w Somalii, ale Somalia przestała istnieć jako państwo i to jest jedyny powód tego stanu – a zarazem dowód, że państwo współczesne bez takiej biurokracji istnieć nie może.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biurokracje rządzące poszczególnymi państwami oczywiście rywalizują ze sobą. Jednak identyczność ich położenia, tożsamość złudzeń, ambicji i lęków jakie wprawiają je w ruch – wszędzie na świecie daje plus minus podobny efekt: systematycznie rosnący stopień regulacji życia, atomizację społeczeństwa (tj. erozję więzi naturalnych, więzi krwi i ziemi…) i zarazem rosnącą kastowość i korporacyjność życia (coraz większe znaczenie więzi formalnych, opartych na nadawanym przez władzę statusie – tj. np. – na posiadaniu stosownego dyplomu bądź licencji…). Coraz stąd bliżej do podziału na utrzymywanych w ryzach odpowiednio zaprogramowanym „wyścigiem szczurów“ podzerowców i nadzerowców, dźwigających (oczywiście dziedzicznie i wyłącznie…) nieznośne brzemię władzy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaiste, nie są nam potrzebni Obcy, abyśmy się do globalnego kancłagru wspólnym wysiłkiem wpędzili! I bardzo, ale to bardzo chciałbym być w tej materii złym prorokiem… Obawiam się jednak, że ratunek przed którymś z ponurych światów klasyków dystopii może być niewiele dla Państwa lepszy od choroby! Jak Państwo doskonale wiecie od dawna uparcie twierdzę, że nie sposób ludzkich spraw urządzić racjonalnie – że co byśmy nie robili, oczywiście racjonalnie, humanitarnie i planowo – i tak wyjdzie dokładnie na to samo. Moja pewność opiera się na – skrajnie przeciwnym niż marzenia XIX-wiecznych liberałów – założeniu niezmienności natury ludzkiej, tożsamej i takiej samej od górnego paleolitu po dziś dzień. Która to natura po prostu NIE JEST racjonalna, humanitarna i podatna na planowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje jednak jeszcze jeden powód dla takiego pesymizmu (czy może akurat optymizmu właśnie..?). O którym nie wypada zapominać. Otóż w zasadzie nie ulega wątpliwości, że złożoność naszego świata znacznie przekracza możliwości regulacyjne myślących po staremu liniowo, na XIX-wieczny sposób racjonalnych (tj. nie uwzględniających złożoności i chaosu…) biurokratów. Wielokrotnie wyśmiewałem zresztą różne naiwne pomysły na regulacje prawne, z zasady – nie uwzględniające skutków ubocznych i niezamierzonych. Jak można zresztą w nieprzystawalność biurokratycznego myślenia do rzeczywistości wątpić, skoro myślenie to zawodziło już w prostym w porównaniu z naszym światem, świecie epoki napoleońskiej..? Jak u (importowanego z Holandii) napoleońskiego gubernatora Litwy, który zapomniał (bo mu do głowy coś takiego nie przyszło…) posypać piaskiem stromego podjazdu między Wilnem i Trokami – przez co jego szef zostawił tam ostatnie, z takim trudem przyciągnięte z Moskwy armaty!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście istnieją sposoby radzenia sobie z chaosem i nieliniowością. Tutaj jednak – idąc za świetnym, Zajdlowskim opisem idiocenia biurokracji – pozwolę sobie na nutkę optymizmu: ci kretyni, którzy nami rządzą – nie są mentalnie zdolni do tak dużego wysiłku! Czego i sobie i Państwu na Nowy Rok – w dalszym ciągu życzę…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-6919020050709203812?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/6919020050709203812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/limes-inferior.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6919020050709203812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6919020050709203812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/limes-inferior.html' title='Limes inferior'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5184943617199169067</id><published>2011-12-13T16:33:00.001+01:00</published><updated>2011-12-28T18:20:11.569+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><title type='text'>Dla Dalii (5.III.1992 - 9.XII.2011)</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Nie każ więcej patrzeć długo w ciemne oczy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;I we śnie wstępować boso w rzekę suchą&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Tysiąc granitowych marzeń noże toczy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Żeby wnet w ciemności potknąć się o muchę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Naga wyszłam rano z&amp;nbsp;łona matki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Naga tam powrócę bez nadziei&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Że rozkwitną w grudniu cierpkie bratki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="CS"&gt;Że mistrale śniegiem lasów nie zawieją&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-X87g13lmYCY/TudumWHMPTI/AAAAAAAABgk/dyqOrP80JY0/s1600/img410.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-X87g13lmYCY/TudumWHMPTI/AAAAAAAABgk/dyqOrP80JY0/s400/img410.jpg" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FFLKnJkJfQQ/Tudvr25eslI/AAAAAAAABgs/-Bp_4WmPNGg/s1600/IMG_4907.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-FFLKnJkJfQQ/Tudvr25eslI/AAAAAAAABgs/-Bp_4WmPNGg/s400/IMG_4907.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br class="webkit-block-placeholder" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5184943617199169067?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5184943617199169067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/dla-dalii-5iii1992-9xii2011.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5184943617199169067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5184943617199169067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/dla-dalii-5iii1992-9xii2011.html' title='Dla Dalii (5.III.1992 - 9.XII.2011)'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-X87g13lmYCY/TudumWHMPTI/AAAAAAAABgk/dyqOrP80JY0/s72-c/img410.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8287174536740185653</id><published>2011-12-06T10:27:00.000+01:00</published><updated>2011-12-06T10:27:31.713+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>Złe oko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno zdarzenie - trzy możliwe interpretacje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajechałem ci ja wczoraj pod gabinet weterynaryjny do którego miałem dostarczyć aparat. Dostarczyłem, próbuję wyjechać a tu d..pa! Lewy przedni kapeć sflaczał... Wymieniłem na dojazdówkę i ruszam, modląc się duchu, żeby mi bodaj tej dojazdówki do najbliższej wulkanizacji starczyło, bo już słaba była. Modlitwa nie została wysłuchana: doczołgałem się tylko do salonu Jaguara na Waszyngtona i tam stanąłem definitywnie. Na szczęście, pomogła mi nasza przyjaciółka, dr Batog, która ma lecznicę i mieszka stosunkowo niedaleko: wymieniłem lewy przedni kapeć w ostatnim jeszcze czynnym serwisie i późną już nocą dotarłem do domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie są fakty. A interpretacje?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No cóż: interpretacja najprostsza - statystyczna. Lewy przedni kapeć od dawna się marnie prezentował, a że dużo ostatnio jeżdżę - miał prawo w końcu sflaczeć. Dojazdówka, jako się rzekło, słaba już była, więc też miała prawo wyzionąć ducha. Po prostu, całkowicie przypadkowo, oba te zdarzenia nastąpiły jeden po drugim - z efektem jak opisany powyżej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Interpretacja kryminalna - też prosta, choć tylko częściowo tłumacząca zdarzenie. Otóż zajeżdżając pod ten gabinet weterynaryjny, napotkałem na wąskiej, prowadzącej doń dróżce z miejscami parkingowymi po obu stronach (przy tym, dobrze ciemno już było!) stojące auto, mrygające lewym kierunkowskazem. Ponieważ akurat pomiędzy mną a nim było sobie (po lewej stronie, a owszem...) wolne miejsce, a do lecznicy było już niedaleko, to niewiele myśląc - tamże wjechałem. Dopiero kiedym wysiadał, obarczony aparatem i papierami, zauważyłem, że po moim manewrze tamten się cofnął i odkręcił szybę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Co to ma znaczyć..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale co?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja tu chciałem wjechać!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Najmocniej przepraszam, nie zauważyłem, ja tylko na chwilkę, zaraz stąd spadam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Życzę powodzenia...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mógł pomóc mojemu lewemu przedniemu kapciowi sflaczeć? Ano mógł! W takim ujęciu przypadkowa pozostaje już tylko śmierć dojazdówki. A że przypadek, jak dobrze wiemy, burzy bezpieczeństwo naszego oglądu rzeczywistości, przez to właśnie, że nie poddaje się nie tylko naszej, ale w ogóle niczyjej woli - z taką interpretacją, jakkolwiek by nie była karkołomna (dlaczego akurat lewy przedni, który i tak najsłabszy był..?), niejeden z nas poczułby się lepiej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest jednak i trzecia możliwość - całkowity już zapewniająca komfort, bo ową statystykę, ów niepodległy niczyjej woli i przez to tak drażniący przypadek usuwająca bez reszty. Interpretacja magiczna. Ot: spojrzał facet złym okiem - i co się dziwić, że z tego zaraz cała seria nieszczęść wynikła..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/L769WJmkgPo" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8287174536740185653?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8287174536740185653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/ze-oko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8287174536740185653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8287174536740185653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/ze-oko.html' title='Złe oko'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/L769WJmkgPo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7222745927690940075</id><published>2011-12-04T10:43:00.000+01:00</published><updated>2011-12-04T10:43:35.452+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='R1913+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agepo'/><title type='text'>Dzień Zagłady</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwaga! Tekst zamierzałem opublikować na Agepo, ale nie mogę wejść na portal. Kiedy mi się to uda - zostanie tam przeniesiony...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Upływa prawie rok od chwili, gdy zaczęliśmy z Kolegami: Wojtkiem Majdą, a potem Maczetą Ockhama dyskutować na temat możliwości przetrwania – w perspektywie tych 20 – 40 najbliższych lat, co do których możemy w ogóle snuć jakieś domniemania i nie popadać przy tym w oczywistą śmieszność. Projekt Agepo zrodził się z tych dyskusji – i od samego początku cieszył się Państwa zainteresowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dłuższego czasu żaden z nas nie ma czasu na tworzenie nowych wpisów. Moi młodsi Koledzy zajęli się praktyczną realizacją peakoilowego survivalu: Maczeta prostą drogą zmierza do celu, przeniósłszy się w cieplejsze strony, gdzie już dobija targu o spłacheć ziemi – a Wojtek gromadzi kapitał, pracując w centrum naszej industrialnej cywilizacji. Ja, jako teoretyk z krwi i kości, przy tym niemłody już i bezdzietny – pozostałem wprawdzie na własnych, boskowolańskich zagonach i całe moje praktyczne ćwiczenia z survivalu to zakończony sukcesem eksperyment w uprawie kartofli na końskim nawozie, który wiosną powtórzę na większą skalę – ale również mam teraz o wiele więcej innej pracy. Przy tym, moją specjalnością jest perspektywa historyczna – a to nie wystarczy do samodzielnego „ciągnięcia“ tak złożonego problemu. Tak więc, Drodzy Czytelnicy: jeśli chcecie więcej tekstów o przetrwaniu w trudnych czasach – trudno i darmo: musicie je sami napisać! Już dawno ogłosiliśmy, że czekamy na propozycje – kilka takich propozycji, bardzo ciekawych, dostaliśmy i opublikowaliśmy. Prosimy o następne! Przypominam chociażby o apelu, aby dzielić się treścią dobrych rad zawartych w starych (sprzed półwiecza mniej – więcej) poradnikach rolniczych czy gospodarstwa domowego: wbranie takich porad nie wymaga przecież wielkich talentów literackich – a bardzo może się szerokiej publiczności przydać..!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zabrania głosu zainspirował mnie tekst JKM w ostatnim „Najwyższym Czasie!“, pt. „Czy Bóg jest partaczem?“. Tekst ten zajmuje się poniekąd podobnym co my na tym portalu problemem – problemem równowagi homeostatycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od samego początku twierdzimy tutaj zgodnie, że Peak Oil sam w sobie – to w ogóle nie jest żaden problem dla przetrwania cywilizacji! Nasza cywilizacja istniała i potrafiła wyżywić potencjalnie tyle samo lub nawet więcej ludzi przed upowszechnieniem się ropy naftowej jako paliwa (fakt, w Roku Pańskim 1913 nie żyło na Ziemi 7 miliardów ludzi – ale ile wtedy było nieuprawnych pustek..???) – i spokojnie da sobie radę w sytuacji, gdy ten rodzaj paliwa trzeba będzie w coraz to większym stopniu zastępować innymi. Tym bardziej, że przecież ropy nie zabraknie z dnia na dzień – traktory nie staną w połowie nie zaoranego pola, statki nie zatrzymają się na środku morza, a samoloty nie spadną… Po prostu to, co mamy teraz: rosnące ceny na stacjach benzynowych (nie bez możliwości krótkoterminowego odwrócenia tego trendu – w końcu: ile w tej cenie faktycznie ropy – a ile podatku..?) – wydaje się zjawiskiem, do którego warto się już przyzwyczaić, bo raczej będzie nam towarzyszyło do końca naszych dni – ile byśmy na tym łez padole nie żyli…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, od samego początku twierdzimy też zgodnie, że Peak Oil nie jest zjawiskiem, nad którym można przejść do porządku dziennego – tak, jak można było przejść do porządku dziennego nad spadkiem połowów wielorybów (tłuszcz wielorybi przez wieki był podstawą „energetyki“ przynajmniej w krajach północnej Europy…), czy spadkiem plonów oliwek w starożytnym świecie śródziemnomorskim (takie spekulacje to już domena kol. Maczety, który w ogóle – lubi oliwki – ja się przyznaję do niewiedzy na temat aż tak odległej przeszłości…). Nie tylko dlatego, że jak na razie nie widać technologii, która mogłaby za naszego życia zastąpić silnik spalinowy. Ostatecznie: taka technologia się przecież wcześniej czy później na pewno pojawi, żadne prawa fizyki nie wydają się tego zabraniać – a jeśli przy okazji nastąpi złamanie dotychczasowego trendu, wedle którego każdy kolejny nośnik energii był nie tylko wydajniejszy, ale i bardziej uniwersalny od poprzedniego (co nie jest takie pewne – bo być może jednak silnik spalinowy zostanie zastąpiony przez elektryczny?) – to cóż z tego? Nie musimy się znać na wszystkich potencjalnie zbawczych dla naszej industrialnej cywilizacji technologiach. Mało tego! Byłoby nader dziwnym, gdybyśmy się znali i gdybyśmy umieli trafnie przewidzieć, która to z potencjalnie wchodzących w grę technologii rzeczywiście silnik spalinowy zastąpi. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze dlatego, że „nikt na świecie nie wie, jak powstaje ołówek“ – technologie którymi się posługuje nasza industrialna cywilizacja są tak skomplikowane i wymagają tak złożonej kooperacji, że na ogół nie sposób ich ogarnąć pojedynczym umysłem. Co, swoją drogą – jak się Państwo domyślacie – rodzi też pewne ryzyko. Czytałem ongiś opowieść o królowej Madagaskaru, na dwór której w XVIII wieku (ale już po Beniowskim, który tak naprawdę żadnym tam „królem Madagaskaru“ nie był, tylko zwykłym blagierem i oszustem… A może zresztą wcale to nie była królowa Madagaskaru tylko cesarz Etiopii? Naprawdę: nie pamiętam. Nie ma to zresztą większego znaczenia…) dotarł pewien francuski podróżnik – bodaj czy nie rozbitek zresztą. Miał w każdym razie przy sobie podręczne wydanie „Encyklopedii“ – i korzystając z tej jednej książki umiał zachwycić królową budując jej cały szereg zabawek: zegar, armatę, krosna, młyn wodny, organy… Problem pojawił się, gdy królowa (czy tam cesarz – wszystko jedno…) zażyczyła sobie… butów! Biedak męczył się niewymownie – ale nie znalazł w „Encyklopedii“ wystarczająco poglądowego przepisu na uszycie butów, by dało się cokolwiek zdziałać wychodząc od kawałka nie garbowanej skóry, bo takim surowcem wstępnym dysponował. W końcu rozberał na czynniki pierwsze własne obuwie (był bowiem nie tylko zręcznym czytelnikiem „Encyklopedii“, ale i – jak to Francuz – człowiekiem błyskotliwym i inteligentnym) i na tej podstawie – sklecił jakieś mokasyny. Nie zachwyciły wymagającej klientki, ale podróżnik przynajmniej głowę ocalił – na tyle długo, że go w końcu ktoś znalazł i do cywilizacji przywrócił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż współcześnie nawet dysponując pełnym wydaniem „Encyclopedia Britannica“ na nośniku usb (nikt przecież nie będzie ze sobą taszczył tylu tomów…) nikt nie zbuduje od podstaw komputera, rakiety, a nawet – prostego silnika diesla. Już prędzej: buty. Przy odrobinie zręczności. Bo wyprodukowanie komputera wymaga współdziałania tylu wysoko (i wąsko!) wykwalifikowanych fachowców i tak skomplikowanych procesów technologicznych, że ich odtworzenie naprawdę od podstaw, bez użycia gotowych elementów – jest dla pojedynczego człowieka całkowitą fantsmagorią. Życia na to nie wystarczy. Chyba, że znacie Państwo jakiś udany eksperyment tego rodzaju..? A już problem się zacznie, gdy tego nośnika usb nie będzie gdzie wetknąć…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy: rosnąca komplikacja i współzależność charakteryzująca naszą industrialną cywilizację ZMNIEJSZA jej zdolność do homeostazy. A to już jest pewna przesłanka do tego – żeby się jednak tego Peak Oil trochę bać. Nie bardzo – ale jednak: troszeczkę. W końcu, jeśliby Wikingom nagle zabrakło wielorybiego tranu, to by co najwyżej kolejny łupieżczy napad na Irlandię zaplanowali po ciemku. A jeśli nam nagle zabraknie procesorów..? A procesory wytwarza się raptem w kilku miejscach na świecie – 90% bodajże: na Tajwanie – i wcale nie będzie łatwo ich produkcję uruchomić gdzie indziej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, sama komplikacja naszej industrialnej cywilizacji poważnie utrudnia rozeznanie, któraż to z raczkujących, dopiero rozwijanych czy ledwo perspektywicznych technologii zastąpi za 20 czy 40 lat silnik spalinowy. Tego nikt na świecie nie wie – i właściwie: wiedzieć nie może. Nie ma takiej szansy! W praniu wyjdzie – a próby przewidywania niczym się nie różnią od obstawiania wyników totolotka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie: przecież gdybym wiedział (jakimś cudem…), albo chociaż, gdybym miał silne przekonanie że wiem, co za 20 lat zastąpi silnik spalinowy, to bym o tym nie strzępił klawiatury, tylko, idąc za biblijną radą, sprzedał wszystko co mam i uzyskane środki zainwestował w tę właśnie technologię… Jeśli więc strzępię na ten temat klawiaturę, to już samo w sobie dowodzi, że nie wiem, a nawet – że nie mam żadnych silnych przekonań co do tego, czym będzie napędzany świat za 20 lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, rzecz jasna, że za 20, a nawet za 40 lat ludźmi będą rządziły te same namiętności, te same pragnienia i potrzeby, które rządzą nami – i które rządziły naszymi przodkami tak w górnym, jak i w dolnym paleolicie. Chyba, że ktoś się weźmie na serio za inżynierę genetyczną, ale to jest raczej w tak krótkiej perspektywie mało prawdopodobne – a poza tym, wątpliwym jest, by właśnie od namiętności i potrzeb zaczynał: w końcu, o ile mnóstwo ludzi jest niezadowolonych ze swojego wyglądu czy zdrowia – to pokażcie mi choć jednego, który by narzekał na konstrukcję swojej mózgownicy..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie dlatego, że ludzkie namiętności i potrzeby pozostają przez tysiąclecia niezmienne – Peak Oil nie jest zagadnieniem, nad którym można by przejść do porządku tak łatwo, jak nad spadkiem połowów wielorybów w drugiej połowie XIX wieku czy nad (hipotetycznym) spadkiem produkcji oliwy w starożytnym świecie śródziemnomorskim. O tych ludzkich namiętnościach i potrzebach popełniłem ostatnio dwa duże teksty u siebie na blogu: oba też ukazały się w „Najwyższym Czasie!“ na przestrzeni minionego miesiąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się bowiem składa, że głównym powodem, dla którego Peak Oil jednak trzeba się obawiać jest fakt, iż bezprecedensowy w dotychczasowych dziejach ludzkości dobrobyt wynikły z powszechnego stosowania ropy naftowej i silnika spalinowego dał też bezprecedensowe w dotychczasowych dziejach ludzkości możliwości zaspokajania namiętności i potrzeb bezprecedensowo wielkiej liczby ludzi – bez pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W starożytności zaspokajać głód, pragnienie i potrzebę rozrywki za darmo mogli tylko mieszkańcy Rzymu – a i to nie wszyscy, trzeba się było zaliczać do jego obywateli (co dopiero od czasów Commodusa przestało być przywilejem, a stało się normą dla wolnych mieskańców Imperium). Potem przyszedł regres dobrobytu, co poznajemy również i po gwałtownym spadku liczebności klasy próżniaczej, która w średniowieczu była nader symboliczna – nie każdy ksiądz mógł sobie pozwolić na unikanie pracy fizycznej, wielu wiejskich wikarych, a nawet i niektórzy proboszczowie zmuszeni byli sami zwozić wybrane w ramach dziesięciny snopy zboża z pól do stodół, a czasem pewnie też i – młócić i mleć. O próżniactwie wśród rycerzy, przynajmniej w kontekście owych planujących co roku, w świetle zasilanych wielorybim tłuszczem kaganków, łupieżcze napady na Irlandię czy Francję Wikingów – w zasadzie mówić nie należy, bo jest to dla tych dzielnych, zapracowanych po uszy ludzi wybitnie krzywdzące. Próżnictwo w średniowieczu zatem, to wesołe życie żaków na tych kilkudziesięciu w całej Europie uniwersytetach – no i „dzielnice cudów“ w większych miastach, gdzie żyli z łaski swoich bliźnich (a czasem za przyczyną ich nieroztropności…) żebracy i złodzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej też klasy, potocznie zwanej „klerkami“ wywodzi się „nowa arystokracja“ – czyli podstawowa klasa próżniacza Ery Nowożytnej: biurokracja. Aż do roku 1913 jednak, który nie bez przyczyny tak często tutaj wspominam – owa biurokracja była jedyną i jednak dość nieliczną „klasą próżniaczą“. Wraz z upowszechnieniem się silnika spalinowego i niebywałym wzrostem dobrobytu, jaki temu towarzyszył – liczebność klasy próżniaczej, przynajmniej w tej części świata, do której mamy przywilej się zaliczać – wzrosła wielokrotnie. W tej chwili WIĘKSZOŚĆ mieszkańców Polski pracować nie musi – i w związku z tym: nie pracuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że tak pojmowana „klasa próżniacza“ wcale nie opływa w wielkie dostatki, bo składają się nań w głównej mierze konsumenci zasiłków, stypendiów i innej „pomocy socjalnej“…? Rzymski proletariat też w wielkie dostatki nie opływał – a np. taki Feliks Koneczny w swojej publicystyce historycznej głośno i wyraźnie protestował przeciw zaliczaniu do „klasy próżniaczej“ wielkich właścicieli ziemskich, jak najbardziej opływających w dostatki i luksusy – wskazując, jak pracowite musieli pędzić życie, by owe dostatki i luksusy bodaj utrzymać… To jest oczywiście nieco kontrowersyjna teza i ci z Państwa, którzy poddali się marksistowskiej propagandzie sączącej się obecnie z każdego kąta, pewnie się z nią nie zgodzą – ale z własnego doświadczenia potwierdzam, że własność to w pierwszej kolejności: odpowiedzialność i praca, niczym zresztą nie normowana – a dopiero na drugim miejscu i wcale nie zawsze – jakieś tam profity…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogromna liczebność klasy próżniaczej, której sama egzystencja (wcale, a wcale nie opływająca w dostatki i luksusy, tu pełna zgoda..!) zależy od utrzymania obecnego modelu cywilizacji – to jest właśnie ten powód, dla którego Peak Oil jednak należy się obawiać. Ta klasa próżniacza jest mimo wszystko dość biedna i nie ma wielkich rezerw. Nie trzeba wiele, aby emeryci czy bezrobotni zaczęli umierać z głodu i chorób. W gruncie rzeczy, trzeba do tego tak niewiele, że aż dziw bierze: starczy nieco przedefiniować „koszyk usług“ NFZ – i starczy dalej podnosić VAT i akcyzę na paliwo. Nie wierzycie Państwo? Ale to przecież właśnie teraz się dzieje. Ponieważ nie ma politycznej woli redukcji liczebności klasy próżniaczej wprost i otwarcie – robi się to metodą fizycznej likwidacji dookólnie i pośrednio. Zresztą, nie trzeba żadnej futurologii żeby sobie wyobrazić, jak ten proces będzie przebiegał w przyszłości – na terenie dawnego Związku Sowieckiego, gdzie załamanie słusznie minionego systemu było najsilniejsze, dzieje się to na naszych oczach. U nas też tak może być – i pewnie będzie, bo trudno sobie wyobrazić, żeby mogło być inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogromna liczebność klasy próżniaczej i ogromna liczebność biurokracji, która jest prawdziwym właścicielem niemiłościwie nam panującego gosudarstwa to główny, a właściwie – jedyny poważny – powód, aby Peak Oil się bać. Przede wszystkim dlatego, że tak jest właściwie na całym świecie. Wszędzie też, zagrożoną w swojej egzystencji klasą próżniaczą kierować będą te same instynkty, z tych samych namiętności i potrzeb się wywodzące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawową potrzebą klasy próżniaczej jest utrzymanie status quo. Niezależnie od kosztów. A to już samo w sobie jest wielkim zagrożeniem dla homeostazy naszej industrialnej cywilizacji w chwili, gdy powinna ona zacząć się rozglądać za nowym nośnikiem energii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owo status quo bowiem, koniecznie wymaga aby – tak, jak łatwo jest kontrolować podaż i przepływ ropy naftowej, na czym wszędzie na świecie tuczy się klasa próżniacza – tak samo łatwo było kontrolować podaż i przepływ owego nowego, hipotetycznego nośnika energii, który ma ropę zastąpić. Promowane zatem będą tylko rozwiązania spełniające ten warunek. A skąd mamy wiedzieć, czy wśród nich właśnie jest owo – jedyne słuszne i właściwe, które rzeczywiście pozwoli nam wziąć ten zakręt dziejów bez szwanku..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, biurokracja jest ze swej natury niezdolna do innowacji. A jednocześnie – tak samo z natury nie potrafi przyznać, że są zdarzenia na tym łez padole, których przewidzieć i kontrolować się nie da. Nie tylko więc, pewne – wcale niekoniecznie najefektywniejsze i najbardziej perspektywicznie opłacalne – rozwiązania będą promowane i wspierane, ale też – nieuchronnie zwalczane będą inne, jeśli tylko nie spełniają fundamentalnego warunku, istnienie klasy próżniaczej warunkującego: nie dają się łatwo kontrolować fiskalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdolność naszej industrialnej cywilizacji do homeostazy warunkowana jest utrzymaniem niezwykle subtelnej i złożonej równowagi ogromnej liczby składających się na nią elementów – bez tego zginiemy. A jednocześnie element pretendujący do roli kontrolnej, nadrzędnej – zachowuje mentalność napoleońskiego podprefekta, który tak samo zarządzał powierzonym sobie powiatem w Normandii, jak na Litwie (i – na Litwie – pamiętnej zimy 1812 roku &lt;i&gt;zapomniał &lt;/i&gt;wysypać piaskiem stromy podjazd pod górkę w pobliżu Trok, co kosztowało Bonapartego resztę uratowanych z Moskwy dział i wszystkie wozy…). Nie wróży to dobrze na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chwaliłem i chwalę w dalszym ciągu korupcję – to dlatego, że uważam sprawność i pewność działania aparatu państwowego za dużo większe zagrożenie naszej przyszłości, niż oczywistą niesprawiedliwość, jaka wynika z istnienia przekupstwa. Wiem, że dla wielu z Państwa jest to kamień obrazy, obelga i pogląd absolutnie nie do przyjęcia. Cóż. Uważam w takim razie Państwa za niepoprawnych optymistów: nie tylko wierzycie w to, że przestrzeń publiczna w ogóle &lt;i&gt;może&lt;/i&gt; być urządzona sprawiedliwie i transparentnie i że takie jej urządzenie przyczynia się do ogólnego dobrobytu i szczęśliwości (OK, OK – są na to przykłady, to prawda, zgadzam się – i cóż z tego..? Czy istnienie takich przypadków dowodzi, że jest to możliwe u nas..?) – ale i w to, że ludzkimi sprawami w ogóle &lt;i&gt;da się&lt;/i&gt; rządzić rozumnie i sprawiedliwie. Niezależnie od stopnia komplikacji tych spraw. To drugie zwłaszcza przekonanie mam za absurdalne. Nie tylko żaden ludzki umysł, ale i żaden ośrodek obliczeniowy na świecie nie podoła zadaniu kontrolowania całej naszej industrialnej cywilizacji – a cała jest potrzebna do zachowania homeostazy – tak samo, jak „Encylopedia Britannica“ nie wystarczy do zbudowania komputera wychodząc od garści piasku. Próba takiej kontroli – podjęta w imię najszlachetniejszych ideałów i z jak najlepszymi intencjami – MUSI zakończyć się katastrofą. Prawdziwym Dniem Zagłady – takim właśnie, na jaki skądinąd wcale nie jesteśmy skazani tylko dlatego, że akurat spada wydobycie ropy naftowej…&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/xqqalUmN-Wc" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;Brak kontroli oznacza przede wszystkim tyle, że wypróbowanych zostanie więcej technik i technologii niż zostałoby wypróbowanych przy istnieniu takiej centralnej kontroli. Zwiększy się różnorodność. Różnorodność dla homeostatu jest o wiele ważniejszą cechą niż sprawiedliwość, równość czy poczucie bezpieczeństwa jego elementów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem instynkt zagrożonej klasy próżniaczej skłania ją wszędzie na świecie do zmniejszania różnorodności – do integracji, monopolizacji, reglamentacji, regulacji i całej masy różnych, równie bezsensownych „-acji“. Im sprawniejsze państwo, im mniejsza korupcja i lepsze morale aparatu biurokratycznego – tym łatwiej mu wprowadzać najsłuszniejsze i najsprawiedliwsze choćby prawa, których niechcianym i nieoczekiwanym skutkiem jest wszędzie i zawsze to samo: zmniejszenie różnorodności, pogorszenie homeostazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, możemy skrachować jako cywilizacja także i przy braku centralnej kontroli. To już kwestia przypadku. Jednak przy istnieniu centralnej kontroli planującej jak z kryzysu wywołanego spadkiem wydobycia ropy naftowej wyjść i potrafiącej skutecznie swoje plany implementować – skrachujemy NA PEWNO, niezależnie od tego, czy plany te będą słuszne, czy nie! Stąd, KAŻDE sypanie piachu w szprychy aparatu państwowego, każde zmniejszanie jego skuteczności i obniżanie morale – na pewnym etapie rozwoju kryzysu staje się już grą o przetrwanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czego oczywiście nie wynika, żebym namawiał Państwa np. do terroryzmu, czy do korumpowania urzędników państwowych. Namawiam Państwa, byście myśleli o sobie i o swoich rodzinach. Myśląc o sobie i o swoich rodzinach LEPIEJ służycie ogółowi, niźli próbując stosować się do cudacznego hasła eko-terrorystów &lt;i&gt;think globaly, act localy.&lt;/i&gt; Właśnie dlatego, że Wasza i Waszej rodziny strategia przetrwania będzie choć odrobinę inna – niż strategia Waszego sąsiada…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu właśnie wracamy do artykułu JKM, na który się wstępnie powołałem i który był powodem całego tego wywodu. Otóż JKM twierdzi, że Pan Bóg może wszystko. A skoro może wszystko – to nie ma potrzeby nieustannie wtrącać się w dokonane stworzenie, bo mogąc wszystko, tak je zaplanował, aby było idiotoodporne. Innymi słowy: jak byśmy nie majstrowali przy naszej cywilizacji i czego nie spieprzyli – nie zginiemy. Chyba, że powinniśmy zginąć, bo tym właśnie aktem, damy miejsce nowej, lepszej rasie rozumnej… No więc: jest to rozumowanie niewątpliwie słuszne. W gruncie rzeczy: niezależnie od tego, czy hipotezę istnienia Wszechmocnego przyjmujemy, czy też jest nam ona akurat zbędna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem polega na tym, że ja osobiście jestem cholernie przywiązany do mojej Boskiej Woli, moich zagonów i koników i do wszystkich zalet i wad tej konkretnej cywilizacji – do &lt;i&gt;status quo&lt;/i&gt;. I wcale mi się nie marzy zobaczyć na północnym niebie (od strony Warszawy…) atomowy grzybek, czy też kopać wzdłuż linii kolejowej, przebiegającej na południe od nas (od strony, skąd potencjalnie mogą przyleźć jakieś, jak to się w pewnych kręgach mawia – „bambusy“) okopy. Jednak, żeby wszystko zostało po staremu tak, jak wszyscy chyba chcemy – wiele się, niestety, koniecznie musi zmienić. I to jest problem. Ludzie bowiem, a zwłaszcza ludzie przy władzy – będą się tym koniecznym dla zachowania status quo zmianom aktywnie sprzeciwiać. I jeśli coś naszą industrialną cywilizację w końcu wykończy – to nie będzie to wcale brak ropy naftowej, tylko upasiona wcześniej na obfitości tego surowca: klasa próżniacza…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7222745927690940075?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7222745927690940075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/dzien-zagady.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7222745927690940075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7222745927690940075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/dzien-zagady.html' title='Dzień Zagłady'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/xqqalUmN-Wc/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7420015687502320092</id><published>2011-12-03T17:28:00.000+01:00</published><updated>2011-12-03T17:28:42.900+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='padoki'/><title type='text'>Grudniowe pastwisko</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aura łaskawa w tym roku. Toteż wybraliśmy się z Lepszą Połową na mały spacer po Wielkim Padoku - kiedyśmy już wszystkie niezbędne w sobotę zajęcia, jak to: wizyta na targu i w Pierdonce, sprzątanie pod wiatą, naprawienie szkód wyrządzonych wichurą, ocieplenie hydroforni i temu podobne - wykonali. Towarzyszyła nam Krystyna:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8LjzMkLW6DU/TtpERwCIMII/AAAAAAAABfc/ebXfjV6L_Vc/s1600/IMG_8344.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-8LjzMkLW6DU/TtpERwCIMII/AAAAAAAABfc/ebXfjV6L_Vc/s400/IMG_8344.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krystyna chodzi ze mną co rano włączyć prąd lub, jeśli akurat to robię - obejść ogrodzenia po wypuszczeniu czterokopytnych po śniadaniu. Nie, żeby robiła to bezinteresownie - kociambry dostają swoje śniadanie zaraz po koniach - a, że ostatnio się to zepsuło, bo zacząłem wywozić choć po kilka taczek zaraz po wyrzuceniu koniowatych na padok, ignorując głośno burczące brzuchy kotowatych - to woli mnie pilnować. Na ogół zresztą, oba koćkodany zgodnie dzielą walizkę "Conina":&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PSxVxoL8Bok/TtpGGqgikGI/AAAAAAAABfk/vq8drLmuud0/s1600/IMG_8339.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-PSxVxoL8Bok/TtpGGqgikGI/AAAAAAAABfk/vq8drLmuud0/s400/IMG_8339.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę przymała - ale cóż: większych na pokład samolotów nie zabierają..!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pastwisko tymczasem może i nieźle się prezentowało w promieniach zachodzącego słońca:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gvxX5Dnh2EU/TtpHLLvfqII/AAAAAAAABfs/dvXeeF1VqS8/s1600/IMG_8346.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-gvxX5Dnh2EU/TtpHLLvfqII/AAAAAAAABfs/dvXeeF1VqS8/s400/IMG_8346.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale prawda jest taka, że zostało przystrzyżone niemal do gruntu - i regularnie zafajdane, z czego się zresztą, skądinąd, nawet i cieszę - fajna trawa będzie w przyszłym roku!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CPnIreaCUJg/TtpIb8V07zI/AAAAAAAABf0/L5MXC4RkxOQ/s1600/IMG_8348.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-CPnIreaCUJg/TtpIb8V07zI/AAAAAAAABf0/L5MXC4RkxOQ/s400/IMG_8348.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej ufajdane pastwisko jest w ulubionym miejscu czterokopytnych, czyli w tzw. "lewej kieszeni":&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-L-7g8_PS86o/TtpKQb6_kBI/AAAAAAAABf8/waJDwA579Co/s1600/IMG_8365.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-L-7g8_PS86o/TtpKQb6_kBI/AAAAAAAABf8/waJDwA579Co/s400/IMG_8365.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pbONkDrSObQ/TtpLHH8dIHI/AAAAAAAABgE/hrGNtpildHg/s1600/IMG_8351.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-pbONkDrSObQ/TtpLHH8dIHI/AAAAAAAABgE/hrGNtpildHg/s400/IMG_8351.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale i tu - po sąsiedzku - Lepsza Połowa wypatrzyła na Dzikim Zachodzie zakątek romantyczny:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VMDth4uihQo/TtpLrrJxrfI/AAAAAAAABgM/SBpQxLLvq6s/s1600/IMG_8361.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-VMDth4uihQo/TtpLrrJxrfI/AAAAAAAABgM/SBpQxLLvq6s/s400/IMG_8361.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po sąsiedzku zaś... robi się siano!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oL3cLOgNHGA/TtpMJGdM_RI/AAAAAAAABgU/24Medg6tWI0/s1600/IMG_8362.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-oL3cLOgNHGA/TtpMJGdM_RI/AAAAAAAABgU/24Medg6tWI0/s400/IMG_8362.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9ocBvVe2AcQ/TtpNfQ7mEHI/AAAAAAAABgc/qETxNF1YWas/s1600/IMG_8363.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-9ocBvVe2AcQ/TtpNfQ7mEHI/AAAAAAAABgc/qETxNF1YWas/s400/IMG_8363.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To Radek, druh mój serdeczny, skosił wreszcie swój tzw. "perz" - na który cały wrzesień nawiewało mi stado, bo zielony był i pełen koniczyny!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A rok temu już od tygodnia leżało pół metra śniegu...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7420015687502320092?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7420015687502320092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/grudniowe-pastwisko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7420015687502320092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7420015687502320092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/12/grudniowe-pastwisko.html' title='Grudniowe pastwisko'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8LjzMkLW6DU/TtpERwCIMII/AAAAAAAABfc/ebXfjV6L_Vc/s72-c/IMG_8344.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5578949963666189648</id><published>2011-11-27T16:45:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T17:49:17.288+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hierarchia społeczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><title type='text'>Dlaczego jestem (na ogół) pesymistą?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamieszczając w poprzednim numerze „Najwyższego Czasu!“ moją „&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/11/suma-wszystkich-strachow.html"&gt;Sumę wszystkich strachów“,&lt;/a&gt; Szanowna Redakcja była łaskawa okrasić tekst nader optymistycznymi zdjątkami, opatrzonymi w dodatku podpisami których związku z tekstem – w żaden sposób nie potrafię się domyślić. Widać, jak zwykle, kiepsko u mnie z myśleniem…&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vzaQdx0ltZk/TtJXgRve7HI/AAAAAAAABe8/aEFTkmROCjc/s1600/img002.2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://4.bp.blogspot.com/-vzaQdx0ltZk/TtJXgRve7HI/AAAAAAAABe8/aEFTkmROCjc/s400/img002.2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OMLzVq_WFNs/TtJaaP00TxI/AAAAAAAABfM/rvLwOAWylR0/s1600/img003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-OMLzVq_WFNs/TtJaaP00TxI/AAAAAAAABfM/rvLwOAWylR0/s400/img003.jpg" width="375" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wstęp do tego tekstu, w którym przyznałem się do programowego zwalczania optymizmu, był jak najbardziej serio. Właśnie znalazłem kolejny dla pesymizmu w kwestii sytuacji ogólnej powód: doczytałem (do połowy) po raz kolejny, ale po kilku latach od poprzedniej lektury – „Dawny ustrój a rewolucję“ de Tocqueville’a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego lektura klasyka liberalizmu (w dodatku: konserwatywnego!) miałaby mnie tak pesymistycznie nastrajać? Ano dlatego, że między wierszami jego analizy tego, jak monarchia absolutna rozłożyła na czynniki pierwsze (i na łopatki!) dawne społeczeństwo feudalne, torując tym samym drogę rewolucji, a właściwie to – nowoczesności – można wyczytać również i ten sam wniosek, który się w rzeczonej „Sumie…“ pojawił: podległość władzy jest zjawiskiem naturalnym, jest wręcz – naturalną potrzebą człowieka (tak samo, jak każdego innego zwierzęcia stadnego!). De Tocqueville nazywa to „potrzebą“, czy też „namiętnością“ równości – przeciwstawną na ogół „potrzebie wolności“, a tym samym – prowadzącą do despotyzmu, czy to jakobińskiego, czy napoleońskiego który, całkiem dla swoich twórców niespodziewanie, zrodziła rewolucja wolnościowa 1789 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli Państwo nie nadążacie (sam wcale nie jestem jeszcze pewien tego tak szybko wygłoszonego wniosku), to prześledźmy cały ten proces po kolei, krok po kroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punkem wyjścia analizy de Tocqueville’a jest ów „dawny ustrój“ – „ancient regime“ – niezmiernie podobny, tożsamy wręcz, na obszarze od Atlantyku po Wołgę (no dobrze: na temat Wołgi de Tocqueville raczej mało wiedział, ale „granic Polski“ jego wiedza, jak sam to w początkowych rozdziałach przyznaje, jak najbardziej sięgała – nawet, jeśli wiedza to opierała się głównie na kodeksie praw ogłoszonym w Prusach w roku 1795 dopiero…). Skądinąd „wielkie umysły działają podobnie“ – jeśli czytać „Barbarzyńską Europę“ Karola Modzelewskiego, dzieło które zachwalam i polecam każdemu konsekwentnie od lat – takie samo podobieństwo, tożsamość wręcz, przedpaństowowych, plemiennych struktur „Barbaricum“, od Atlantyku po Wołgę, jasno udowodnione obszernym materiałem źródłowym – musiało dać analogiczne podobieństwo, tożsamość wręcz – pierwotnych struktur państwowych, feudalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasach barbarzyńskich władza i prawo jak najbardziej istnieją (to już jest wniosek z lektury „Barbarzyńskiej Europy“ – de Tocqueville nie miał materiałów ani sposobności badania czasów tak odległych…), ale są „słabo widoczne“: 90% relacji w których jeden z ludzi dominuje nad drugim rozgrywa się w szeroko rozumianej rodzinie – rodzinie obejmującej nie tylko głowę rodu, jego żonę i dzieci, ale także: niewolników, wyzwoleńców różnej kategorii, klientów (czyli inaczej: „ludzi zależnych“) i całą masę innych „swojaków“. Pozostałe 10% to relacje pomiędzy głowami rodów: w tamtej epoce – żywo przypominające dzisiejsze stosunki między państwami jako że gdy wszyscy byli zbrojni i wolni, zaś o „sprawach wspólnych“ rozstrzygał wiec zbrojnych i wolnych, było rzeczą nader nierozsądną drażnić głowę rodu nie mając po temu istotnej przyczyny i nadziei na poparcie innych, co najmniej równie dobrze uzbrojonych „głów“!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skądinąd widząc, jak się ten sam model stosunków międzyludzkich odtwarza po tysiącach lat chociażby w działaniu mafii – nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to właśnie jest stan dla naszego gatunku „naturalny“ – tak byśmy się zachowywali, gdyby nie było państwa, niezależnie od tego, czy jesteśmy niepiśmiennymi czcicielami Odyna lub Swaroga, czy absolwentami Oxofordu lub nawet (ho! ho!), samej SGH…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze państwa, państwa feudalne, tym się różniły od wcześniejszego „stanu barbarzyństwa“, że władza wcześniej rozproszona, bezpostaciowa, pozbawiona widocznej formy – zdobyła wreszcie swoją widzialną postać: od razu zresztą dwoistą – monarchii i Kościoła. Jednak owa postać widzialna władzy zasięgiem swoich kompetencji obejmowała tylko te 10% stosunków społecznych, które wcześniej rozgrywały się pomiędzy głowami rodów. Z chwilą pojawienia się monarchii i Kościoła, głowy rodów, pod dawnemu zbrojne i wolne, przestały już traktować się wzajem jak niezależne państwa – poddały się sądowi zbrojnemu monarchy i moralnemu – Kościoła. Nie zawsze było łatwo wyrok takiego sądu wyegzekwować, nie raz też się zdarzało, że to głowa rodu lub jakaś ich koalicja obalała monarchę i wprowadzała na tron innego – monarcha zresztą też był zarazem jedną z owych „głów“, przynajmniej – w stosunku do własnych poddanych, nad którymi panował bezpośrednio. Był to jednak system sprawowania władzy stosunkowo trwały – utrzymał się na większości terytorium Europy przez lat co najmniej 800 – a przy tym: dający stosunkowo najwięcej wolności w dotychczasowych dziejach ludzkości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wniosek może się wydawać Państwu paradoksalny. Jakże to tak? Ustrój w którym 90% ludności pada na twarz, nurzając się w prochu i pyle przed lada szlachetką, w którym owe 90% ludności obrabia pańszczyznę, płaci czynsze, wypełnia (upokarzające) posługi osobiste, musi prosić o zgodę na małżeństwo czy zmianę zawodu lub miejsca zamieszkania – miałby więcej wolności dawać niż dzisiejsza demokracja i „prawa człowieka“???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano tak! Tak właśnie było. Takiej wolności osobistej, takiej wolności słowa i takiej wolności czynu, jaka panowała w średniowieczu europejskim nic w świecie dzisiejszym nie dorówna. Ustała już samowola „głów rodów“ – &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Gille_de_Rais"&gt;Gilles de Rais&lt;/a&gt; nie mógł dowolnie zaspokajać swoich chorych żądzy kosztem małoletnich synów swoich poddanych, był nad nim sąd ludzki i boski i sąd ten przywiódł go na szafot – nie sądzę przy tym, aby był w tym dziele wolniejszy czy bardziej opieszały od sądów współczesnych. Nie było zaś jeszcze samowoli władzy – gdyby któryś ze średniowiecznych królów napomknął chociaż o tym, że chętnie by sobie tak porządził, jak to dzisiaj byle premier byle „demokratycznego“ państwa rządzi, wydając na ten przykład „wojny“ kibicom piłkarskim, czy podnosząc ten lub ów podatek – koniec jego byłby tak rychły i tak pewny, że zapewne do dziś głowiliby się historycy, co też tak szybko pozbawiło tronu tak zdolnego władcę..? Władza „głów rodów“ – czyli de Tocqueville’a „władza arystokratyczna“ – równoważyła się z władzą monarchy i Kościoła. Nawet najsłabszy i najmniej zaradny mógł liczyć na pomoc i opiekę, o ile tylko sam tej pomocy i opieki przez próżną dumę nie odrzucił – każdy zaś, kto czuł że sprzyja mu szczęście i służy pełnia sił, mógł się starać choćby i o najwyższe dostojeństwa, pełnej zażywając dla tego wolności – jeśli tylko gotów był w tym celu znosić niewygody i trudy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że i w tym systemie zdarzały się nadużycia – gdzie ich nie ma? Epoka następna, która nadeszła wraz z pojawieniem się monarchii absolutnych, a potem wraz z rewolucją – wszelkie jednak nadużycia dawnego ustroju prześcignęła tak szybko, jakby o nic innego się nie starała usilniej, jak właśnie o to – bo w ciągu kilku lat zaledwie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;De Tocqueville pisał na prawie sto lat przed wojnami światowymi, komunizmem, nazizmem, Jewrosojuzem, Bankiem Światowym i innymi nieszczęściami XX i XXI wieku. Jednak już w jego pracy pełno jest melancholii i żalu za czasem, który odszedł wraz z owym „dawnym ustrojem“. Oczywiście złośliwiec w rodzaju Eryka Fromma wypomniałby Francuzowi jego pochodzenie – zamek de Tocquevillów do tej pory wznosi się w okręgu Valognes, z którego tyle razy hrabia Aleksy wybierany był deputowanym – jednak wartość takich zarzutów po prostu nie wymaga komentarza: bo i cóż z tego, że Platon pochodził z królewskiego rodu..? To ma niby dyskredytować jego filozofię? A gdyby pochodził z rodu kamieniarzy, jak jego mistrz, Sokrates? To co – bardziej byłby wiarygodny jako filozof..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś w okolicach renesansu królowie Zachodu, posiłkując się prawnikami wykształconymi na imperialnym prawie rzymskim i sojuszem z drobną szlachtą i mieszczaństwem dokonali przewrotu: obalili władzę arystokratycznych „głów rodów“ (we Francji, ostatecznie, dopiero za Ludwika XIII, znanego z „Trzech Muszkieterów“, po pokonaniu „Frondy książąt“), tym samym przejmując już nie tylko władzę nad tymi 10% stosunków społecznych, które kontrolowali wcześniej – a nad ich 100-procentową całością. De Tocqeville posiłkując się dokumentami „rady królewskiej“, „kontrolera generalnego“ i „intendentów“ XVIII-wiecznej Francji pokazuje, jak wielki był zakres tej władzy: żaden z poddanych króla Francji nie mógł założyć przytułku dla sierot, wybudować drogi lub kanału na własnej ziemi, założyć kopalni lub zawiązać z innymi poddanymi spółki handlowej – jeśli nie dostał pierwej pozwolenia z Paryża. Ba! Choć nie istniało jeszcze nawet takie pojęcie jak „konserwacja zabytków“ – to i tak każdy remont dzwonnicy, wymiana dachu na kościele czy odnowienie muru wokół wiejskiego cmentarza – wymagało takiej samej zgody wszechwładnej „królewskiej rady“. Rewolucja niczego tu nie wymyśliła, niczego nowego nie ustanowiła – rewolucja jedynie, likwidując dekorację dawnych stosunków feudalnych, utrzymywaną jako pozór, zasłona dymna i źródło dochodów dla królewskiego skarbu (bo za nadanie szlachectwa czy arystokratycznego tytułu, trzeba było królom z dynastii Burbonów słono płacić…) – ukazała wszechwładzę biurokracji w jasnym świetle dnia i uczyniła z niej widomy znak narodowej jedności. Rewolucja nie miała najmniejszego zamiaru – ani przez chwilę – ograniczać państwowej biurokracji, wyznaczać jej kompetencje czy granice uprawnień. Przeciwnie! Rewolucja zrobiła co mogła, żeby komptencje państwowej biurokracji żadnych granic nie miały…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoretycznie współczesna ideologia „praw człowieka“ (znowu poza de Tocqueville’a wykraczamy, wszak tego nie mógł przewidzieć…) ten brak rewolucji 1789 roku uzupełnia. Teoretycznie. Bo cóż to za „prawa człowieka“, które pozwalają dowolnie odbierać rodzicom ich dzieci? Cóż to za „prawa człowieka“, które pozwalają dowolnie odbierać właścicielom ich własność – chociażby w postaci zwierząt, rzekomo „źle traktowanych“..? Ilu rodziców rzeczywiście molestuje czy w inny sposób źle traktuje własne potomstwo? Ilu właścicieli naprawdę szkodzi własnym zwierzętom czy innej własności? Rzekome nadużycia naprawdę małej garstki są doskonałym pretekstem do przyznania urzędnikom władzy, której w dziejach ludzkości nigdy żadna zwierzchność oprócz najbardziej totalnej, do tej pory nie posiadała – bo nikt oprócz właściciela niewolnika (a i to nie zawsze i nie każdego…) nie mógł rozdzielić rodziców i dzieci i nikt, oprócz właściciela niewolnika, nie mógł dowolnie odebrać temu niewolnikowi rzeczy czy zwierząt pozostających w jego posiadaniu – tego nie mógł na ogół nawet „szef rodu“ w czasach barbarzyńskich mimo, że żadna zwierzchnia władza mu tak postępować nie zabraniała!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając de Tocqueville’a po raz kolejny, choć po dłuższej przerwie, tym bardziej mam dojmujące wrażenie, że dokonanie rewolucji nie jest rzeczą łatwą. Sam autor wyraźnie to zaznacza: we wschodniej części Niemiec, gdzie przetrwały do 1789 roku w pełni stosunki feudalne i pańszczyźniane, idee rewolucji szerzyły się o wiele słabiej i mniejsze miały oddziaływanie niż nad Renem, gdzie ani pańszczyzny, ani feudalizmu już dawno nie było. Żadnego zgoła wpływu nie miała rewolucja 1789 roku na Rosję – dodajmy od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego tak się działo? Dlatego – jak słusznie pisze hrabia Aleksy – że tam, gdzie system feudalny był rzeczywisty, funkcjonujący i żywy – gdzie zaspokajał on podstawowe potrzeby 90% mieszkańców: nie było miejsca na konflikt klasowy. Jeśli kodeks Fryderyka II w Prusach stwierdzał, że &lt;i&gt;Pan powinien dbać, by jego ubodzy chłopi mogli się uczyć. Powinien, w miarę możności, dostarczać środków do życia tym swoim wasalom, którzy nie mają ziemi. A jeśli który z nich popadł w nędzę, pan ma obowiązek przyjść mu z pomocą.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;– to związek pomiędzy panem a chłopem, jakiego taki dekret (przecież nie tworzący nowej rzeczywistości, a raczej – potwierdzający tylko to, co i tak było zwyczajem…) jest świadectwem, dalece przekracza związek między współczesnym obywatelem a jego państwem: państwo bowiem, jakkolwiek szeroki zakres „pomocy społecznej“ by nie oferowało, nie traktuje tego jako zobowiązania o charakterze bezwzględnym i zwykle wymaga od obywatela szeregu starań, nim mu taką pomoc przyzna. Tymczasem w ustroju feudalnym – sądząc po brzmieniu tego zapisu – stroną aktywną i podejmującą starania wcale nie był chłop, tylko… jego pan?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, wracając na chwilę do często się tu pojawiających dyskusji na temat położenia chłopów dawniej: taki fenomen jak „rabacja“ miał miejsce w Galicji po ponad 70 latach, czyli po trzech pokoleniach, ręcznego „majsterkowania“ cesarskich urzędników przy stosunkach między chłopami a dworem. W Królestwie Polskim jakieś poważniejsze wystąpienia chłopskie to właściwie – powstanie styczniowe. Czyli: 70 lat bez mała obowiązywania Kodeksu Napoleona, który wyzuł chłopów z ich średniowiecznego jeszcze prawa do posiadania ziemi i pozwolił ziemianom na swobodne rugowanie całych wsi. W Prusach – Wiosna Ludów, pół wieku po wspomnianym akapit wyżej kodeksie Fryderyka II. Czyż nie widać z tego dowodnie, jak bardzo musi się starać władza państwowa, aby konflikt między chłopem a jego panem spowodować..? O to się też i starała, przez dwa wieki, francuska monarchia absolutna, pozbawiając francuską szlachtę jakiejkolwiek praktycznej władzy – a zachowując jej drażniące ogół, czysto honorowe przywileje, które tym bardziej były nieznośne „stanowi trzeciemu“, im mniej miały uzasadnienia w rzeczywistych obowiązkach stanu uprzywilejowanego…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc: mała i słaba jest „sprawa wolności“. Jak pisze de Tocqueville, „namiętność równości“ nierównie silniejsza jest niż „namiętność wolności“ – ludzie wolą znosić despotyzm i niewolę, byle tylko nikt się nad nich nie wynosił i nikt nie był od nich w tej biedzie lepszy – niż zdawać się na hazard wolności, gdzie w każdej chwili znienawidzonemu sąsiadowi może się poszczęścić i postawi sobie lepszą chałupę, albo w inny sposób wykaże swoją nieznośną sąsiadom wyższość…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta właśnie zazdrość, to pragnienie by nikt nie był lepszy, mądrzejszy, wznioślejszy, szlachetniejszy – najpewniejszą jest podstawą i ubezpieczeniem wszelkich despotyzmów, z ostatnim despotyzmem „praw człowieka“ włącznie. Pesymistyczny wniosek, jaki z tego wynika jest taki, że w obliczu cywilizacyjnego kryzysu jaki wiąże się z nadmiernym zadłużeniem zbyt hojnych w powszechnym przekupstwie rządów i rosnącymi cenami nośników energii – ludzie instynktownie wybiorą bezpieczeństwo niewoli, a nie ryzyko wolności. Protekcjonizm, kontrola, wzrost kompetencji władzy, redystrybucja, racjonowanie i normowanie odgórne – to są hasła dnia dzisiejszego, to są hasła na czasie! Nie żadna tam wolność. Na co komu wolność..? Wolność to hasło politycznie podejrzanych arystokratów, którzy tylko szukają pretekstu, żeby się nad zwykłego zjadacza chleba wynosić…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5578949963666189648?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5578949963666189648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/dlaczego-jestem-na-ogo-pesymista.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5578949963666189648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5578949963666189648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/dlaczego-jestem-na-ogo-pesymista.html' title='Dlaczego jestem (na ogół) pesymistą?'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vzaQdx0ltZk/TtJXgRve7HI/AAAAAAAABe8/aEFTkmROCjc/s72-c/img002.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8233102213513356882</id><published>2011-11-26T16:40:00.000+01:00</published><updated>2011-11-26T16:40:24.413+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>Marketing</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie powiem że lubię, ale - toleruję NAWET whisky "Golden Loch" z Pierdonki. Wiem też, że w marketingu tak trzeba - ale też: dokładnie takie zadęcie i taka przesada, to jest właśnie to, co mnie w tego rodzaju sytuacjach denerwuje... Sami zobaczcie, czy można coś takiego traktować poważnie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WnC60kQ0UTA/TtEG9VuRmOI/AAAAAAAABes/XJ_Eg2Ng-hg/s1600/img001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-WnC60kQ0UTA/TtEG9VuRmOI/AAAAAAAABes/XJ_Eg2Ng-hg/s400/img001.jpg" width="330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem czytam sobie pomalutku, wśród innych zajęć, ponownie po długiej bardzo przerwie de Tocqueville'a. Może jutro coś na ten temat napiszę...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8233102213513356882?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8233102213513356882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/marketing.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8233102213513356882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8233102213513356882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/marketing.html' title='Marketing'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WnC60kQ0UTA/TtEG9VuRmOI/AAAAAAAABes/XJ_Eg2Ng-hg/s72-c/img001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8411780019805295200</id><published>2011-11-24T14:36:00.000+01:00</published><updated>2011-11-24T14:36:15.495+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poszukiwanie pracy'/><title type='text'>Modlin</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważacie Państwo, że komedie Barei są przerysowane? Ja tak wcale nie uważam. Na co mam twarde dowody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umyśliłem sobie ci ja pojechać dziś rano do Modlina pociągiem. Dlaczego pociągiem? Bo podróż koleją skraca czas! No i taniej jest, zwłaszcza z biletem miesięcznym - przezornie jednak, nim takowy wykupię, chciałem trasę wypróbować...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zjawiłem się zatem na stacji, jakieś dziesięć minut przed planowanym odjazdem pociągu, wcześniej w sieci wypatrzonego. Połowę z tych dziesięciu minut zużyła pani wybierająca smak landrynek, które chciała sobie kupić na podróż. Spoko! Dalej zostało przecież całe pięć minut, prawda..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Proszę Pani, poproszę do Modlina przez Warszawę Zachodnią i Warszawę Wolę.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Modlin, Modlin... to gdzieś koło Wschodniego..?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- No nie do końca, raczej na północ bardziej - ZOO, Legionowo...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Ale to są Koleje Mazowieckie..?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Bezapelacyjnie, bez najmniejszych wątpliwości..!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- No szukam, szukam... ojej, komputer się wiesza...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Ale jak pan chce tam dojechć?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Proszę Pani do dworca Warszawa Zachodnia, stamtąd na piechotę do stacji Warszawa Wola i dalej pociągiem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Warszawa Wola... o - jest! Ojej, ale tam pociąg jedzie przez Warszawę Wschodnią i Gdańską...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- I właśnie dlatego przechodzę na piechotę z Warszawy Zachodniej...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Ale pociąg już i tak panu odjechał...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i nie oszczędziłem: pojechałem do Modlina samochodem. Ponownie spróbuję komunikacji publicznej w przyszłym tygodniu - jutro i tak musiałbym autem, mam spotkanie na mieście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/qlMEpSbESiU" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8411780019805295200?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8411780019805295200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/modlin.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8411780019805295200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8411780019805295200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/modlin.html' title='Modlin'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/qlMEpSbESiU/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5538731591179907771</id><published>2011-11-21T08:33:00.000+01:00</published><updated>2011-11-21T08:33:05.492+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dar wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transfer danych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Apple'/><title type='text'>Jesteśmy, jesteśmy,</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tylko doświadczamy trudności technicznych. W drugiej połowie przedpoprzedniego tygodnia nie pisałem, bo kobyła przechodziła kryzys: przestała w ogóle jeść, wydalała głównie sprężony gaz z larwami gzów – makabrycznie to wyglądało. Ogólnie – pomysł Pana Doktora odstawienia jej od pastwiska i pozostawienia pod wiatą na sianie i słomie nie był najlepszy, choć oczywiście – zwykle tak się właśnie robi i robić powinno. W związku z czym cały świąteczny piątek pasłem ją na najzieleńszych kąskach trawy, jakie tylko udało mi się w okolicy znaleźć, a znajdowłem je głównie na naszej w rajski ogród obróconej pustyni. To było jedyne, co jeszcze jeść chciała. I od tego wypasu zaczęła się poprawa. W sobotę przyjechało dobre, nadwiślańskie siano w belkach – została z belką sam na sam pod wiatą, gdy reszta poszła na pastwisko i do wieczora udało się jej wyżreć dziurę, w której chowała cały łeb i pół szyi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak zszedł nam poprzedni weekend, o święto przedłużony. W poniedziałek dotarła do nas przysłana z Litwy płytka instalacyjna Mac OS 10.4… Od pewnego czasu nasz „piecyk“ G5 nie działał najlepiej: częste awarie zasialania, jakie dotykały naszą wieś przez ostatni rok, tudzież dwukrotne „uratowanie“ końputera przez naszego kochanego kociambra, który spuścił wazonik z wodą z parapetu na przedłużacz (a mógł spuścić wprost na komputer, prawda?!) sprawiły, że system często się wieszał i nie zawsze startował tak chętnie, jak powinien. Problemy objawiały się szczególnie często przy próbach uruchomienia – jak to zwykle u Apple’a bywa – „third party applications“. To jest – na ten przykład: blueconnecta!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.apfeltalk.de/forum/attachments/77185d1321120140-f-hrt-mehr-you_need_to_restart_your_computer_mac.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="215" src="http://www.apfeltalk.de/forum/attachments/77185d1321120140-f-hrt-mehr-you_need_to_restart_your_computer_mac.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu wyjaśniam na potrzeby Szanownych P.T. Komentatorów: nie szukam nowego sprzętu komputerowego, nasz „piecyk“, kupiony w lepszych czasach na Allegro za niewielkie pieniądze, najzupełniej nam wystarczy na następne lata – jak sądzę. Przynajmniej do czasu, dopóki działa stary modem usb od Ery (jeszcze wtedy…) – bo nowy, który dostaliśmy kilka miesięcy temu wraz z nową umową już się domaga Intela i z innym procesorem nie chce gadać. A dlaczego Mac? Bo tak! Raz, że przyzwyczaiłem się w mojej pierwszej pracy, czyli w redakcji „Super Expressu“ (tu w tle słychać buczenie Moralnej Większości: błeee, ludowi ciemnotę wciskał! A tak – wciskałem. Nie mam sobie jednak nic do zarzucenia: zrobiłem materiał o potworze z Loch Ness, to prawda – ale Nessi całość tekstu autoryzowała, nie było tam więc ani słowa nieprawdy! Poza tym: była to jedna z dwóch prac w moim życiu, które dostałem bez żadnych znajomości i protekcji – z ogłoszenia. Drugą jest współpraca z „Końskim Targiem“, gdzie po prostu posłałem mailem tekst – i poszedł…).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.whisky.li/tour/nessi1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://www.whisky.li/tour/nessi1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Dwa, że w czasach, kiedyśmy się komputeryzowali z Lepszą Połową, czyli te… naście lat temu: w zasadzie nie było innego wyboru. Kilkanaście różnych języków do wyboru można było sobie zainstalować bez drapania się w lewe ucho przez prawe ramię tylko na Mac-u. I tak już zostało. A jedną z najpoważniejszych zalet tej sytuacji jest to, że rzadko bardzo cokolwiek trzeba z tym sprzętem czynić innego niż zwyczajnie używać. Niestety – zaleta ta staje się wadą, gdy jednak uczynić coś przyjdzie. Bo po prostu: nikła jest moja „sprawność komputerowa“ i mimo, że przeinstalowanie Mac OS-a naprawdę nie jest trudne – to i tego potrafię zapomnieć, skoro robię to raz na 5 – 6 lat… W tym przypadku – nie miałem nawet z czego, bo „piecyk“ kupiłem na Allegro z gotowym, zainstalowanym systemem i płytki z „Tigerem“ nigdy nie miałem. Przez lata nie było takiej potrzeby. Teraz, poratowała nas rodzina Lepszej Połowy, dosyłając płytki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, druga płytka, MUSIAŁA być walnięta. W czym zapewne walny był udział Poczty Polskiej: przesyłka, mimo że w dobrze zabezpieczonej kopercie, dotarła do nas w stanie takim, jakby ją ktoś żuł i wypluł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro druga płytka była walnięta, bo musiała taka być – to natychmiast wpadliśmy w błędne koło: instalator domagał się drugiego dysku, kiedy go dostawał wieszał się, po restarcie proces zaczynał się od nowa. Potwornie irytująca sytuacja! Nie obyło się od dzwonienia po znajomych, żeby nam numer telefonu do przesympatyczne firmy komputerowej na Ateńskiej znaleźli (zapisany go miałem na mailu, do którego w tej sytuacji oczywiście nie było dostępu…). Rady typu „jabłko C“, czy „jabłko – shift – p – r“, niewątpliwie w innych okolicznościach zbawienne, nic nie dały, przeklętego instalatora wyłączyć się nie dało. Czarna rozpacz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż przypomniało mi się, że mam śrubokręt… i po prostu odłączyłem dysk „Behemot“, na którym ów przeklęty instalator zdołał się już zapisać. Potem wystarczyło ponownie go włączyć, po uprzednim starcie z płytki – i rozpocząć instalację od początku, z pominięciem programów z „dysku drugiego“. Z tym, że oczywiście: tu już nie było mowy o żadnej podmiance systemu „na barana“ – trzeba było sczyścić twardziela do końca, na nowo go formatując.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i pięknie, wszystko działa. Tylko pojawił się jeden drobny problem: Safari 2.0, które się nam tym sposobem zainstalowało w miejsce swojej o oczko nowszej wersji którą mieliśmy poprzednio – okazało się bardzo niestabilne. W szczególności, wieszało się na Googlach, mowy nie było o zalogowaniu się do Bloggera – i tu już Państwo wiecie, dlaczego przez kolejny tydzień milczałem…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, podjąłem natychmiast zakrojone na szeroką skalę próby ściągnięcia update’u, tudzież – znalezienia dla tego poronionego Safari jakiegoś sensowniejszego zamiennika. Tak szeroka była skala tych prób, że się nam limit w T-mobile&amp;nbsp; wyczerpał i kiedy wreszcie w piątek wygrzebałem gdzieś w zakamarkach końputerowej pamięci (dobrze jest mieć dwa twarde dyski!) stareńkiego Firefoxa, który o dziwo – działa – logowanie się do czegokolwiek poza najmniej wymagającymi pod względem szybkości transferu forami internetowymi, po prostu nie miało sensu. Dziś jest 21, więc nowy limit – melduję się zatem Państwu – nie obiecując wcale, że będę pisał często i obszernie. Po prostu: mam bardzo dużo pracy a mało wolnego czasu i wygląda na to, że w najbliższej przyszłości tego wolnego czasu będę miał coraz mniej. Ale głowę przez ten tydzień z okładem wypełniły mi tysiące słów, więc jakoś trzeba będzie to ciśnienie spuścić, to prawda…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kobyła ma się już dobrze. Nawet owies żre, lubo na razie bez zwykłego dla niej łakomstwa – konsystencja kału też się bardzo poprawiła. Tyle, że znowu kłopot: siano nadwiślańskie w belkach schodzi nam mniej więcej o 30% szybciej, niźlim się spodziewał – a to burzy zarówno wyliczenia terminów kolejnych dostaw, jak i kalkulację kosztów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5538731591179907771?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5538731591179907771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/jestesmy-jestesmy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5538731591179907771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5538731591179907771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/jestesmy-jestesmy.html' title='Jesteśmy, jesteśmy,'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-6368690206005859140</id><published>2011-11-08T08:50:00.001+01:00</published><updated>2011-11-09T21:17:33.450+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osman Guli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='padoki'/><title type='text'>Cygan powieszony</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak wiadomo dla towarzystwa Cygan dał się powiesić. Nasza Dalia wlkp dla towarzystwa – zjadła trochę meszu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DyI-lmdvPHE/Ssuc3bsmv1I/AAAAAAAAAOE/Nu7albFPMVk/s320/Pisanello+hanged+men.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_DyI-lmdvPHE/Ssuc3bsmv1I/AAAAAAAAAOE/Nu7albFPMVk/s400/Pisanello+hanged+men.jpg" width="331" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kłopotu z&amp;nbsp;tym było co niemiara! Ale zacznę od początku: stanęliśmy na tym, prawda, że Starsza Pani dostała FloryBoost na odtrucie – nic to nie pomogło. Ani na humor (w dłuższej perspektywie), ani na konsystencję kału czy ogólne chudnięcie. W sobotę zatem Pan Doktor odwiedził nas po raz drugi. Pobrał krew do badania i podał kobyle inverminę. Morfologia krwi okazała się być w normie – stanu zapalnego nie ma. Widocznych efektów inverminy też nie było tak od razu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Za to całe stado od sobotniego popołudnia kiblowało pod wiatą, tj. na padoku piaszczystym – zimowym. Długo kombinowaliśmy jak tu je jednak wypuścić na trawę tak, żeby sama Dalia została na sianie i słomie (którą nam M. dobrotliwie użyczył na tę okoliczność: w okolicy teraz słomy nie ma, a jak jest – to droższa od siana, ścielimy więc sianem normalnie…), a ogrodzenia to przetrwały. W końcu wczoraj zostawiliśmy ją z&amp;nbsp;Szafranką – a reszta się pasła. Szafranka szczęśliwa nie była, ale trudno: życie nie bajka, czasem pocierpieć trzeba. Dzisiaj też się coś wymyśli…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8m-G6OVwQGk/TrjYctrMUWI/AAAAAAAABd0/qGlGYO2QHRY/s1600/IMG_8335.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-8m-G6OVwQGk/TrjYctrMUWI/AAAAAAAABd0/qGlGYO2QHRY/s400/IMG_8335.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Dalia wlkp&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj rano po raz pierwszy znalazłem wydalone larwy gzów. Znakiem tego, fizyczną przyczynę depresji naszej matrony jużeśmy właśnie odkryli: na znak protestu przeciw odejściu Glusia, kapciuszka i przyjacielka – daliśmy się zagzić!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ konsystencja kału na razie nie uległa zmianie, wypadało podać kobyle mesz, co i Pan Doktor telefonicznie skonsultowany w tej sytuacji radził. Nie jest to takie proste, gdyż:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;-&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;w okolicy można bez problemu nabyć w ilościach hurtowych otręby pszenne – ale otrąb owsianych żadna hurtownia nie prowadzi (w końcu kupiłem po prostu 8 paczek po 200 gram w „Lewiatanie“ – w większą ilość po sensowniejszej cenie wypadnie zaopatrzyć się w Warszawie bo przecież – nie ma się co oszukiwać: jeśli Starsza Pani dała się zagzić, to cała reszta też i po odrobaczeniu, jak spadnie pierwszy śnieg, również im będzie dobrze meszu dać…),&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;-&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nasza turystyczna kuchenka gazowa niezbyt się nadaje do długotrwałego, powolnego gotowania, której to obróki koniecznie wymaga siemię lniane przed połączeniem z&amp;nbsp;otrębami (Lepsza Połowa zmieliła zatem najpierw siemię robotem kuchennym – a do gotowania użyliśmy kozy),&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify; text-indent: -18.0pt;"&gt;-&lt;span style="font: normal normal normal 7pt/normal 'Times New Roman';"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nie mamy nie wiadomo ilu wielkich garnków i nie bardzo mamy jak mieć, bo i tak już nasza chatka ze strychem włącznie zagracona jest ponad miarę – a tu by się, po prawdzie, spory żeliwny kocioł przydał (Lepsza Połowa poświęciła swój jedyny garnek do gotowania ziemniaków…).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mesz wyszedł pyszny i wyszło go… troch dużo jak na jednego konia! Ale cóż: wychodzi na to, że zostało nam składników na jeszcze dwie porcje, a zdobyta dzięki temu doświadczeniu, z&amp;nbsp;takim poświęceniem przeprowadzonemu przez Lepszą Połowę wiedza – jest bezcenna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mesz wyszedł pyszny, ale Dalia wlkp… nie chciała go jeść! Ot liznęła raz czy dwa – i wszystko. Nawet posypywanie owsem z&amp;nbsp;wierzchu niewiele dało (do posypywania cukrem nie chcieliśmy się posuwać…).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To skąd wiemy, że pyszny..? A, bo wszystkim innym smakował! Bubie dałem trochę na ręku – prześmieszne było, jak mi to z&amp;nbsp;palców zlizywała (ale Lepszą Połowę potem już trochę ugryzła – smakowało jej coraz bardziej widać…), a generalnie: towarzystwo pchało się do wiaderka z&amp;nbsp;meszem ze wszystkich stron…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7mboEvi36zs/TrjZmyK-8lI/AAAAAAAABd8/fAFg4RGjbSo/s1600/IMG_8336.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-7mboEvi36zs/TrjZmyK-8lI/AAAAAAAABd8/fAFg4RGjbSo/s400/IMG_8336.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Osman Guli, czyli Buba&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wychodzi na to, że Wielki Straszny Zwierz… nigdy meszu wcześniej nie jadł? Po prawdzie – to myśmy jej go nie dawali – ale przecież mamy ją na własność dopiero od 2004 roku, a na swoim osiedliśmy ledwo dwa lata z&amp;nbsp;małym hakiem temu. Nie mogę głowy dać, ale coś mi się kołacze, że przynajmniej w dwóch z&amp;nbsp;kilku stajni w których staliśmy pensjonatem podobno konie miały były dostawać mesz co jakiś czas? No cóż: nie jest to już w tej chwili takie istotne…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po prawdzie to z&amp;nbsp;wszystkich bardziej skomplikowanych procedur przygotowywania żarła dla koni (moglibyśmy na przykład moczyć owies, a nie podawać suchy, nieprawdaż..?) zrezygnowaliśmy po części z&amp;nbsp;konieczności (bywało i tak, wcale często, że w portfelu zostawało 20 złotych na cały tydzień, a to nie jest okoliczność zachęcająca do kulinarnych eksperymentów…), a po części – na podstawie doświadczeń minionych dwóch lat. Nasze konie, mając 24-godzinny dostęp do pastwiska (o ile tylko tego pastwiska nie pokrywał śnieg), nie tylko nigdy przez te dwa lata na nic nie chorowały, ale też – nie zdarzyło się ani razu, żeby którykolwiek zakolkował, miał nieprawidłową konsystencję kału – czy czymkolwiek w jakikolwiek inny sposób odbiegał od normy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SmLPeZmki24/TrjbyJHKzKI/AAAAAAAABeE/tcbbhMwf564/s1600/IMG_8333.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-SmLPeZmki24/TrjbyJHKzKI/AAAAAAAABeE/tcbbhMwf564/s400/IMG_8333.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pośniadaniowa drzemka&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Problem w tym, że już od jakiegoś czasu w tym roku stado nie ma 24-godzinnego dostępu do pastwiska – i wygląda na to, że powinniśmy naszą politykę w tej materii&amp;nbsp; zweryfikować, bo zaczynają się kłopoty, o których chcieliśmy już nigdy nie słyszeć… Naprawdę nie chciałbym, żeby tu się zrobiło tak, jak w większości podwarszawskich stajni, gdzie już w końcu maja kończy się trawa – i to jest jeden z&amp;nbsp;powodów, dla których ogłoszenie o pensjonacie zniknęło już jakiś czas temu ze strony. Albo uda się nam wypracować takie procedury, żeby zachowany został przynajmniej ten standard życia koni, do jakiego przywykły przez poprzednie dwa lata mimo zwiększonej obsady – albo pensjonatu nie będzie. I tak mielibyśmy teraz przerwę zimową, bo przecież nie przyjmę do chowu bezstajennego konia, który nie zdążył sobie wyhodować odpowiedniego futra. To, czy od wiosny ogłoszenie wróci, czy nie – zależy od tego, co się nam uda wymyślić i zrealizować przed końcem kwietnia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0M_5qYXfb3Y/TrjdaPauk5I/AAAAAAAABeM/1sJHTZV2SyI/s1600/IMG_8337.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-0M_5qYXfb3Y/TrjdaPauk5I/AAAAAAAABeM/1sJHTZV2SyI/s400/IMG_8337.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Poranny bałagan przed wiatą - zanim zdążyliśmy wyrzucić większość stada na pastwisko i posprzątać&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wracając zaś do meszu i powieszonego Cygana. Wieczorem nie udało się nakarmić meszem Wielkiego Strasznego Zwierza. Podziumdział trochę, powykomadlał (jak się na grymaszące dziecko na Kociewiu mówi), nawet wyprowadzona za ogrodzenie i trzymana na uwiązie przy wiaderku – jeść tego świństwa nie chciała! Co było zrobić? Mogliśmy albo skarmić to od razu całej, bardzo takiemu rozwiązaniu przychylnej reszcie – albo zaryzykować i poczekać do rana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zaryzykowaliśmy. Miałem po prawdzie nadzieję, że przez noc Zwierzu zgłodnieje i zje bez grymaszenia. To się nie udało – bo dalej wolała nie jeść w ogóle. Ale za to, jakoś tak sam z&amp;nbsp;siebie, znalazł się inny sposób. Musiałem też włączyć odmrażanie kranu – i kiedy byłem pod wiatą, Zwierz dokonał abordażu na wiaderko z&amp;nbsp;owsem Buby. Buba zaś, dobrała się do meszu – dowodnie stwierdzając, że ryzyko o tyle się opłaciło, że paciajka dalej jest smaczna, nie zepsuła się przez noc. Reszt koni, kończąc swój owies, dołączała się do Buby. No i kiedy Dalia zobaczyła, że Buba ze smakiem pałaszuje kaszkę, że wpycha się jej do wiaderka na przemian Maleństwo i Melesugun – uznała, że widać nie jest to takie złe! Wszystkiego dalej nie zjadły, ale tym razem – Wielki Straszny Zwierz liznął w miarę solidną porcję…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z3hQRGIMU5M/Trjeyvi76rI/AAAAAAAABeU/kCCHCIwi3zE/s1600/IMG_8334.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z3hQRGIMU5M/Trjeyvi76rI/AAAAAAAABeU/kCCHCIwi3zE/s400/IMG_8334.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Miałem nadzieję, że na nosie Buby będą jeszcze resztki po meszu: ale widać zdążyła się oblizać...&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-6368690206005859140?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/6368690206005859140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/cygan-powieszony.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6368690206005859140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/6368690206005859140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/cygan-powieszony.html' title='Cygan powieszony'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DyI-lmdvPHE/Ssuc3bsmv1I/AAAAAAAAAOE/Nu7albFPMVk/s72-c/Pisanello+hanged+men.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-7521746884660491816</id><published>2011-11-06T09:01:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T10:01:23.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hierarchia społeczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='własność'/><title type='text'>Suma wszystkich strachów</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jak Państwo doskonale wiecie: pesymiści to też optymiści – tyle, że lepiej poinformowani. Optymizm jest w związku z&amp;nbsp;tym na łamach tego bloga zwalczany programowo i – jak sądzę – konsekwentnie? Jest to bowiem prosty wyraz niedoinformowania, czyli co najmniej: braku spostrzegawczości. Jeśli nie wręcz: nieuctwa..? A czy można nie piętnować braku spostrzegawczości i nie wytykać nieuctwa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Bardzo szczególnym i szczególnie często tu piętnowanym rodzajem niczym nie uzasadnionego optymizmu jest wiara w utopie. Dzisiaj zajmiemy się utopią liberalną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Przy czym od razu zaznaczam, że nie chodzi mi tu o utopijną – jak się niedawno przekonaliśmy – wiarę środowisk wolnościowych w to, że ich polityczna reprezentacja załapie się przynajmniej na budżetową dotację, bo ustuka te minimum 3% głosów (jakkolwiek takie zdanie nie brzmi absurdalnie, to przecież tak właśnie było, n’est pas?). To by było zbyt trywialne. Przy tym – to w końcu nie jest tak całkiem niemożliwe. Jak nie dziś to za 4 lata, a jak nie za 4 lata, to może za lat 40..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Tym co jest z&amp;nbsp;całą pewnością niemożliwe, jest cel liberalnych dążeń: „państwo minimum“. Skądinąd zresztą, owo „państwo minimum“ liberałów jest tak samo niemożliwe, jak niemożliwy jest „stan bezpaństwowy“ wszelkiej maści anarchistów, zarówno kapitalistycznych, jak i całkiem przeciwnych, jak niemożliwe jest „państwo neutralne światopoglądowo“ czy też „państwo świeckie“ Naszych Ukochanych Postępowców – i jak niemożliwa jest cała masa innych pięknie brzmiących haseł.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Natomiast historia dowodzi, że możliwe jest istnienie &lt;/span&gt;&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/search/label/legizm"&gt;Tyranii Doskonałej.&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; Co prawda: raczej na krótką metę. Korea Północna niczego w tej materii nie dowodzi o tyle, że jej istnienie nie byłoby możliwe bez zewnętrznego wsparcia, które panująca tam dynastia Kimów nader zręcznie potrafi na sąsiadach wymuszać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Symptomatyczna asymetria. Ten świat nie jest miłym i przyjaznym miejscem do zamieszkania. Niszczyć jest o wiele łatwiej niż tworzyć – skądinąd też: lenić się jest łatwiej niż pracować, a żyć na cudzy koszt – łatwiej, niż samemu zasuwać w pocie czoła. Taka jest po prostu natura otaczającej nas rzeczywistości: stany nieuporządkowane są daleko bardziej prawdopodobne od uporządkowanych – o czym wielokrotnie i o wiele ode mnie kompetentniej pisał &lt;/span&gt;&lt;a href="http://bobolowisko.blogspot.com/"&gt;Profesor Bobola&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Życie w ogóle, a życie społeczne w szczególności, jest tylko wyjątkiem od ogólnego stanu chaosu cieplnego. Nieustannie też, jest przez ów chaos atakowane: tak samo jak molekuły żywej komórki muszą się opierać anarchii ruchów Browna, atakującej porządek od wewnątrz i z&amp;nbsp;zewnątrz – co robią dzięki srogiej sprawności wielopiętrowych mechanizmów regulacyjnych i samonaprawczych – tak i życie społeczne nieustannie musi się bronić przed lenistwem, agresją, skłonnością do życia na cudzy koszt i całą masą innych przywar, które atakują je od wewnątrz i z&amp;nbsp;zewnątrz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Dotyczy to wszystkich istot społecznych: nawet wśród mrówek są przecież wojowniczki, które bronią mrowiska przed atakami skłonnych do rabunku (a więc – do życia na cudzy koszt!) konkurentek lub… same rabują dobytek innych! A przecież zachowanie mrówek wydaje się w 100% zdeterminowane wrodzonym instynktem, prawda? Mrówki żadnej wolnej woli nie mają. Widać, że strategia „życia na cudzy koszt“ – jest uniwersalnie skuteczne. Czego zresztą jest w przyrodzie (i to nie tylko w królestwie zwierząt, ale i wśród roślin) o wiele więcej przykładów. Mrówki miały miliony lat na to, aby wykształcić instynkt atakowania konkurencji i rabowania jej dobytku – oraz instynkt obrony przed takimi atakami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9DgELDarGdw/Sr4b5DqjrPI/AAAAAAAACWc/WJY7-LgJIP0/mrowki3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="293" src="http://2.bp.blogspot.com/_9DgELDarGdw/Sr4b5DqjrPI/AAAAAAAACWc/WJY7-LgJIP0/mrowki3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wśród zwierząt odrobinę bardziej skomplikowanych takich, których zachowanie nie jest aż tak dokładnie zdeterminowane – o ile tylko zwierzęta te tworzą choćby i doraźnie stada: występuje zawsze władza i prawo. Stado bez władzy i prawa, tj. bez akceptowanej przez wszystkich jego członków hierarchii z&amp;nbsp;przywódcą na czele i bez akceptowanych i znanych wszystkim jego członkom reguł – rozpada się i przestaje gwarantować bezpieczeństwo. Jest przy tym naturalnym, że osobniki postawione wyżej w hierachii mogą karać za naruszenie reguł tych, którzy są od nich w hierarchii niżej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Brak ustalonej hierarchii u zwierząt stadnych wywołuje zresztą silny dyskomfort psychiczny – czego nieprzyjemne skutki mogę teraz na codzień obserwować wśród naszych podopiecznych: mimo, że minęły już bodaj cztery miesiące i mimo, że stado przejawia czasem zdolność do zorganizowanego, wspólnego działania (osobliwie, kiedy trafi mu się dziura w płocie i, co za tym idzie – możliwość wybycia w siną dal!) – jakieś dawne błędy w socjalizacji wałachów pani Beaty sprawiają, że wciąż mamy dwie odrębne hierarchie wśród zaledwie ośmiu czterokopytnych, a co gorsza: wałachy nie akceptują wyższości klaczy nad sobą (poza jedną tylko Szafranką) – co zresztą, gdybym tych koni nie karmił i nie chronił przed drapieżnikami, szybko by się dla nich skończyło zagładą, bo jest zachowaniem z&amp;nbsp;punktu widzenia interesów gatunku absurdalnym i aspołecznym. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;U większości roślinożerców przywódcą stada jest osobnik żeński – a generalnie: samice z&amp;nbsp;potomstwem stoją wyżej w hierarchii od samców, trzymając się centrum stada, zjadając najlepszą karmę i najdłużej się pasąc – podczas gdy łatwe do zastąpienia samce, których o wiele mniej potrzeba dla skutecznej reprodukcji, patrolują obrzeża, gdzie częściej zjadane są przez drapieżniki. Sytuacja w której Ramzes z&amp;nbsp;kolegami okupują wiatę i wyrzucają stamtąd kobyły (poza Szafranką, z&amp;nbsp;którą tu przyszły i której przywództwo uznają), nie dając im dojść do siana i wody – to stan kompletnej anarchii. Trudny zresztą do pojęcia: tylko ingerencja człowieka mogła aż tak wypaczyć końską psychikę!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Również człowiek jest zwierzęciem stadnym. Człowiek wprawdzie nie jest roślinożercą – a prawdę pisząc: jak tam wygląda kwestia ważności płci w stadach naszych najbliższych małpich krewnych, to nawet i nie wiem. Nie ma to większego znaczenia. Tak czy inaczej: tak samo jak &lt;/span&gt;&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2010/11/mit-wspolnoty.html"&gt;nigdy nie istniał żaden „pierwotny komunizm“ i „wspólna własność środków produkcji“&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; (tego nie ma nawet i wśród czterokopytnych: kęs siana, który mam zębach jest mój i tylko mój, a co moje – od tego wara komukolwiek!), tak samo nigdy też nie istniał żaden „stan natury“, bez władzy i prawa. Wyobrażenia XVIII-wiecznych filozofów na ten temat – to czyste banialuki, z&amp;nbsp;którymi i dyskutować nie ma po co.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Owszem: władza i prawo potrafi być trudno dostrzegalne. Tak samo jak własność wśród Tobriandczyków. Jednak ta, trudno czasem dostrzegalna władza i prawo – istnieją i skutecznie ograniczają anarchiczne skłonności członków danej społeczności. Niezależnie od tego, czy karą za nieuprawnione ujawnianie tych skłonności jest czasowe wygnanie, społeczny ostracyzm – czy śmierć. Nie jest możliwe jakiekolwiek zrzeszenie ludzkie bez władzy i bez prawa – a zatem: i bez kary. Dobrowolnie, czy niedobrowolne – to nie ma znaczenia. Nawet wśród hodowców gołębi pocztowych, jeśli ma panować jakikolwiek porządek – organizacja musi posiadać władze i prawo karania. Choćby: odebraniem nagród, jeśli okażą się nieuczciwie uzyskane – czy wykluczeniem z&amp;nbsp;szeregów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;To, czy władza używa swoich przywilejów sprawiedliwie czy niesprawiedliwie – to zupełnie inna historia! Niewątpliwie i wśród koni klacz alfa jest najlepiej odżywiona, bo pierwsza korzysta z&amp;nbsp;pastwiska i wodopoju, a inne konie po niej dopiero dojadają. W każdym razie: tak być teoretycznie powinno. Jest uniwersalnym prawem natury, że kto wyżej stoi w hierarchii społecznej, ten ma lepszy dostęp do zasobów, którymi dana społeczność dysponuje – czy tym zasobem jest pastwisko i wodopój, czy piękne samochody i szybkie kobiety. Czy to jest sprawiedliwe?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jest to prawdopodobnie nieuchronne. Albowiem w ten sposób chytrość natury zaprzęga w służbę społecznej harmonii te same egoistyczne apetyty, które jej istnieniu zagrażają. Szef ma większą działkę pożywienia, niż sam własną pracą byłby w stanie zdobyć – ale za to pilnuje, żeby inni nie kradli sobie żarcia. Szef ma piękne i młode kobiety – ale za to pilnuje, żeby inni się nawzajem nie pozabijali o pozostałe. Szef mieszka w najlepszym szałasie – ale za to dba, aby inni nie wyrzucali się nawzajem na słotę. Dzięki temu jednostka, lub pewna grupa, zwykle niewielka (elita) – może żyć na cudzy koszt, ale za to nie pozwala, aby to słodkie nieróbstwo ogarnęło szeroki ogół, co skończyłoby się rychłą katastrofą, gdyby już nikt nie pozostał, kto się trudzi w pocie czoła i cały ten bajzel utrzymuje…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;To, czy szef nazywa się „starszym rodu“, kacykiem, księciem, królem czy prezydentem – nie ma żadnego znaczenia. Rolę szefa może zresztą z&amp;nbsp;powodzeniem wypełniać kolektywnie koło gospodyń wiejskich zgromadzone w miejscowym maglu – o ile tylko będą Szanowne Panie wystarczająco skuteczne w gonieniu swoich małżonków do roboty, bez czego ci by się kompletnie zapuścili, siedząc pod sklepem i sącząc bełta. Zwykle są!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Nie zawsze szefa (lub szefowe – bo takie „zgromadzenie matron“ to wcale autorytatywna instytucja jest!) otaczały czy otaczają atrybuty, które zwykle skłonni jesteśmy przypisywać państwu. Ale czy z&amp;nbsp;tego wynika, że jego władza jest mniej realna? Jeśli tylko potrafi gonić do roboty i pilnować porządku – jakie znaczenie mają atrybuty?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wcale przy tym nie musimy mówić o czasach dawnych i słusznie minionych. Czy w slumsach, na blokowiskach wielkich miast, wśród gimnazjalnej młodzieży i w kryminalnym półświatku – tam wszędzie, gdzie nie sięga „oficjalny“ porządek prawny i (zbrojne) ramię legalnej władzy: aby na pewno panuje anarchia, rozumiana jako całkowity brak autorytetu i reguł? Przecież wszyscy dobrze wiemy, że nie: owszem, panuje prawo silniejszego, a różne autorytety konkurują między sobą dość swobodnie (tym swobodniej, im częściej władzy legalnej udaje się autorytet najbardziej się wybijający zniszczyć!) – jest to jednak porządek, który ma i prawo i władze pilnujące, by prawo to było przestrzegane. Anarchia jest niemożliwa. Zawsze będzie istnieć władza i prawo – jeśli jedna zostaje zniszczona, jej miejsce natychmiast zajmuje inna. Ludzie bez władzy i bez prawa żyć nie mogą i nie potrafią – tak samo, jak wszystkie inne zwierzęta stadne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Nie jest też możliwe żadne idealne „państwo minimum“. Władza miałaby nie zaspokajać swoich apetytów? To jest: nie korzystać z&amp;nbsp;materialnego dobrobytu, nie zapładniać pięknych kobiet i nie dbać o lepszą przyszłość tak spłodzonego potomstwa? To wbrew naturze!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Owszem: jest możliwe, iż rządząca (i jak najbardziej, zgodnie z&amp;nbsp;naturą, dowoli zaspokajająca swoje apetyty!) grupa będzie widziała swój interes w tym, żeby jej poddani nie mogli się nawzajem rabować, wyzyskiwać czy niewolić – weźmie więc towarzystwo za twarz i zaprowadzi liberalizm.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Są tu jednak dwa kłopoty. Jeden mniejszy – drugi większy. Kłopot mniejszy polega na tym, że zaspokajając swoją naturalną potrzebę zapewnienia lepszego bytu potomstwu, rządzącą grupa ulega z&amp;nbsp;czasem multiplikacji. Rychło się okazuje, że trzymając się liberalizmu trudno jest wszystkim potomkom zapewnić równie świetlaną przyszłość i potrzebne są pewne kompromisy. Tj.: tworzenie nowych stanowisk „szefowskich“, rozbicie feudalne czy też pomnożenie biurokracji – jak zwał, tak zwał. A tu jeszcze i wśród rządzonych nie brak nieustannie takich, co też by chętnie na cudzy koszt pożyli – i nie wszystkich da się zawsze z&amp;nbsp;należytym wyprzedzeniem zaciukać w ciemnym kącie. Potrzebne są więc dalsze kompromisy i dalszy, dynamiczny przyrost liczebny klasy pasożytniczej. Który, z&amp;nbsp;braku innych hamulców trwa dopóty, dopóki liczba i wydajność pracy tych, którzy jeszcze rzeczywiście pracują w pocie czoła – na to pozwala. Potem następuje krach, reset systemu i proces może się zacząć od nowa, tj. od nowej, wąskich grupy „trzymającej władzę“, która ewentualnie bierze za twarz i zaprowadza liberalizm.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jak więc widać, w tym ujęciu „państwo minimum“ może być tylko pewnym momentem – dość efemerycznym zresztą – w dialektycznym rozwoju tkanki tłuszczowej żyjącej na cudzy koszt elity. Wcale przy tym niekoniecznym! Bo przecież dlaczego właściwie nowo powstająca elita miałaby uważać, że lepiej jej się będzie żyło, jeśli weźmie towarzystwo za twarz i zaprowadzi liberalizm – skoro żyje jej się dostatecznie dobrze, jeśli ograniczy się do pierwszego z&amp;nbsp;tych kroków..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;I to jest właśnie kłopot większy. Kłopot większy polega na tym, że po wzięciu za twarz – co jest posunięciem absolutnie oczywistym, niezależnie od tego, czy ogranicza się do obsadzenia „swoimi“ telewizji, czy też wymaga postawienia czołgów i koksowników na każdym rogu ulicy – zaprowadzić liberalizm może tylko elita wyjątkowo dalekowzroczna lub wyjątkowo ascetyczna, skoro ma sama sobie na starcie aż tak bardzo żerowisko ograniczyć. Oczekiwanie, że taka się kiedykolwiek gdziekolwiek pojawi – nie ma sensu. To by było wbrew prawom natury przecież…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;To dlaczego jednak zdarzało się w przeszłości, że – na krótko wprawdzie ale jednak – gdzieniegdzie rządząca elita rzeczywiście zaprowadzała liberalizm? A – to inna historia! Tak się zdarzało wtedy, gdy „pojemność żerowiska“ była na tyle nieduża – że rządzący nie mieli innego wyjścia: po prostu nie było czego zawłaszczać. A te czasy już dawno i z&amp;nbsp;całą pewnością słusznie minęły – postęp techniczny i przyrost wydajności pracy sprawił, że nie umieramy z&amp;nbsp;głodu mimo, że na roli (faktycznie, nie wedle statystyk KRUS) pracuje ledwo 4 – 5% populacji, nie jest nam zimno mimo, że wszystkie ubrania jakie nosimy szyje nam kilka wiosek w prowincji Fujien i nie pada nam na głowy mimo, że jeden tylko sołtys z&amp;nbsp;całej Boskiej Woli obskakuje na miejscu cały „przemysł budowlany“ – i to bez pomocnika, bo mu go Urząd Pracy skierował na (dotowane) roboty interwencyjne gdzieś w Warce. Cała reszta – nadaje się do zawłaszczenia. Żerowisko jest olbrzymie!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Po co zatem jakakolwiek elita gdziekolwiek na świecie miałaby się bawić w liberalizm?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Czy może któryś z&amp;nbsp;Czytelników jest tak naiwny iż sądzi, że zażyczą sobie tego „masy wyborców“?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Innymi słowy: dość łatwo wyobrazić sobie warunki wystarczające do zaprowadzenia liberalizmu (światła, skłonna do samoograniczenia elita albo Oświecony Tyran) – ale jest logiczną sprzecznością oczekiwać, iż którykolwiek z&amp;nbsp;tych warunków spełni się inaczej, niż w stanie skrajnego załamania takiego, żeby już po prostu nie było innego wyjścia. A i to nie jest wcale takie pewne, bo co najmniej równie kuszącą dla elity alternatywą jest Tyrania Doskonała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;A tak po prawdzie, to cała ta wolność i cały ten liberalizm są dla przeciętnego pobieracza zasiłku i konsumenta dotacji – straszniejsze niż woda święcona dla Szatana: to suma wszystkich strachów! O wiele lepiej jest bowiem nawet i biedę klepać – ale na cudzy koszt, bez pracy i potu – niż dorabiać się milionów kosztem wyrzeczeń, wysiłku i zszarganych nerwów. A jeśli jeszcze WSZYSCY są w takiej samej sytuacji i wszyscy na tym zasiłku, czy na tej dotacji wiszą i nikt się ponad przeciętną nie wybija..? Żyć, nie umierać..!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/HJIF9-6D52w" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-7521746884660491816?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/7521746884660491816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/suma-wszystkich-strachow.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7521746884660491816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/7521746884660491816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/suma-wszystkich-strachow.html' title='Suma wszystkich strachów'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_9DgELDarGdw/Sr4b5DqjrPI/AAAAAAAACWc/WJY7-LgJIP0/s72-c/mrowki3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5615133748453761128</id><published>2011-11-04T08:48:00.000+01:00</published><updated>2011-11-04T08:48:42.539+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziółka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokusy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poszukiwanie pracy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>Prawda wyzwala,</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;ale też – o czym nie można ani na chwilę zapomnieć – w oczy kole! A prawda jest taka, że mija trzeci tydzień odkąd jeżdżę z&amp;nbsp;TerraQuantem – i ani sztuki nie sprzedałem. Co więcej: jeszcze tydzień temu, sądząc po reakcjach pań i panów doktorów, zarówno w trakcie prezentacji urządzania, jak i na późniejsze telefony, których im przecież nie szczędziłem, miałem wątpliwości, czy sprzedam cztery, czy sześć sztuk – a dziś wygląda na to, że spośród entuzjastów urządzenia nie ostał się ani jeden. What is going on?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.medical-quant.com/medicalquant/www/images/images/TerraQuant.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://www.medical-quant.com/medicalquant/www/images/images/TerraQuant.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Sprzedając ziółka peruwiańskie też oszałamiających wyników nie osiągałem – nie ma co kryć: nie jest dobrym komiwojażerem, milionów się w ten sposób nie dochrapię. Ale trzy tygodnie i nic? To już jest sygnał, że trzeba coś zmienić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Oprócz tego, że tak samo jak Alicja w Krainie Czarów – trzeba biec jeszcze szybciej, żeby chociaż stać w miejscu (tj. obdzwaniać i odwiedzać jeszcze więcej pań i panów doktorów) – trzeba też wymyślić coś, co pozwoli początkowy entuzjazm jakoś podtrzymać. Na to na razie nie mam żadnego pomysłu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Ludzie generalnie niechętnie posługują się rozumem. Rozum to straszliwie przereklamowana właściwość człowieka. Niestety, dotyczy to w takim samym stopniu babć chodzących na spotkania sprzedażowe w sprawie garnków, pościeli wełnianej czy ziółek peruwiańskich – co pań i panów doktorów, którym w ich gabinetach prezentuję TerraQuant. Pierwsze niemal pytanie przy takiej okazji brzmi: &lt;i&gt;a kto to ma w sąsiedztwie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Przy czym nie chodzi wcale o to, że pytający chce wyprzedzić konkurencję – tylko o to, czy któryś z&amp;nbsp;sąsiadów już kupił, a więc: czy ktoś przed nim podjął ryzyko innowacji. Innymi słowy: pytającemu gadżet bardzo się podoba i nawet chętnie by się przyłączył do owczego pędu, gdyby tylko nie musiał iść na czele stada! To jest atawizm, bo takie zachowanie było bardzo racjonalne w czasach, gdy nasi odlegli przodkowie chowali się po jaskiniach i szałasach przed szablozębnymi tygrysami: kto pierwszy polazł na nieznany wcześniej teren, albo zaryzykował nowej metody polowania, czy też włożył sobie do ust nieznany wcześniej owoc lub korzonek – miał wielkie szanse szybko i marnie skończyć. Stąd też oglądał się jeden na drugiego, kroku nie mogąc zrobić do przodu, aż wreszcie znaleźli jakiegoś, który był albo dostatecznie odważny, albo dostatecznie głupi, żeby nowe ścieżki eksplorować. Jak przeżył i miał się dobrze – reszta szła za nim. Jeśli nie przeżył – wiadomo było, że ta innowacja się nie opłaca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://cookingwithlittlebuddy.com/wp-content/uploads/2010/11/paleo4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://cookingwithlittlebuddy.com/wp-content/uploads/2010/11/paleo4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Skądinąd mogłem kliniczny wręcz przykład takiego zachowania zaobserwować dziś rano na naszym czterokopytnym stadzie. Nocna mgła opadła rankiem w postaci białej szadzi, do tej pory pokrywającej wszystko wokół. Dało to dobrą widoczność – i kiedy otworzyłem przepęd, żeby wpuścić stado na Wielki Padok, okazało się, że Wielki Padok jest już zajęty: pasły się na nim cztery byty wielkouche, wielkookie i smukłoszyje (dość przez to podobne do Buby…). Stado dostrzegło je z&amp;nbsp;daleka i stanęło jak wryte. Dopiero gdy Szafranka ugryzła Ramzesa w tyłek, a potem poprawiła mu z&amp;nbsp;dwururki – ten, wypełniając swój samczy (było nie było…) obowiązek, pokłusował do przodu, przyjmując groźną postawę, a sarny uciekły (najrozsądniejszy z&amp;nbsp;całego stada Neptun ruszył się spod wiaty dopiero, gdy dzikie zwierzęta zniknęły w zaroślach!).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Więc jest to atawizm. Jako zachowanie biznesowe: jednak bez sensu! Owszem: owczy pęd powinien pojawić się także wśród klienteli – ale to akurat nie jest aż takie trudne. Laserów używa się w polskiej weterynarii bodaj od 20 lat, niejeden właściciel cierpiącego na stawy wilczura, otłuszczonego jamnika z&amp;nbsp;bolącym kręgosłupem, czy nawet konia, któremu siadły stawy – sam będzie pana doktora o laser pytał, bo słyszał, wcześniej ten lub inny jego zwierzak miał stosowane, albo stosowano laser na zwierzaku kolegi. TerraQuant kosztuje tyle co dobry laser – jak najbardziej laser posiada, a że oprócz tego, jednocześnie ma też i pole magnetyczne i podczerwień i światło widzialne: to jest okazja, żeby klienta przekonać, że właśnie nasz gabinet jest najlepszy, bo wszystkich sąsiadów wyprzedza, oferując usługę na wyższym poziomie. Przecież, jeśli wszyscy już będą to mieli – to jaki sens będzie wtedy kupować..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Zresztą, przy zachowaniu takich samych cen jak za terapię laserem i przy zakupie na raty, już piąty w miesiącu klient nie tylko opłaciłby cały koszt zakupu TerraQuanta, ale i przyniósł zysk dla lecznicy. Co oczywiście nie ma sensu w przypadku sympatycznej pani doktor z&amp;nbsp;Dobieszyna, która szczepiła nam konie – bo u niej otłuszczony jamnik, czy wilczur z&amp;nbsp;bolącymi stawami trafia się raz na rok. Ale w przypadku dobrze prosperującej lecznicy w centrum Warszawy lub na jej bogatych przedmieściach? Tyle otłuszczonych jamników to się powinno zebrać w ciągu tygodnia – i doktorzy temu nie zaprzeczają, w pełni zgadzając się z&amp;nbsp;powyższym rozumowaniem. Mimo to – nie kupują. What is going on?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Czyżbym powinien kłamać, wymyślając jakieś przykłady posiadających już TerraQuant lecznic? Skądinąd: nie byłoby to trudne. Wczoraj dzwoniąc do jednej z&amp;nbsp;pań, której wcześniej przesyłałem mailem instrukcję i dane techniczne usłyszałem, że jej koleżanka widziała już coś takiego w Żyrardowie. Starczyłoby nie prostować – prawda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Czyżbym powinien, zamiast dystansu, puszczania oka do klienta i autoironii – wpadać w przesadny, teatralny zachwyt, jak &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.medical-quant.com/medicalquant/www/terraquant.asp"&gt;na stronie producenta&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; – jak musiałem (z obrzydzeniem!) robić przy prezentacji ziółek? Na ziółkach wypróbowałem to zresztą bardzo dokładnie. Zachowanie dystansu, umiaru, wskazywanie na jakiekolwiek ograniczenia w skuteczności i sensowności terapii ziółkami – skutkowało całkowitym i bezwzględnym brakiem jakiejkolwiek sprzedaży. Teatralna przesada, emfaza, zachwyt i entuzjazm – dawały sprzedaż. Przy tym dla skutecznej sprzedaży potrzebna jest &lt;b&gt;tylko&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; teatralna przesada, emfaza, zachwyt i entuzjazm – wiedza o faktach (którą to wiedzę początkowo, jako niedoświadczony komiwojażer, usiłowałem zgłębiać…), tylko słuchaczom przeszkadza. Słuchacze chcą, żeby im przekazać emocję, nastrój – a nie fakty, fakty ich brzydzą, nudzą i odstręczają…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Kurcze! Jak by mnie ktoś próbował tak entuzjazmować nachalnie i bez opamiętania – dałbym w mordę. Nic mnie bowiem bardziej nie wkurza. Ale widać – jestem pod tym względem jakimś mutantem. Nawet wśród Szanownych Czytelników panuje dokładnie ta sama mania: starczyło że raz zachowałem dystans, puściłem oko – i już Państwo widzicie w TerraQuancie wyłącznie manipulację i oszustwo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;A tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Byłaby to manipulacja i oszustwo, gdybym powtarzał za producentem pełne zachwytu pienia nad 200% skutecznością urządzenia w zwalczaniu wszelkiego bólu, gdybym twierdził, że to remedium na całe zło tego świata i panaceum na wszelkie możliwe i niemożliwe choroby – i gdybym przemilczał istotny przecież i rzeczywisty fakt, że oprócz tego, iż TerraQuant tak samo jak każda inna terapia, ma pomóc choremu – ma także przynieść zysk lekarzowi. Ludzie! To Wy naprawdę wierzycie – chcecie wierzyć – że Was czy Wasze zwierzęta leczą &lt;b&gt;wyłącznie &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;z&amp;nbsp;dobroci serca, miłości do Was i do całej przyrody i altruizmu wszechogarniającego – a doktorzy nie muszą jeść, pić, spać, jeździć samochodem i odpoczywać nad ciepłym morzem???&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Ten świat to dom wariatów – albo ja jestem wariatem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-ansi-language: CS; mso-fareast-language: EN-US;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z&amp;nbsp;tą konstatacją Państwa pozostawiam. Na początek wywiozę kilka taczek nawozu spod wiaty. A potem się zobaczy. Lepsza Połowa twierdzi, że pisanie takich tekstów jest dowodem na moje ukryte żydowskie korzenie (nie jest to tak całkiem niemożliwe, babcia po wojnie nie mogła mieć dzieci i moja matka jest adoptowana – nie wiadomo więc, skąd się wzięło 50% moich genów oraz zakrzywiony nos i czarniawe włoski…): podobnie jak Woody Allen, raz w tygodniu muszę się wygadać u psychoanalityka…&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.charlie.pl/g/il/woodyallen_il.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://www.charlie.pl/g/il/woodyallen_il.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5615133748453761128?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5615133748453761128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/prawda-wyzwala.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5615133748453761128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5615133748453761128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/prawda-wyzwala.html' title='Prawda wyzwala,'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-19537964947606460</id><published>2011-11-03T22:52:00.000+01:00</published><updated>2011-11-03T22:52:53.281+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='padoki'/><title type='text'>Przepęd</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż przed zmierzchem z otaczających nas pól i łąk nadpłynęła mgła:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kgTCvGvltQQ/TrLykKuOjnI/AAAAAAAABbs/588zlmTMuAQ/s1600/IMG_8296.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-kgTCvGvltQQ/TrLykKuOjnI/AAAAAAAABbs/588zlmTMuAQ/s400/IMG_8296.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a &amp;nbsp;z mgły wyłoniły się czterokopytne:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-n4bQnUjLfNo/TrL-7X7dltI/AAAAAAAABb0/CWdcxZTrqFw/s1600/IMG_8297.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-n4bQnUjLfNo/TrL-7X7dltI/AAAAAAAABb0/CWdcxZTrqFw/s400/IMG_8297.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aSdVTB6tSR8/TrL_2TU67FI/AAAAAAAABb8/WimciFc1Rsw/s1600/IMG_8303.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-aSdVTB6tSR8/TrL_2TU67FI/AAAAAAAABb8/WimciFc1Rsw/s400/IMG_8303.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i przyszły do bramy&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-y3Htmng0maY/TrMCwgH9dJI/AAAAAAAABcU/GWiafAppeBM/s1600/IMG_8313.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-y3Htmng0maY/TrMCwgH9dJI/AAAAAAAABcU/GWiafAppeBM/s400/IMG_8313.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fqbw3UnCYkU/TrMF30yzrKI/AAAAAAAABc0/OflUT6Us5YQ/s1600/IMG_8315.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-fqbw3UnCYkU/TrMF30yzrKI/AAAAAAAABc0/OflUT6Us5YQ/s400/IMG_8315.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-b20FJKEiEiE/TrMFHWjeC4I/AAAAAAAABcs/-OvPdrEZJ_I/s1600/IMG_8317.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-b20FJKEiEiE/TrMFHWjeC4I/AAAAAAAABcs/-OvPdrEZJ_I/s400/IMG_8317.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jako ostatnia szła nasza depresyjna matrona, Dalia wlkp:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_8pATNLJXUc/TrMHra_ZEkI/AAAAAAAABdE/oQR3QbJhsHc/s1600/IMG_8319.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-_8pATNLJXUc/TrMHra_ZEkI/AAAAAAAABdE/oQR3QbJhsHc/s400/IMG_8319.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q9m9clD4Nz4/TrMIIjghVwI/AAAAAAAABdM/O8zc-eVzwh0/s1600/IMG_8326.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-q9m9clD4Nz4/TrMIIjghVwI/AAAAAAAABdM/O8zc-eVzwh0/s400/IMG_8326.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;(ani konsystencja, ani zapach kału nie uległy zmianie - ale wydawała się dzisiaj żwawsza..!)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;i tak koniom skończył się dzień na pastwisku:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ON3pSeqDAGY/TrMI1_LN1GI/AAAAAAAABdU/L1d6GmYJBHE/s1600/IMG_8327.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-ON3pSeqDAGY/TrMI1_LN1GI/AAAAAAAABdU/L1d6GmYJBHE/s400/IMG_8327.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;jak co dzień: przepełznięciem przez przecinający naszą piaszczystą drogę przepęd.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A tymczasem mgła pochłonęła już wszystko wokół naszej chatki:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-l8ZYrws8fow/TrMKOdair4I/AAAAAAAABdk/ZU9cJ34ja44/s1600/IMG_8328.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-l8ZYrws8fow/TrMKOdair4I/AAAAAAAABdk/ZU9cJ34ja44/s400/IMG_8328.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9f7TOW3Xqic/TrMK7gRVv_I/AAAAAAAABds/b0qHnXWlRDc/s1600/IMG_8329.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-9f7TOW3Xqic/TrMK7gRVv_I/AAAAAAAABds/b0qHnXWlRDc/s400/IMG_8329.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;w tej chwili, kiedy wyciągnie się rękę - nie widać palców. Brak tylko Kuby Rozpruwacza i dorożki, a byłoby - jak w Londynie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-19537964947606460?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/19537964947606460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/przeped.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/19537964947606460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/19537964947606460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/przeped.html' title='Przepęd'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kgTCvGvltQQ/TrLykKuOjnI/AAAAAAAABbs/588zlmTMuAQ/s72-c/IMG_8296.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-8332332097316834550</id><published>2011-11-02T17:45:00.000+01:00</published><updated>2011-11-02T17:45:43.276+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><title type='text'>Depresja matrony</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Do naszej Dalii wlkp przyjechał dziś Pan Doktor. Pan Doktor stwierdził lekko przyspieszone tętno i zmiany na błonach śluzowych wskazujące, wraz z&amp;nbsp;obrzękiem na brzuchu, na zaburzenia krążenia. Kobyła dostała porcję FloryBoostu (i dostanie jeszcze trzy porcje przez trzy kolejne dni) na poprawę konsystencji kału – w tej chwili już: całkowicie płynnego i woniejącego intensywnie siarkowodorem, co jest spotykane u koni bardzo rzadko – przy przebiałkowaniu na przykład. A co dalej? Dalej będziemy obserwować.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kobyła ma po prostu depresję. Objawy somatyczne to tylko skutek, a nie przyczyna. W każdym razie: koincydencja czasowa (chyba, że to przypadek, a ja po prostu nie zaobserwowałem innego ważkiego czynnika?) na to by wskazywała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Miesiąc temu w ciągu tygodnia padł Gluś i odszedł Melon, obaje wierne Wielkiego Strasznego Zwierza podnóżki, kapciuszki i przyjacielki. W efekcie, została całkiem bez podnóżka, kapciuszka i przyjacielka. Owszem – Buba przejawia czasem skłonność do podążania za Dalią jako jej wierna akolitka, ale ta wierność bywa dość ograniczona, są w końcu takie sprawy końskie, które się tylko między tekińcami dzieją i wierność wiernością, a profanom nic do nich. Owszem – Neptun od czasu do czasu przejawia skłonność do oddania się pod Wysoką Opiekę, ale skłonność ta kończy się w porze posiłku: za dodatkowy gryz owsa, przegoniłby Wysoką Opiekunkę bez mrugnięcia rzęsą! Tak więc: żadnego podnóżka, kapciuszka i przyjacielka nie ma. Po raz pierwszy od… 15 lat? Ma prawo kobyła do depresji? No ma prawo, nie można zaprzeczyć…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-z6M5vGQb3Z4/TrFs_JiRAeI/AAAAAAAABa0/oNBOvfUlAJs/s1600/IMG_4559.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-z6M5vGQb3Z4/TrFs_JiRAeI/AAAAAAAABa0/oNBOvfUlAJs/s400/IMG_4559.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JKUm4ZBrRY0/TrFtsGJdthI/AAAAAAAABa8/a9IaqBBcTlc/s1600/IMG_4591.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-JKUm4ZBrRY0/TrFtsGJdthI/AAAAAAAABa8/a9IaqBBcTlc/s400/IMG_4591.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pwLDrcAtt5M/TrFvVQzz3AI/AAAAAAAABbE/abyO1r2FBPI/s1600/IMG_4697.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-pwLDrcAtt5M/TrFvVQzz3AI/AAAAAAAABbE/abyO1r2FBPI/s400/IMG_4697.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XDl3DOzyMPE/TrFwGoKHU3I/AAAAAAAABbM/Ma04G_8ksEI/s1600/IMG_4907.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-XDl3DOzyMPE/TrFwGoKHU3I/AAAAAAAABbM/Ma04G_8ksEI/s400/IMG_4907.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u8hddu7aM4E/TrFwyKhpgpI/AAAAAAAABbU/-XSCyXsEIXc/s1600/IMG_4925.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-u8hddu7aM4E/TrFwyKhpgpI/AAAAAAAABbU/-XSCyXsEIXc/s400/IMG_4925.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dm6HCCIsObE/TrFyERAF3BI/AAAAAAAABbc/ho4jFO2J2V4/s1600/IMG_8100.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-dm6HCCIsObE/TrFyERAF3BI/AAAAAAAABbc/ho4jFO2J2V4/s400/IMG_8100.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Od miesiąc też narastają problemy trawienne. Zrazu to był po prostu miękki kał, z&amp;nbsp;czasem przyjmował coraz to mniej stałą konsystencję i teraz leje się z&amp;nbsp;niej strumieniem jak z&amp;nbsp;krowy. Śmierdząc przy tym zupełnie nie jak od konia: kobyła trawi samą siebie, stąd tyle siarkowodoru, który jest efektem ubocznym trawienia białka. Widoczny stał się w ostatnich dnia wyraźny ubytek masy, zwłaszcza mięśniowej. Pan Doktor ocenił ogólny stan kondycji konia jako „dobry“. Dla mnie, Dalia wygląda w tej chwili tragicznie: odkąd ją znam, a znam ją od lat… 15? – nigdy nie było możliwości zobaczyć jak pod skórą rysują się jej żebra czy kręgosłup! A teraz żebra i kręgosłup widać! Przy czym, nie jest to biegunka w ścisłym tego słowa znaczeniu, bo kobyła wcale nie defekuje częściej czy więcej niż zwykle to robiła i niż robią to inne konie: defekuje po prostu na rzadko. Czemu towarzyszy pomieniona wcześniej woń i nieustanne, rozgłośne bulgotanie w kiszkach – a także obfite wiatry, o równie jak kał zabójczej woni. Objawy te przy tym nasilały się bardzo powoli, niemal niedostrzegalnie – dopiero wczoraj osiągając takie nasilenie, które powyżej opisałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Dwa tygodnie temu pojawił się – nagle i bez żadnych wcześniejszych, dostrzegalnych objawów ostrzegawczych – obrzęk zastoinowy na brzuchu. Obrzęk nie zwiększa się, a może nawet kapkę się zmniejszył od tamtego czasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Poza tym, kobyła robi wszystko to, co inne konie i co wcześniej robiła: żre, snuje się po pastwisku, nawiewa na Ukochaną Łączkę nad Kanałkiem, przegania lub daje się przeganiać – tyle, że o ćwierć tonu wolniej. Bez przekonania. Bez entuzjazmu. Zdarza się jej nie dojeść owsa. Co wcześniej z&amp;nbsp;całą pewnością się jej nigdy nie przytrafiało!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Owszem, depresja to nie jest jedyna możliwość. Być może zbieramy owoce tego, że nie udało się odrobaczyć stada przed zmianą pastwisk w lipcu. Co Pan Doktor też i sugerował – ale odrobaczanie koni w tej chwili nie ma sensu, chciałbym je na Wielkim Padoku potrzymać do śniegu, czyli pewnie jeszcze jakieś trzy, może cztery tygodnie – i dopiero potem odrobaczyć. Po co miałbym je wcześniej pozbawiać tej zwiędłej trawy i ziół, które sobie skubią?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Tak, czy inaczej – nie bardzo wiem, co mógłbym zrobić z&amp;nbsp;głową naszego Zwierza. Od soboty ganiam ją po okręgu, a wczoraj nawet wsiadłem na stępa – w nadziei, że to ją trochę oderwie od ponurych widać rozmyślań. Wszystkie konie dostają teraz codziennie dodatkowo marchewkę, żeby łyknęły witamin. Już za tydzień zapewne nasze późno zbierane, więc bogatsze we włókna i popiół niż w cukier i białko siano zostanie zastąpione przez kupne, lupszej jakości (skądinąd nasze siano NA PEWNO nie może być powodem biegunki u konia!). Słyszał ktoś o Prozacu dla koni..? A może powinienem jej po prostu wlać solidnego sznapsa – jak się czasem robi przy kolce?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-8332332097316834550?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/8332332097316834550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/depresja-matrony.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8332332097316834550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/8332332097316834550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/depresja-matrony.html' title='Depresja matrony'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-z6M5vGQb3Z4/TrFs_JiRAeI/AAAAAAAABa0/oNBOvfUlAJs/s72-c/IMG_4559.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-4428418330009200335</id><published>2011-11-01T10:48:00.000+01:00</published><updated>2011-11-01T10:48:50.830+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ancient regime'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Józef II'/><title type='text'>Siła przyzwyczajenia</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jak wiele razy podkreślał Mistrz Lem: &lt;i&gt;nawet konklawe da się doprowadzić do ludożerstwa – byle postępować cierpliwie i metodycznie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;. Tym razem jednak nie będzie &lt;/span&gt;&lt;a href="http://derepublica.blox.pl/2011/10/Tempus-fugit.html"&gt;o zmianie czasu&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;, podwyżkach podatków czy innych ćwiczeniach, które cierpliwie i metodycznie prowadzą nas do ludożerstwa. Tym razem będzie po męsku – o życiu i śmierci. Takie rozmowy po świt (akurat mglisty i dżdżysty), najlepiej przy mocniejszym trunku!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jeszcze 200 lat temu zdrowy, silny mężczyzna, jeśli w miarę o siebie dbał i miał odrobinę szczęścia, mógł spokojnie pochować po kolei trzy żony i dziesięcioro dzieci (w zdecydowanej większości: żony umierały w połogu, a dzieci nie dożywały pierwszych urodzin), nim wreszcie czwarta z&amp;nbsp;kolei połowica nad nim wyprawiła egzekwie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Oczywiście, bywały też przypadki odwrotne, jak pani Krystyna &lt;i&gt;de domo&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; Jeziorkowska, &lt;i&gt;primo voto &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Świrska, &lt;i&gt;secundo voto &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Kondracka, &lt;i&gt;tertio voto &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Ćwilichowska, &lt;i&gt;quatro voto&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; (ojoj, łacina mi się kończy, nie wiem czy dobrze!) Wołodyjowska – pierwowzór sienkiewiczowskiej Baśki. Przyjmimy jednak, że kolejni mężowie tej pani wykonywali zawód podwyższonego ryzyka, nie dbali o siebie, mieli pecha, a w ogóle – był to jednak raczej wyjątek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://rcs.republika.pl/inne/baska3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://rcs.republika.pl/inne/baska3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wyjątek, który w dodatku w niczym nie zaprzecza tezie, którą dopiero zamierzam postawić: ludzie dawniej bardziej byli przyzwyczajeni do śmierci! Bo ją spotykali na każdym kroku. Już choćby dlatego, że 200 lat temu nikt nie ukrywał bezradnych starców w „domach opieki“, a kalek w szpitalach – wręcz przeciwnie: wszystkie te żywe przykłady rozkładu cielesnego i ludzkiego nieszczęścia co niedziela wystawiały się same lub były wystawiane przez bliskich na widok publiczny w kruchcie lokalnego kościoła – każdy, kto tam wchodził (a każdy wchodził…) widział je od maleńkości – miał czas się przyzwyczaić!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;200 lat temu wyroków śmierci nie wykonywano wstydliwie, w nocy, gdzieś w podziemiach więzienia – robiono to publicznie, na głównym placu miasta lub na stosownym wzgórzu tuż za miejskimi murami tak, aby każdy miał szansę wziąć udział w widowisku i dobrze mu się przyjżeć. Często zresztą wybierano „porę najwyższej oglądalności“ – dzień targowy lub wigilię ważnego święta, gdy ludzie kończyli już wszystkie niezbędne przygotowania i mieli czas, aby nacieszyć oczy triumfem sprawiedliwości. Zwłoki skazańca pozostawiano zresztą często na dłużej tak, aby swoim widocznym rozkładem o tym triumfie jak najdłużej i jak największej liczbie przechodniów – przypominały.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wcale nie twierdzę, że 200 lat temu było lepiej niż dzisiaj. Ani mi to w głowie! Powrotu do tego smutnego stanu rzeczy zresztą tak, czy inaczej – sobie nie wyobrażam. Nie dlatego, że nasza cywilizacja nie może upaść: gdyby jednak nawet upadła, to przecież nie zapomnimy chyba, jak się produkuje antybiotyki (a choćby i ze spleśniałego chleba i pajęczyny!), że położnik powinien myć ręce nim zacznie grzebać w brzuchu położnicy, a wodę przed wypiciem dobrze jest przegotować..? Tak się bowiem składa, że znakomita większość odkryć, które pozwoliły drastycznie zmniejszyć śmiertelność i kobiet w połogu i małych dzieci – to usprawienia tak właśnie trywialne, jak owo mycie rąk czy przeważanie wody. Cywilizacja techniczna, która nas otacza, tylko automatyzuje i ułatwia stosowanie tych prostych reguł. Poniekąd być może – ułatwia za bardzo: bo skoro wszędzie są detergenty i dezodoranty, to odruch mycia rąk zanika, a kto całe życie pił butelkowaną coca-colę – nie będzie pamiętał, żeby przegotować stęchłą wodę ze stawu nim wleje ją sobie do ust. W tym istotnie tkwi spore ryzyko: i właśnie dlatego powstał &lt;/span&gt;&lt;a href="http://agepo.pl/"&gt;projekt Agepo&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;, żeby o takich prostych, a zapomnianych technikach Państwu – na wszelki wypadek – przypominać!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Tutaj jednak, chciałbym się zająć nie techniką, a życiem i śmiercią – przypominam. I dlatego ten tekst nie trafi na portal Agepo. Pytanie zresztą, jaki właściwie jest związek między techniką, a postrzeganiem śmierci? Nie bezpośredni przecież: technika najpierw posłużyła usprawieniu zadawania śmierci, w dalszym ciągu przy tym wystawianej na widok publiczny – a dopiero dwa pokolenia później, poczęto ukrywać egzekucje za murami więzienia. Czy zresztą wynikło to rzeczywiście z&amp;nbsp;postępu techniki, odzwyczajającego ludzi od widoku śmierci, czy z innych przyczyn?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Niewątpliwie pierwszym krokiem na drodze od „stanu dawnego“ (który z&amp;nbsp;perspektywy dziejowej należy właściwie nazwać „stanem normalnym“) było wyrzucenie z&amp;nbsp;kościelnych krucht żebraków i kalek. Najpierw stało się to w niektórych krajach protestanckich i miało więcej wspólnego z&amp;nbsp;rozgrabieniem kościelnych majątków (skoro zlikwidowano klasztory, przy których koncetrowały się owe „pandemonia ludzkie“ – to czymś trzeba je było zastąpić i tak w Anglii najpierw, a w innych krajach potem, powstały zamknięte „zakłady dobroczynne“, gdzie kaleki i inne wyrzutki pozostawały pod przymusem skoszarowane, nie wchodząc już w oczy szerokiemu ogółowi…). Potem przyszły reformy józefińskie w Austrii i rewolucja francuska – i tak w drugiej połowie i w końcu XVIIII wieku beznodzy, bezręcy, owrzodzeni i cuchnący żebracy zniknęli z&amp;nbsp;ulic większości krajów „cywilizowanych“ – za czym poszła, prostym prawem naśladownictwa, większość krajów „cywilizujących się“ później. Była to jednak przecież decyzja czysto administracyjna, której motywy nic wspólnego z&amp;nbsp;troską o higienę fizyczną, najmniej zaś – o higienę psychiczną publiczności, molestowanej tak nachalnym widokiem ludzkiej biedy – zaiste nie miały! Jednak, dzięki temu odzwyczailiśmy się od takich widoków. Nieprawdaż? Wymaga pewnego wysiłku przezwyciężenie odruchu wstrętu i przerażenia na widok kaleki – do czego, prawem akcji i reakcji dla odmiany, zmuszamy się teraz, kiedy od pokoleń trzymano tych ludzi w zamknięciu, nim całkiem niedawno przypomniano sobie, że może jednak i oni są właśnie: ludźmi – i że w związku z&amp;nbsp;tym, mają pewne „prawa“…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.friendsofart.net/static/images/art3/pieter-bruegel-the-younger-the-beggars.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="325" src="http://www.friendsofart.net/static/images/art3/pieter-bruegel-the-younger-the-beggars.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Egzekucje na ogół ukrywają – gdzieś tak od połowy XIX wieku: rządy. Bo rewolucje obnoszą się ze swoimi zabójstwami w dalszym ciągu jawnie i publicznie: cośmy niedawno widzieli przy okazji zamordowania pewnego dyktatora. Prawdopodobnie rację ma autor „Pochwały kata“, Józef de Maistre, widząc w jawnej, publicznej egzekucji akt wiary reżimu we własną prawomocność. Dwa pokolenia po rewolucji dokonał się już pierwszy akt „długiego marszu przez instytucje“ i pod sędziowskimi togami i perukami, w mundurach komendantów policji i żandarmerii, wśród nosicieli ministerialnych tek i deputowanych – nawet do izby wyższej! – przeważali ludzie, którzy w studenckich czasach słuchali wykładów filozofów osądzających monarchie i kościoły z&amp;nbsp;punktu widzenia absolutnego rozumu, a może nawet i sami wznosili barykady w czasie kolejnych zamieszek. Jeśli więc nawet potem, obrastając w bakobrody, piwne brzuszki, tłuste żony i rozwrzeszczane dzieciaki w liczbie nie mniejszej niż tuzin (bo właśnie w tym samym czasie odkryto, że położnik powinien myć ręce, nim zacznie grzebać w brzuchu położnicy!), oddali dusze w pacht reżimowi i przyjęli (z obrzydzeniem oczywiście!), liczone w złotych półimperiałach, suwerenach czy luidorach pensje, na tyle sute że i na bakobrody i na piwne brzuszki i na tłuste żony z&amp;nbsp;tuzinem rozwrzeszczanych dzieci (a od święta też i na wizytę w luksusowym burdelu) było ich stać bez wyrzeczeń – to przecież nie mogli sądzić, skazywać i ścinać po dawnemu: jawnie, publicznie, „w porze najwyższej oglądalności“, w dzień targowy czy w wigilię ważnego święta, nie mogli manifestować wystawieniem okaleczonych zwłok przestępcy na widok publiczny triumfu sprawiedliwości – bo nie wierzyli już, że sprawiedliwość czynią i że warta jest ona publicznych triumfów…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://denversyntax.files.wordpress.com/2008/06/execution_lincoln_assassins.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://denversyntax.files.wordpress.com/2008/06/execution_lincoln_assassins.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wyższym stopniem owego zwątpienia, owej niewiary w słuszność sprawy, której słudzy państwa i sprawiedliwości służą – jest owo tajemnicze „cóś“, co zabrania, bynajmniej w Europie, wykonywać karę śmierci w ogóle. Niezależnie od tego, że nie ma chyba kraju na świecie, w którym by ogół wyborców zniesienie kary śmierci popierał – sam aparat państwowy, owi sędziowie, komendanci żandarmerii i policji, nosiciele tek ministerialnych i deputowani – nawet do izby wyższej! – nie wierzą w państwo, któremu służą, a skoro w nie nie wierzą – jakże mogą w jego imieniu uśmiercać? Przynajmniej: uśmiercać tak, żeby to było widać, bo co innego zaciukać gdzieś w ciemnym kącie, czy „zniknąć“ nadmiernie pyskatego czy zbyt dobrze poinformowanego przeciwnika – takie rzeczy robiło się, robi się i będzie się robić tym chętniej, że ani nie oświetla ich blask naszej dziennej gwiazdy, nie mówiąc już o telewizyjnych jupiterach, ani też – na ogół – nie brudzi sobie rąk taką robotą ten, kto ją zleca, tylko raczej obarczeni felernym zestawem chromosomów XYY, płatni zwyrodnialcy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://listverse.files.wordpress.com/2007/09/gunpowderhdq2.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="290" src="http://listverse.files.wordpress.com/2007/09/gunpowderhdq2.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;I tak odzwyczailiśmy się od widoku egzekucji – wstrętnym i budzącym grozę stał się dla nas smród trupi i widok cielesnego rozkładu. Znowu jednak: nie stało się to dzięki postępowi techniki, tylko na skutek pewnej zmiany politycznej. Która to zmiana dopiero wtórnie wywołała ów wstręt i grozę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Zarazem powolny, ale stały i metodyczny postęp medycyny i rolnictwa sprawił, że przestaliśmy mrzeć jak muchy z&amp;nbsp;głodu, od połogowej gorączki, banalnego zakażenia czy byle bakterii. Odzwyczailiśmy się od widoku śmierci nawet wśród najbliższych – gdzie, na skutek bliskiego obcowania, widok taki najtrudniejszy jest do ukrycia, boż skoro żyje się z&amp;nbsp;człowiekiem pod jednym dachem – trudno nie dostrzec, gdy mu się zemrze!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;I tu jednak, cywilizacja współczesna wkracza ze swoim pudrem i różem. Większość ludzi umiera jednak w szpitalach, a więc w instytucjach gdzie tego rodzaju sytuacje ulegają ubezosobowieniu przez swoją stosowną procedurą uregulowaną powtarzalność. Nim zrozpaczona rodzina zbierze się u łoża zmarłego, już czeka na nich przez „zblatowanego“ lekarza powiadomiony przedstawiciel domu pogrzebowego, który chętnie (za stosowną opłatą rzecz jasna), wyręczy bliskich we wszystkich uciążliwych obowiązkach – jak to mycie martwego ciała, odziewanie go w strój trumienny, a za tym też i poprawienie mankamentów trupiej urody, jeśli się takie (na ten przykład na skutek wypadku czy ciężkiej choroby) na martwym licu pojawiły – i tak dalej, i tak dalej… Łatwiej to z&amp;nbsp;całą pewnością przeżyć, mniej nerwy szarpie, mniejszym jest wstrząsem. Tylko okazja do wypitki na stypie pozostaje – a potem długie spory sądowe o spadek. I tyle człowieka było, jeszcze się sztuczne kwiaty albo chryzantemy na nagrobku postawi 1 listopada, da na mszę albo i nie (zależy, ile miejscowy pleban za tę usługę woła!) – i po wszystkim.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Takeśmy się już odzwyczaili od widoku śmierci, że nawet śmierć zwierzęca, jeśli przypadkiem ktoś na jej widok trafi: wprawia nieprzyzwyczajonego widza we wstrząs, który 200 lat temu tylko widok mąk przez nader wprawnego kata zadawanych, może w co wrażliwszych widzach wywoływał! Stąd i „ratowanie“ rzeźnych zwierząt z&amp;nbsp;transportu, stąd ideologiczny wegetarianizm (skądinąd, postulujący &lt;i&gt;de facto&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; uśmiercenie całej gospodarskiej fauny – no bo skoro nie wolno będzie zwierząt na mięso hodować, to po co ktoś miałby je karmić i rozmnażać..?) i całe to, naszym przesyconym dobrobytem czasom właściwe wariactwo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jedną z&amp;nbsp;konsekwencji naszego nieprzyzwyczajenia do widoku śmierci i kalectwa, jest też i wielka dbałość o kondycję i całość naszych powłok cielesnych. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie twierdzę że to źle. Nie twierdzę że nie należy ćwiczyć na siłowni, zakładać odblaskowych kamizelek wsiadając na rower i uważnie prowadzić samochodu. Twierdzę tylko – i aż tylko – że takie zachowania byłby naszym przodkom 200 lat temu całkowicie obce i dla nich niezrozumiałe. Kiedy bowiem na co dzień obcowali ze śmiercią i byli do jej widoku (a także do widoku kalectwa i rozkładu) przyzwyczajeni – oczywiście, że ryzykowali zdrowiem i życiem nie tylko z&amp;nbsp;istotnej potrzeby, ale i dla zabawy. W zasadzie chyba – częściej dla zabawy, niż z&amp;nbsp;istotnej potrzeby!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jak ułan Legionów Polskich we Włoszech, Trendowski. Ówże Trendowski stacjonując ze swoim oddziałem nad rzeką Salzach założył się z&amp;nbsp;kolegą o bukłak wina, że porwie dowódcę stojącej przed ich frontem austriackiej brygady. Wsiadł na konia i ruszył galopem w stronę nieprzyjaciela. Na widok samotnego jeźdźca Austriacy nie zareagowali – Trendowski podjechał wprost do punktu dowodzenia, porwał na kulbakę księcia Lichtenstein i galopem wrócił do swoich nim Austriakom zdążyły szczęki opaść na ziemię z wrażenia, nie mówiąc o strzelaniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.kawaleria.pulsar.net.pl/malarstwo/1ulan.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://www.kawaleria.pulsar.net.pl/malarstwo/1ulan.jpg" width="322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Księcia wymieniono potem za wziętego przez Austriaków do niewoli Stanisława Fiszera. Ale powiedzmy sobie szczerze: czy w tej akcji była chociaż krzytna sensu? No nie było! Udało się tylko przypadkiem, tak naprawdę Trendowski miał 99% szans że zginie lub dozna ciężkich obrażeń zakończonych niewolą i dożywtonim kalectwem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Jak mawiał mój znajomy z&amp;nbsp;dawnych czasów, Andrzej Wojewódzki, sam pilot śmigłowca i zapalony jeździec (po latach w kokpicie śmigłowców z&amp;nbsp;serii „Mi“ miał tak zniszczony kręgosłup, że po dwóch godzinach jazdy zsuwał się z&amp;nbsp;konia sparaliżowany bólem – ale nie poddał się, wsiadał z&amp;nbsp;powrotem – i ekspresowo nauczył się jeździć tak dobrze technicznie, że mu już to na kręgosłup nie szkodziło – co nie jest takie proste!): &lt;i&gt;pilotowi szabla jest potrzebna tak, jak ułanowi rozum&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;. Mawiał to a propos zwyczaju obdarowywania odchodzących do rezerwy oficerów (sam odszedł z&amp;nbsp;wojska w stopniu kapitana twierdząc z&amp;nbsp;kolei, że majora dają za zaświadeczeniem lekarskim o niepoczytalności!) szablami – ale tenże sam aforyzm można przecież czytać i w drugą stronę, nieprawdaż? Ułanowi rozum z&amp;nbsp;całą pewnością nie jest do niczego potrzebny. O czym skądinąd ostatniośmy się z&amp;nbsp;paniami przekomażali a propos odmóżdżonego kotka. Dobry ułan – w ogólności: człowiek z&amp;nbsp;fantazją ułańską, jak ów Boskowolanin, który po pijanemu przewoził rowerem świeżo wyklepaną kosę i łeb sobie uciął – będzie ryzykował życiem własnym i cudzym bez zastanowienia i bez szczególnego powodu, także dla zabawy, z&amp;nbsp;głupoty, dla zgrywu, żeby się popisać lub w ogóle bez jakichkolwiek dających się zidentyfikować lub wyobrazić przyczyn. Na trzeźwo i po pijanemu – wszystko jedno!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Rozumiem, że wielu ludziom może to przeszkadzać. Mają przecież swoje wypielęgnowane ciała, z&amp;nbsp;którymi nie chcieliby się przedwcześnie rozstawać tylko dlatego, że jakiś bezmózg wpadnie na nich swoją rozpędzoną bryką. Mają żony i dzieci – mają po co żyć i chcieliby żyć jak najdłużej, w jak najlepszej kondycji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;OK. Pozostaje tylko pytanie: za jaką cenę? Oczywiście, że &lt;/span&gt;&lt;a href="http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/10/drastyczne-kary-dla-pijanych-kierowcow.html"&gt;jak ktoś chce być racjonalny, oszczędny, rozsądny i rozumny&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt; – to mu wolno. Godne to jest pochwały i cnotliwe, z&amp;nbsp;całą pewnością. Sprawy to jednak nie załatwia, bo cóż z&amp;nbsp;tego, że sami jesteśmy ostrożni, dbamy o nasze doczesne powłoki, powstrzymujemy się od pobudzających fantazję używek – gdy po drogach i bezdrożach dalej mkną pijane bezmózgi prawda..? Trzeba więc narzucić ten sam styl życia, tę samą trzeźwość, ostrożność, dbałość o powłokę cielesną, racjonalność i oszczędność – także i owej bezmózgiej reszcie, która dalej zachowuje się tak, jak się normalnie zachowywali ludzie bardziej od nas przyzwyczajeni do widoku śmierci i kalectwa 200 lat temu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Póki słowem i przykładem – proszę bardzo: można narzucać. Ale są przecież ludzie na słowo i przykład odporni, prawda? No i tych pozostaje: karać…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;A że jest tu cała masa praktycznych trudności? Że nie sposób zdefiniować pojęcia „pijanego“ inaczej, niż bezdusznym limitem promili, który wcale nie uwzględnia indywidualnej tolerancji na alkohol? Że przy okazji powstaje, bo powstać musi, bez tego się nie obędzie – aparat przemocy, który w pierwszej kolejności zaspokaja własne interesy, o bezpieczeństwo i całość wypielęgnowanych ciał oraz drogich małżonek i dziatek dbając w sumie tylko przy okazji! Że to wszystko kosztuje – i że w pierwszej kolejności kosztuje: wolność? Ależ &lt;/span&gt;&lt;a href="http://boskawola.blogspot.com/2011/10/wolnosc-jest-kobieta-upada.html"&gt;komu jest ta wolność i do czego w ogóle potrzebna..&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Nie twierdzę że to źle. Nie twierdzę że to dobrze. Twierdzę tylko, że przyjęcie „życia i zdrowia ludzkiego“ za wartość najwyższą nieuchronnie prowadzi do sprzeczności. W imię bowiem ochrony owego życia i zdrowia – koniecznie trzeba (nie ma innej możliwości, bez tego się nie obejdzie!) pozbawić ludzi wolności. &lt;i&gt;Tertium non datur&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;. Kto chce – ten wybiera. Jego w tym dobre prawo…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-4428418330009200335?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/4428418330009200335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/sia-przyzwyczajenia.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/4428418330009200335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/4428418330009200335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/11/sia-przyzwyczajenia.html' title='Siła przyzwyczajenia'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-2082144412499495511</id><published>2011-10-29T22:42:00.000+02:00</published><updated>2011-10-29T22:42:03.381+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rżnięcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cyganie'/><title type='text'>Upadek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście: nawiały. Akurat w momencie gdy wróciliśmy z targu, a kilka minut potem przyjechał kowal - zdążyłem akurat zmienić garderobę i wiązałem sznurówki, gdy nadjechał. A tu towarzystwo nad kanałkiem, na gruszkach... W sumie: i tak były miłe, mogły tak się zaszyć, że bym ich dwie godziny szukał, a tak tylko z godzinnym opóźnieniem wszystko szczęśliwie się odbyło jako należy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie dlatego zamieszczam - ze specjalną dedykacją dla Kolegi R-O - "Kuszenie Ewy":&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://artyzm.com/obrazy/szyndler-ewa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://artyzm.com/obrazy/szyndler-ewa.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jakkolwiek, bardziej kanoniczna jest chyba jednak ta wersja:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zadane.pl/files/d86/4e983cf74bc746c9451d3eb9b0a28508.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://zadane.pl/files/d86/4e983cf74bc746c9451d3eb9b0a28508.jpg" width="275" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Lepsza Połowa ma wątpliwości, czy aby na pewno trzeba tu było kogokolwiek do upadku kusić...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim bowiem jeszcze nasi milusińscy sprawili nam szabasowy prezent - jużeśmy zaliczyli prawdziwy upadek. Umarła nasza piła motorowa Stihl. Sympatyczny pan z serwisu w Warce po rozłożeniu jej na czynniki pierwsze stwierdził, że nie tylko cały silnik miał poluzowane śrubki (od czego przestał ssać paliwo) - ale i tłok się zatarł, co zresztą na nim wyraźnie widać. Nowy tłok z niezbędnymi dodatkami: 700 złotych. Nowa piła Stihl tej samej klasy (no, bez niektórych i tak niezbyt potrzebnych bajerów): 970 złotych. Nie ma sensu naprawiać zatem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co możemy zrobić? Po pierwsze - popytam jeszcze w innym serwisie, czy aby na pewno takich tłoków się nie szlifuje. Bo może jednak..? Po drugie - opcję zakupu na targu piły "bezmarkowej" za niespełna 200 złotych, po naradzie z Lepszą Połową jednak odrzucamy. Mieliśmy już do czynienia z taką piłą: matka Radka, druha mego serdecznego, dała się ongiś nabrać Cyganom i kupiła od nich taką (przepłacając zresztą dwukrotnie...) - wypróbowałem. I więcej nie chcę: nasz umierający Stihl miał więcej ikry niż to coś!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po trzecie - jeśli nie uda się oszlifować tłoka, to w zasadzie wybór jest między Stihlem (lub innym produktem mimo wszystko "markowym") o tej samej mocy co nasza dotychczasowa zabawka - a produktem nieco chociaż silniejszym (byle prowadnica miała 35 cm, bo akurat mamy nową i szkoda, żeby się zmarnowała).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z czego jednakowoż wychodzi, że kolejny miesiąc nie oddam żadnego długu - a może nawet przyjdzie zaciągnąć jakiś nowy bo wcale nie jestem pewien, czy uzbieramy na taki zakup... I to jest właśnie: upadek!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-2082144412499495511?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/2082144412499495511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/upadek.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2082144412499495511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2082144412499495511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/upadek.html' title='Upadek'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-1755404429142107557</id><published>2011-10-28T19:38:00.000+02:00</published><updated>2011-10-28T19:38:10.577+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>Dzień szósty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak minął wieczór i poranek, dzień szósty - szósty dzień w którym żaden z naszych koni nie oddalił się z wyznaczonej strefy zamkniętej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://art-kozien.cracow.pl/Dzien_szosty_90x120cm.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="286" src="http://art-kozien.cracow.pl/Dzien_szosty_90x120cm.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, jak skomplikowane plany kryją się pod ściółką lub w innych zakamarkach wiaty - ale zaczyna mnie ogarniać wręcz panika - to będzie coś potwornego, co one tym razem zrobią..!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jutro przyjeżdża do naszych "rodzonych" czterokopytnych kowal. No i "długi weekend" zapowiada się bardzo pracowicie :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-1755404429142107557?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/1755404429142107557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/dzien-szosty.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1755404429142107557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/1755404429142107557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/dzien-szosty.html' title='Dzień szósty'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5965139843513199762</id><published>2011-10-27T22:04:00.000+02:00</published><updated>2011-10-27T22:04:35.931+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>Znaczenie mózgu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze to podejrzewałem! Znaczenie mózgu dla funkcjonowania organizmu jest przeceniane. Od dziś mam dowód. W Kampinosie trafiłem do przesympatycznych państwa doktorostwa (mam nadzieję, że nas kiedyś odwiedzą...) akurat, gdy zajmowali się m.in. rudym kotkiem, na którego dzieci zrzuciły deskę, skutecznie go odmóżdżając. Mimo tego, pacjent żył i miał się zasadniczo - nie gorzej niż przedtem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To pewnie dlatego - zauważyła pani doktor - że chłopak. Może sobie brak mózgu kompensować innym organem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/W0EhlpS5_Ds" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co Czytelniczki o tym sądzą..?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5965139843513199762?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5965139843513199762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/znaczenie-mozgu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5965139843513199762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5965139843513199762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/znaczenie-mozgu.html' title='Znaczenie mózgu'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/W0EhlpS5_Ds/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-2583882529295795790</id><published>2011-10-26T17:15:00.001+02:00</published><updated>2011-10-26T18:06:43.674+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>Obrzęk zastoinowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji szczepienia (wszystkie konie były bardzo grzeczne nawet te, co to podobno bez dutki ani przystąp ze strzykawką! One coś knują! Coś potwornego..!), pani doktor zidentyfikowała opuchliznę w dolnej części brzucha naszej Dalii wlkp, o tę:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gpRWyM3vT7o/Tqgh_eBRQpI/AAAAAAAABas/hL5no_gBSvk/s1600/Obrze%25CC%25A8k1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-gpRWyM3vT7o/Tqgh_eBRQpI/AAAAAAAABas/hL5no_gBSvk/s400/Obrze%25CC%25A8k1" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jako "obrzęk zastoinowy". To by się zgadzało. Podobnie mówili inni weterynarze, których konsultowałem. Znaczy się: staruszce siadło krążenie prawda..? A co ma do tego rzadki stolec? Czyżby w dodatku jakieś problemy z gospodarką wodną w organizmie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Element humorystyczny: pani doktor (nigdy wcześniej u nas nie była, przyjechała szczepić, bo dr Wnuk na urlopie) popatrzyła i mówi: &lt;i&gt;może teń koń wcześniej więcej chodził i teraz przestał?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd podobnie było z Frontiera płuckami - też podobno wyglądały jak u konia przez wiele lat stojącego w zapylonej stajni - a przecież ani u nas takowej nie ma, ani w domu też w zapylonym boksie nie stoi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś tu jest nie w porządku. Jak mawia Lepsza Połowa: no tak, koń uznał, że całe te 10 ha po których normalnie chodzi to boks. A że na zewnątrz nie puszczają - to i obrzęki się robią od tego stania w boksie..!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak nie jutro to w sobotę (zależy jak się sytuacja finansowa wyklaruje) przyjedzie kowal, zrobi staruszce kopyta - i bierzemy się z powrotem do roboty. Bo faktem jest: dwa lata temu o wiele więcej na niej jeździłem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-2583882529295795790?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/2583882529295795790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/obrzek-zastoinowy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2583882529295795790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2583882529295795790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/obrzek-zastoinowy.html' title='Obrzęk zastoinowy'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gpRWyM3vT7o/Tqgh_eBRQpI/AAAAAAAABas/hL5no_gBSvk/s72-c/Obrze%25CC%25A8k1' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-3261391489335062486</id><published>2011-10-25T19:14:00.000+02:00</published><updated>2011-10-25T19:14:53.372+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poszukiwanie pracy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>TerraQuant</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobra - wygadałem się wczoraj czym handluję, to nie będę dłużej tego ukrywał. Chodzi o &lt;a href="http://www.medical-quant.com/medicalquant/www/terraquant.asp"&gt;TerraQuant&lt;/a&gt;. Oryginalnie jest to urządzenie do leczenia ludzi. Myśmy jednak doszli do wniosku, że ludzkim lekarzom w Polsce sprzedać go będzie bardzo trudno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W efekcie drugi tydzień jeżdżę po weterynarzach - oczywiście tam, gdzie tylko jest to możliwe, próbując się umawiać także z fizjoterapeutami na przykład. Jeżdżąc po weterynarzach jako ten "przedstawiciel medyczny" - utwierdziłem się w przekonaniu, że postępujemy słusznie. Z rozmów z moimi potencjalnymi klientami wynika bowiem dość jednoznacznie, że żeby coś sprzedać sługom Eskulapa, niemało trzeba w to zainwestować. To oczywiste - lekarze zwykle pracują w dość dużych strukturach organizacyjnych i kontraktując dla nich sprzęt - nie swoje pieniądze wydają. A na co chętniej wydadzą nie swoje pieniądze? Oczywiście na taki sprzęt, z zakupem którego wiążą się jakieś korzyści...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjaśnia to doskonale, dlaczego najbliższy polski odpowiednik TerraQuant (acz nie posiadający wszystkich jego funkcji), jest około dwukrotnie droższy - w ten sposób, jest się czym dzielić, nieprawdaż..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatecznym rachunku za wszystko i tak płaci NFZ, więc kto by się tam przejmował cenami sprzętu?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/zdjecia/przewodnik_po_urzedach_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/zdjecia/przewodnik_po_urzedach_02.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W takim systemie koszty leczenia mogą tylko rosnąć! A ja ponownie zazdroszczę zwierzakom: kiedyśmy do naszej przyjaciółki, dr Moniki Batog przywieźli zabraną z ulicy Sylwestrę, w ciągu doby kot miał zrobione usg, wyrwane trzy zmurszałe kły, wyleczone zaropiałe oko i oba zajęte przez pasożyty uszy, był odrobaczony, odpchlony, wykąpany i miał obcięte pazury. To jest standard obsługi - przy tym, a nie tylko dla przyjaciół... Nie ma jak wolna konkurencja!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, żeby zły przykład nie zarażał. Jedna z pań doktor chciała się ze mną umówić w restauracji sushi... Ale cóż: to akurat była młoda gwiazda fizjoterapii, miała słuszne prawo do odrobiny wody sodowej - a że mój "fundusz reprezentacyjny" na takie ekstrawagancje nie pozwala..? Tym gorzej dla mnie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A konie drugi dzień uprzedzająco grzeczne. Coś knują - ja je znam! Jutro rano przyjeżdża pani doktor ze szczepionkami. Czy powinienem się już bać..?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-3261391489335062486?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/3261391489335062486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/terraquant.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3261391489335062486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3261391489335062486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/terraquant.html' title='TerraQuant'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-2090952284978037076</id><published>2011-10-24T16:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T16:30:03.506+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trójpolówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sąsiedzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hodowla koni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><title type='text'>"Ogół" i inne nieszczęścia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odwiedzili nas wczoraj (nareszcie!) nasi najbliżsi "konni" sąsiedzi. Narzekali bardzo na "ogół". Co to takiego? Zwyczaj, wedle którego po żniwach na rżyska wypuszczane są wszystkie krowy z całej wsi, które chodzą sobie swobodnie od rana do wieczora, bez żadnych ogrodzeń ograniczających ich ruchy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten zwyczaj z całą pewnością wywodzi się z czasów trójpolówki. Raz, że wówczas granice między działkami mogły być płynne (w okresie ugorowania i tak wszystko jednakim "perzem" - jak tu ogólnie wszelką dziką roślinność nazywają - porastało, więc gdzie miedza była, to tylko mniej - więcej dało się wyznaczyć), a dwa - że w ten sposób nawet najbiedniejszy gospodarz, który np. stracił swoją krowinkę - mógł liczyć na odrobinę choć nawozu na swoim polu przed jesienną podorywką. Taki rodzaj "urawniłowki" - ale długofalowo: we wspólnym interesie, bo jak sąsiadowi wyjałowieje jego paseczek ziemi, to i na moim gorzej będzie się rodzić...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tej chwili to jest żywa skamielina - ile w końcu na wsi krów nie jest jeszcze trzymanych non stop w chowie alkierzowym?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,28642,20080721,woda-las-krowy-laka-krowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,28642,20080721,woda-las-krowy-laka-krowa.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sąsiadom w każdym razie "ogół" dał się we znaki, bo krowy wlazły im na pastwisko, a nienawykłe do takiego widoku konie spłoszyły się, zdemolowały ogrodzenie (oni mają solidne ogrodzenie z desek, nie to co my...) - i poooszły w siną dal... Na szczęście: nikomu nic się nie stało koniec końców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, czy inaczej, wizytę sąsiadów wspominamy bardzo miło i już się zbieramy z siłami na rewizytę - ambitnie planujemy pojechać do nich wierzchem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to dzisiaj - seria nieszczęść. Zaspałem całe pół godziny. Skoro zaś zaspałem i przy śniadaniu już świtało, to wyrzuciłem Szacowne Stado na trawę i posprzątałem pod wiatą chcąc mieć potem więcej czasu - planowałem wyjechać około 9.00 do Warszawy i poakwizytować po weterynarzach (pierwszy raz akwizuję z towarem, w którego skuteczność i sensowność sam wierzę - ale to inna sprawa...). Przedtem pokusił mnie Dyabeł pomajsterkować przy naszym ogrzewaczu: wprawdzie już grzeje i nawet całkiem przyjemną daje ciepłą wodę - ale tylko pod prysznicem, w kuchni leci wyłącznie zimna. Ponieważ wydawało mi się, że może to być wina sposobu, w jaki był podłączony (za pośrednictwem dodatkowego zaworka, który zmniejszał strumień ciepłej wody) - wziąłem się za podłączanie nyplami i wężykami. Tragedia! Lało się z każdego gwintu jak z cebra. Aż korki nam wysadziło, a po wężykach iskry biegały. Co więcej - raz zdemontowane podłączenie istniejące poprzednio nie dało się skutecznie, tj. bez przecieku, zamontować z powrotem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popadłem w czarną rozpacz. Pojechałem w końcu do Radomia - gdzie nabyłem nowe podłączenie i parę dodatkowych uszczelek. W końcu, po pięciu godzinach homeryckich bojów - udało mi się to jakoś tak zaklajstrować, że nie cieknie, w każdym razie - nie w sposób rażący i widoczny. Ale ciepłej wody w kuchni dalej nie ma...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-q7mxO-Dk2wI/TqV1UrjY1UI/AAAAAAAABac/fSp8_9c6BJQ/s1600/IMG_8281.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-q7mxO-Dk2wI/TqV1UrjY1UI/AAAAAAAABac/fSp8_9c6BJQ/s400/IMG_8281.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Tak to wyglądało przedtem. Teraz wygląda... inaczej? Ale w kuchni i tak tylko zimna woda...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i oczywiście jechać do Warszawy nie było już sensu. Chciałem chociaż drew porżnąć, bo przez czabanienie we wrześniu mamy zapas na może dwa miesiące w tej chwili - ale nim dałem czterokopytnym obiad, zrobiła się 15.00 - i też już nie było sensu, zaraz będzie ciemno. A czterokopytne, jak na złość, pasły się grzecznie, to nawet nie miałem pretekstu, żeby je pod wiatą zamykać - trzeba je zatem będzie przed nastaniem ciemności jeszcze zebrać. Z Wielkiego Padoku, albo z miejsca, do którego w międzyczasie zawędrują (przez okno ich w tej chwili nie widać, więc wszystko być może...).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-2090952284978037076?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/2090952284978037076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/ogo-i-inne-nieszczescia.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2090952284978037076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/2090952284978037076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/ogo-i-inne-nieszczescia.html' title='&quot;Ogół&quot; i inne nieszczęścia'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-q7mxO-Dk2wI/TqV1UrjY1UI/AAAAAAAABac/fSp8_9c6BJQ/s72-c/IMG_8281.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5288831506931869528</id><published>2011-10-23T08:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-23T08:30:54.235+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='padoki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ucieczka'/><title type='text'>Zmalałem</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Dosłownie: jestem dziś o kilka centymetrów krótszy niż 24 godziny temu. A to dlatego, że w międzyczasie, idąc za radą M., który stwierdził, że nikogo to nie obejdzie – przytyrałem na tyły Wielkiego Padoku kilka „kolejowych“ osik z&amp;nbsp;chaszczy nad torami. U nas już takich nie ma: młodych (więc nie za grubych), a już wysokich (były po 8 – 12 metrów: na dwa lub trzy przęsła ogrodzenia jedna starczała). Przytyrałem je oczywiście samochodem, ale już samo przewożenie czegoś takiego było zabawne, bo ciągle mi spadały z&amp;nbsp;przyczepy – a jak tym trochę pomanipulowałem najpierw na przyczepę wkładając, a potem na ogrodzenie przywieszając, to i zmalałem. Świat też jakby od razu zmalał, bo horyzont mi się skrócił wraz ze wzrostem…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Po co przywieszałem te dodatkowe belki? Ano po to, że w piątek popołudniu, nasi kochani milusińscy wyszli sobie na spacer. Właśnie tyłem – tam, gdzie poprzednio zbudowałem „Wał Iwara“, który jednak całej ściany nie obejomował, a tylko jej najczęściej atakowany fragment. W tej chwili zabezpieczenie w postaci osikowych belek ma już prawie cała ściana. Prawie, bo jedną osikę musiałem przywiesić gdzie indziej – i przez to trzy przęsła pozostały niezabezpieczone.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Dlaczego musiałem zostawić taką luką? Ano bo nasi kochani milusińscy w czasie, gdy ja przywieszałem belki na tyłach – wyszli sobie boczną ścianą. Zabezpieczyłem więc miejsce, którym wyszli…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Prawdę pisząc, to w tej chwili zdecydowana większość ścian Wielkiego Padoku jest już chroniona albo belkami – albo prądem (a bywa że jednym i drugim). Zostały stosunkowo niewielkie luki. Które chyba trzeba będzie wypełnić – milusińscy są bowiem bezwzględni (zero litości!) – traktują Wielki Padok wyłącznie jako stację przesiadkową przez którą przechodzą w siną dal. Najchętniej na swoją ulubioną łączkę nad kanałkiem, gdzie mogą się paść razem z&amp;nbsp;krowami, co jest przecież marzeniem każdego rasowego konia – nieprawdaż?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;W ogóle na temat zachowań naszych koni siła by pisać. Zdziwiła mnie tydzień temu pani Beata, gdy pogoniłem – przepędzając stado pod wiatę, żebyśmy mogli wsiąść – koniów uwiązem, a te nawet uszami nie zastrzygły. Nie mówiąc oczywicie o skierowaniu się we właściwą stronę żywym stępem – w tym celu trzeba je było popchnąć. Stwierdziła, że w normalnych warunkach stado już byłoby po drugiej stronie po czymś takim. Hmmm…. Przez lata trzymaliśmy konie „w normalnych warunkach“, stojąc w różnych pensjonatach – ale żeby aż tak? Może już nie pamiętam… Faktem jest, że Szacowne Stado jest wyluzowane do przesady. Jeśli pominąć wycieczki w siną dal, gdzie zdarza im się nawet podgalopowywać (zwłaszcza, gdy uchylają się przed schwytaniem i doprowadzeniem do wyznaczonej strefy zamkniętej…) – to w zasadzie powinniśmy sobie sprawić wózek widłowy. Tak byłoby najszybciej je przenosić między padokami. Na własnych nogach to raczej pełzną niż chodzą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Umysł koński jest przy tym na ogół schematyczny. To dobre słowo: schematyczny! Albowiem nic tak nie cieszy koni jak powtarzalność. Stąd staramy się, aby posiłki były zawsze o tej samej porze (no, wczoraj akurat ominął je obiad – bo dopiero je sprowadzałem z&amp;nbsp;ich ukochanej łączki nad kanałkiem, więc pora minęła – a potem kolacja, bo się pobiły i zaczęły przewracać wiaderka, więc zabrałem wszystkim – widać nie były głodne?) – stały rytm dnia bardziej chyba konie uspokaja niż nawet otwarta przestrzeń (mam wątpliwości czy Wielki Padok jest dostatecznie przestrzenny na to, aby konie rzeczywiście uznały go za „otwartą przestrzeń“! Ich zachowanie wyraźnie się zmienia gdy są po niewłaściwej stronie ogrodzenia – a więc mają świadomość, że póki się pasą po właściwej stronie, wcale nie są wolne – a to, że nie widać przeciwległego płotu, a cóż to za różnica?). I nawet uciekają – raz się zapoznawszy z&amp;nbsp;terenem, co oczywiście wymaga pewnego czasu – na ogół w te same miejsca. Zależnie zatem od tego, gdzie zlokalizuję dziurę – prawie na pewno mogę już dalej się nie zastanawiając, iść w jedno z&amp;nbsp;kilku miejsc, które są celem ich wycieczek i raczej je tam zastanę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Najchętniej atakują ogrodzenie w miejscu, gdzie już raz udało się je przerwać. Stąd czasem działa prostacka wręcz sztuczka: zabezpieczenie kilku przęseł wokół miejsca poprzedniej ucieczki sprawia, że Stado traci zainteresowanie całym odcinkiem płotu i przenosi swoją destrukcyjną działalność gdzie indziej. Oczywiście, jak każde kłamstwo, także i ta sztuczka ma krótkie nogi – bo w końcu zainteresują się pozostałymi lukami. No i właśnie chyba doszliśmy do takiego momentu, w którym żadna luka nie jest bezpieczna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Wczoraj zresztą postąpiły właśnie nieschematycznie, twórczo. Przerwały bowiem boczną ścianę od strony torów kolejowych (bez obaw, Proszę Państwa Czytelników! Piszę „od strony torów“, bo tak mówimy dla orientacji – ale te tory są prawie kilometr dalej, oddzielone od nas chaszczami…) zdecydowanie bliżej frontu niż tyłu. Zwykle wychodząc w takim miejscu, kierowały się na północny wschód i tam też poszedłem je w pierwszej kolejności szuać, spodziewając się je znaleźć na którymś z&amp;nbsp;rżysk lub na oziminie w pobliżu wsi. Zawróciłem jednak, nie dostrzegając żadnych śladów kopyt na naszej piaszczystej drodze, którą musiałyby w tym celu przeciąć. Przy bliższych oględzinach okazało się, że konie, choć nigdy w taki sposób ani same nie chodziły, ani tym bardziej, nie były przez nas tak prowadzone, skierowały się w stronę całkiem przeciwną i długo dość klucząc chaszczami – wyszły w końcu na swoją ukochaną łączkę nad kanałkiem. Albo był to czysty przypadek, albo nie tylko zapamiętują raz oglądany teren – ale też potrafią się orientować w stronach świata. A to już wymaga pewnej zdolność do uogólnień, by nie rzec wręcz: abstrakcji! Obrały bowiem ogólnie słuszny i prawidłowy kierunek w nieznanym wcześniej terenie, w którym zawsze chodziły (jeśli w ogóle chodziły) zgoła odwrotnie… Sądząc po znalezionych kupkach, miały dylemat w którą stronę się kierować dopiero pod linią wysokiego napięcia, dobre 200 metrów od miejsca przerwania płotu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Skądinąd Frontier, gdyśmy ze Zbyszkiem błądzili po lasach, taką właśnie zdolność do odnajdywania właściwego kierunku w nieznanym lub prawie nieznanym terenie przejawiał. A i moja Dalia wlkp zwykła – póki jej nie skołowałem wielokrotnie skręcając – o wiele żwawiej iść w stronę gdzie, jak sądziła, jest dom – niż w stronę przeciwną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;Cóż: idę je wypuścić na trawę. Pójdę zresztą chyba z&amp;nbsp;nimi zobaczyć, co też poczną. Bo jeśli znowu spróbują postępować nieschematycznie – nie pozostanie nic innego, niż zebrać je z&amp;nbsp;powrotem pod wiatę. Wielkiej szkody już teraz nie ma, w końcu trawa przywiędła i chyba wszystko jedno, czy jedzą siano, czy to, co jeszcze rośnie na Dzikim Zachodzie – tyle, że oszczędzamy sobie wywożenia gówna, jeśli defekują poza zimowym padokiem…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;A wczoraj, w pierwszej parze sprowadziłem z&amp;nbsp;ukochanej łączki naszych milusińskich Szalonego Konia Lepszej Połowy i Ramzesa. Lepsza Połowa, która właśnie skończyła sprzątać nawóz – zrobiła im zdjęcia. Może niezbyt ładnie Melesugun wyszła (jak się powinno fotografować tekińca, to właśnie koleżanka Pursat &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,135.1320.html"&gt;na Re-Volcie pokazała&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;a href="http://i218.photobucket.com/albums/cc140/Pursat/Tekince/288824_235961013124558_100001319836351_584160_1842705623_o.jpg"&gt;to zdjęcie bardzo się nam podoba&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;!) – ale przynajmniej: zabawnie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VLEtO6nD0DQ/TqOykR28v4I/AAAAAAAABaM/C6mhPTdev9s/s1600/IMG_8293.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-VLEtO6nD0DQ/TqOykR28v4I/AAAAAAAABaM/C6mhPTdev9s/s400/IMG_8293.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;a Ramzesowi łapki się poprawiły. Tu akurat kłusuje:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6mzkzF27oXI/TqOzlFJyPHI/AAAAAAAABaU/nEkcvlM4r78/s1600/IMG_8290.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-6mzkzF27oXI/TqOzlFJyPHI/AAAAAAAABaU/nEkcvlM4r78/s400/IMG_8290.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-ansi-language: CS;"&gt;ale w piątek, jak nie chciał mi się dać złapać - uciekał galopkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5288831506931869528?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5288831506931869528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/zmalaem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5288831506931869528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5288831506931869528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/zmalaem.html' title='Zmalałem'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VLEtO6nD0DQ/TqOykR28v4I/AAAAAAAABaM/C6mhPTdev9s/s72-c/IMG_8293.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-5816331410896064794</id><published>2011-10-20T19:49:00.002+02:00</published><updated>2011-10-20T20:08:32.305+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dalia wlkp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zmęczenie'/><title type='text'>Zemsta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć jest to całkowicie irracjonalne i najprawdopodobniej niczemu nie służy, dałem się wciągnąć Przyjaciołom ze stolicy w próbę pokarania sprawców naszych nieszczęść sprzed lat, skoro wygląda na to, że jest ku temu sposobność:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Lfvv52Q6TvA" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie do wiary, jak takie destrukcyjne działanie ożywia ciało i umysł! Skrzydła rosną u ramion, nogi same niosą przed siebie, dusza śpiewa... No - satanizm po prostu - ale nic na to nie poradzę, mam za słabą wolę, żeby się oprzeć pokusie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem w domu różnie. W środę kupiłem na targu izolatorki i Lepsza Połowa dorobiła kolejne 200 metrów elektrycznego pastucha na ścianie, którą prujki ostatnio najczęściej pruły. Dzięki czemu już drugi dzień spokojnie wyjadały dziś chaszcze na Dzikim Zachodzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle, że na obiad Buba wróciła z wielkim sznytem przez czoło, cała zalana własną krwią - a popołudniu Dalia wlkp objawiła się nam w nader osobliwej postaci: pośrodku brzucha zrobiło się jej jakby zapadlisko wielkości jakichś 30 na 20 cm, idealnie na osi symetrii konia, zwisające o 5 - 10 cm poniżej reszty (opływowej dość...) linii ciała. Przepuklina? Obrzęk z powodu niewydolności krążenia? Konsultowałem weterynarza telefonicznie. Kobyła je z apetytem i normalnie defekuje (choć od trzech tygodni - ciągle na rzadko...) - nie wygląda na to, żeby jej życie było zagrożone. Na razie zatem odłożyliśmy wizytę lekarską do niedzieli, kiedy to wet i tak miał był przyjechać. Skądinąd: takie rzeczy zawsze się dzieją, gdy tylko wyjadę do pracy! Zawsze!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-5816331410896064794?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/5816331410896064794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/zemsta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5816331410896064794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/5816331410896064794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/zemsta.html' title='Zemsta'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Lfvv52Q6TvA/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-3911312976322663831</id><published>2011-10-16T07:47:00.000+02:00</published><updated>2011-10-16T07:47:25.523+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='padoki'/><title type='text'>Pierwszy mróz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tej nocy przyszedł pierwszy mróz:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0vWMyJqwVec/Tppt2V3rarI/AAAAAAAABaE/RFwJJ4T2gak/s1600/IMG_8287.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-0vWMyJqwVec/Tppt2V3rarI/AAAAAAAABaE/RFwJJ4T2gak/s400/IMG_8287.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kran pod wiatą dał się odmrozić łatwo. Zaraz się zbiorę i pójdę naprawić boczną ścianę ogrodzenia, którą prujki wczoraj na koniec dnia rozpruły (było to w sumie bardziej śmieszne niż straszne, ale znowu się trochę nabiegałem...) - to pójdą na przeważoną mrozem trawę. Mam nadzieję, że dzięki temu znajdą sobie więcej zajęcia na Wielkim Padoku - bo ostatnio miałem wrażenie, że chodzą tam tylko z musu, szukając miejsca do ucieczki, a prawdziwe jedzenie - jest tylko za płotem!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-3911312976322663831?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/3911312976322663831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/pierwszy-mroz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3911312976322663831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/3911312976322663831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/pierwszy-mroz.html' title='Pierwszy mróz'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0vWMyJqwVec/Tppt2V3rarI/AAAAAAAABaE/RFwJJ4T2gak/s72-c/IMG_8287.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-150800234876749314</id><published>2011-10-15T21:46:00.000+02:00</published><updated>2011-10-15T21:46:54.708+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='absurdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krystyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sylwestra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Re-Volta'/><title type='text'>Stowarzyszenie Przyjaciół Królików</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ogłosiło mnie swoim wrogiem publicznym numer jeden (por. &lt;a href="http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,46.7650.html"&gt;dół tej strony&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,46.7680.html"&gt;następna&lt;/a&gt;...). Prawdę pisząc: przeprosiłbym - ale po wstępie, w którym padło coś w stylu:&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;Wa&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;lczymy o prawa zwierząt dlatego nie chcemy reklamować stajni w której konie traktowane są przedmiotowo, jak maszynki do zarabiania pieniędzy - &lt;/i&gt;jakoś nie mogę...)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem jednak, nasze domowe miłośniczki królików (a także drobiu, ryb - w tym akwariowych - i w ogóle wszelkiej drobnej zwierzyny...), zażywają wspólnej sjesty:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jCbG7gtAN8I/TpnbtcH8_BI/AAAAAAAABZ0/pxuZASajLPU/s1600/IMG_8283.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-jCbG7gtAN8I/TpnbtcH8_BI/AAAAAAAABZ0/pxuZASajLPU/s400/IMG_8283.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-t9Ez2G05J64/TpneWHxOQfI/AAAAAAAABZ8/qzvF8P0nI6c/s1600/IMG_8284.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-t9Ez2G05J64/TpneWHxOQfI/AAAAAAAABZ8/qzvF8P0nI6c/s400/IMG_8284.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, żeby Sylwestra była z takiego zagęszczenia metrażu przesadnie zadowolona. Ale cóż zrobić? To czarne "coś" ani myśli się wynieść...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8764316495802821625-150800234876749314?l=boskawola.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://boskawola.blogspot.com/feeds/150800234876749314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/stowarzyszenie-przyjacio-krolikow.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/150800234876749314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8764316495802821625/posts/default/150800234876749314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://boskawola.blogspot.com/2011/10/stowarzyszenie-przyjacio-krolikow.html' title='Stowarzyszenie Przyjaciół Królików'/><author><name>Boska Wola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04293048708237766971</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_BgcEjy-O6i0/SuaAyWKDGTI/AAAAAAAAAAg/JLmr6L2kn2A/S220/JK.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-jCbG7gtAN8I/TpnbtcH8_BI/AAAAAAAABZ0/pxuZASajLPU/s72-c/IMG_8283.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8764316495802821625.post-506668340788818574</id><published>2011-10-13T10:48:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T20:30:21.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria'/><title type='text'>Wolność jest kobietą upadłą</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O wiele lepiej pasuje jej plusz i aksamit lupanaru niż twarde deski więziennej celi (choć nie da się zaprzeczyć, że i z&amp;nbsp;nimi jest dobrze obznajomiona – koszt nieodłączny stylu życia… czy charakteru..?). Jeśli bywa wzniosła – to raczej w towarzystwie arystokratów ducha, pieniędzy lub krwi, niż pospolitych maluczkich. W towarzystwie maluczkich staje się zwykłą, siermiężną, pospolitą, bezzębną i brzuchatą – swawolą!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Lepsza Połowa twierdzi, że znany obraz Delacroix nie rozmija się w tym punkcie z&amp;nbsp;powyższą tezą: widać przecież naocznie, że na tej barykadzie bynajmniej, wszyscy już tą panią o nieco – jak na dzisiejsze gusta – topornej urodzie – mieli. Niektórych nawet reakcyjna kula musiała dopaść &lt;i&gt;in actu&lt;/i&gt; – skoro bez gaci leżą..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://godfreeneocon.files.wordpress.com/2010/11/delacroix-liberty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="316" src="http://godfreeneocon.files.wordpress.com/2010/11/delacroix-liberty.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nawet jeśli tak jest istotnie, to dalej intencja malarza pozostaje dla mnie nie do końca jasna. Jaka właściwie jest ta wolność, która przyprowadziła lud na barykadę? I kim jest ów „lud“? Wolność kopulowania zbiorowo w miejscach publicznych? Rabowania burżuazyjnych sklepów i domów? Mordowania i gwałcenia? Tak – taka wolność z&amp;nbsp;pewnością niejeden „lud“ mogłaby na barykady poprowadzić! Sądząc po dziurawym obuwiu i znoszonym przyodziewku – lud na tej barykadzie miał się finansowo nie lepiej ode mnie ostatnimi czasy. Trochę mi to co prawda patrzy na sprzeczność, bo jakoś siły do gwałtów, a nawet i do nie-gwałtów, w takiej materialnej opresji będąc – nie czuję. I to od lat niezmiennie. Przyjmijmy jednak, że rzecz dzieje się w Paryżu, a tam jest bliżej Atlantyku, więc cieplej, przy czym „lud“ pierwej już się napił i zakąsił, krzepiąc tym sposobem wątłe ciała, to i do zabawy nabrał ochoty. Jak bowiem zauważyli już starożytni Chińczycy: &lt;i&gt;chcąc zachować córki w cnocie, trzymaj je w zimnie i mało karm&lt;/i&gt;. Nie wiem, czy to się w przypadku córek sprawdza – może się ojcowie córek, albo same córki wypowiedzą – jednak rozumując &lt;i&gt;a contrario&lt;/i&gt; stwierdzam, że np. nasze kobyły, w odróżnieniu od nas, niedostatku raczej nie cierpią, bo choć błotniście się właśnie zrobiło, dżdżyście, wietrznie, a przy tym chłodno, liściopadnie i ciemno – znów mają ruję, wbrew lepszej wiedzy autorów zootechnicznych podręczników…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Reasumując – można by obraz Delacroix czytać w ten sposób, że jak się da biedocie paryskiej porabować, a przy tej okazji napić do woli i zakąsić jak należy (przy czym te wszystkie wstępne etapy jej działalności pozostają domyślne, bo na obrazie ich zgoła nie ma) – to owa biedota wnet nabierze ochoty na seks i wznoszenie barykad (co jest akurat o tyle zrozumiałe, że barykady przydają się ludowi, gdy chce świeżo zdobytą wolność rabowania obronić przed reakcją rabowanych – jeśli tylko ci są choć trochę uzbrojeni, a wówczas – chyba jednak byli, choć i tego na obrazie nie ma: żaden bowiem reakcjonista, żywy ani martwy, w malarskim kadrze się nie zmieścił: panu w dziurawych butach oficerska kurtka ewidentnie nie pasuje, musiał ją wcześniej na kimś zrabować, jakiś kask jeszcze leży i postać być może w mundurze, ale czy w całym, czy tylko w jego górnej części..?).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście, zdaję sobie sprawę z&amp;nbsp;faktu, że taka interpretacja Delacroix idzie trochę pod prąd uznanym wykładniom – proszę więc w żadnym razie nie cytować mnie w szkole czy na uczelni, bo za takie herezje dostanie się – i słusznie, szkoła nie jest od myślenia, tylko od indoktrynacji! – pałę. Uznane wykładnie zwracają uwagę na alegoryczność i całej sceny i (zwłaszcza), jej centralnej figury w postaci nie do końca ubranej pani z&amp;nbsp;&lt;i&gt;tricolore&lt;/i&gt;, frygijską czapką i karabinem (skądinąd – ów karabin w lewej ręce doskonale tłumaczy niejaką toporność dzierżącej go pani – jeśli to Charleville, wzór 1777, to miał długość ok. 150 cm – z&amp;nbsp;bagnetem prawie dwa metry – i ważył 4,5 kg, byle chucherko by go tak lekko w jednym ręku nie uniosło!). Owa postać, ze wszystkimi, wyżej opisanymi atrybutami – to ni mniej, ni więcej, tylko właśnie owa „metafizyczna wolność“, owa „idea tak wzniosła“, że jej byle kobuzy nie dościgną swymi niskimi loty (jak się wyraził jakiś czas temu mój polemista na łamach „NCz!“), a marnie odziana tłuszcza wokół, to personifikacja wszystkich uciskanych, eksploatowanych, poniżanych, niewolonych itd., itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mnie to jakoś nie przekonuje… Jeśli spojrzeć na piramidę Maslove’a – to gdzie znajdziemy potrzebę poprawy marnego przyodziewku i obuwia – a gdzie potrzebę kreatywności, spontaniczności i inne takie, które się w głowach domorosłych filozofów łączą z&amp;nbsp;ową „wzniosłą“, „metafizyczną“ wolnością?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/Maslow's_Hierarchy_of_Needs.svg/800px-Maslow's_Hierarchy_of_Needs.svg.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/Maslow's_Hierarchy_of_Needs.svg/800px-Maslow's_Hierarchy_of_Needs.svg.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czyż nie na przeciwległych krańcach piramidy – i czy przypadkiem jedzenie i przyodziewek to nie są jej podstawy, a owa niestandardowa ekspresja osobowości – sam czub, do którego zapewne znakomita większość populacji nigdy w życiu nie dochodzi, bo zbyt wiele czasu traci na zaspokajanie pilniejszych potrzeb z&amp;nbsp;niższych półek, najpewniej zresztą tych z&amp;nbsp;samego czuba wcale a wcale nie odczuwając..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Że Maslov, wbrew słowiańskiemu nazwisku, to amerykański psycholog, tak na marginesie, o tyle łatwo zauważyć, że mu się ten seks plącze przez prawie wszystkie szczebelki. To jest trauma po purytaniźmie, jak nic! Tak głęboko protestanccy Ojcowie Założyciele wyparli sprawy „niżej brzucha“, że teraz późni następcy kultury, którą tamci założyli, sami zresztą z&amp;nbsp;definicji syci, ubrani i w cieple wychuchani – widzą seks wszędzie i we wszystkim… Jak już powyżej pisałem – zdanie starożytnych Chińczyków bardziej do mnie trafia, bo też i zgodne jest z&amp;nbsp;doświadczeniem. Chyba? Bo nie wiem jak u Państwa – naturalnie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Żadna „metafizyczna wolność“ nie istnieje. To tylko słowa, słowa, słowa… A ludzie są ludźmi, nie aniołami i nie papierowymi tworami z&amp;nbsp;książek filozofów. Potrzebują się najeść, ubrać, ogrzać – jak to już mają, to mogą pomyśleć o jakiejś zabawie – i bardzo, ale to bardzo chętnie robią to na cudzy koszt. Bez pracy. No bo powiedzmy sobie uczciwie: gdyby dało się nie pracować, a pozostać sytym, obutym, ubranym i ogrzanym, a jeszcze mieć czas, siły i ochotę na zabawę – to kto by powiedział: &lt;i&gt;nie stary, mnie to nie interesuje, ja wolę zapieprzać jak osioł gdy ty się bawisz&lt;/i&gt;? No kto? Kilku pasjonatów – w zdecydowanej większości niebezpiecznych dla otoczenia monomaniaków, którzy świata nie widzą poza jakimś jednym hobby, jednym celem, czy jedną ideą. Może kilku takich, których energia twórcza rozpiera tak, że im mało czerepu nie rozsadzi i nie dadzą ludzkości wytchnąć ani podrzemać, póki na nią swych płodów twórczych nie wyleją. Wielu takich jest..?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tylko tym pasjonatom, monomaniakom, twórcom – rzeczywiście wolność potrzebna jest jak powietrze. Jeśli ją mają – cała reszta też z&amp;nbsp;tego korzysta, bo to właśnie owi nieliczni pchają do przodu oporną bryłę tego świata, wymyślają różne wynalazki, pchają się, gdzie nikt ich nie czeka i drapią gdzie nie swędzi – od czego mamy postęp, transkontynentalną wymianę zarazków i konserwanty w żywności, która dzięki temu nareszcie, po raz pierwszy w dziejach świata, jest dostępna praktycznie bez ograniczeń – dla każdego. Jeśli maniacy nie mają wolności – następuje stagnacja, która oczywiście odbija się negatywnie także na życiu maluczkich – jest jednak absolutnie niepodobnym, aby owi maluczcy dostrzegli związek pomiędzy jednym, a drugim faktem. Dla nich w każdym razie – wolność jest albo zbędna (i tak są „tacy jak wszyscy“ – niczym szczególnym się nie wyróżniają, nie sposób ich w ogóle dostrzec w tłumie – co im może grozić, gdy nie będzie wolności? Że nie porabują i nie pogwałcą..? To chyba niewielka strata…), albo wręcz straszna: bo trzeba podejmować decyzje – a to boli!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zawsze w dziejach, ilekroć tylko „lud“ mógł przehandlować wolność za chleb i igrzyska (na cudzy koszt ma się rozumieć!) – wchodził w ten interes bez chwili wahania. Nie znam przeciwnego przykładu. Może ktoś z&amp;nbsp;Państwa zna?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Acha! Waśni plemiennych w rodzaju „biją naszych, idziemy ich bronić“ – nie sposób do tej kategorii zaliczać. To chyba jasne? Czy muszę tłumaczyć dlaczego? Jeśli tak, to mogę oczywiście – ale myślę, że Państwo tego nie potrzebujecie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Skoro zatem udowodniliśmy już, że żadna „wolność metafizyczna“ nie istnieje i że tak naprawdę wolność jest niezbędnie potrzebna tylko niewielkiej części ludzkości, ogromna zaś większość chętnie się jej pozbędzie – to chyba wyjściowa teza wydaje się już Państwu nieco mniej oburzająca? A interpretacja Delacroix – choć, przypominam, w szkole za taką dostanie się jedynkę i może jeszcze wezwą rodziców na pogawędkę, na co szczególnie uczulam – nie aż tak szalona?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po prostu uważam, że większe szanse na zachowanie swobody – przy czym z&amp;nbsp;perspektywy dziejów okresy rzeczywistego panowania wolności są jak mgnienie oka, tak rzadko coś takiego się przytrafiało i zwykle nie bez licznych ograniczeń (bo albo wolność była nie dla wszystkich – albo tylko w pewnym zakresie) – dają rządy skorumpowanych nepotów, niż rządy prawa i porządku (powstrzymałem się przed napisaniem „prawa i sprawiedliwości“ – doceńcie to!). Relatywnie często na wiele pozwala sobie rządząca elita – zwykle przy tym krótko trzymając niesforny lud. To nie jest złe rozwiązanie. Elity co prawda mają naturalną tendencję do zamykania się i samopowielania w obrębie tej samej puli genetycznej – a to, po dość krótkim czasie sprawia, że losowy dobór g
